So Slow: Recenzja płyty “3T”

0

Muzyka w naszym kraju jest w świetnej formie! Polski metal najlepszym tego przykladem. I nie mam tu na myśli naszych najsłynniejszych towarów eksportowych z Behemothem na czele. Ciężkie granie w kraju nad Wisłą rozkręca się z roku na rok dzięki takim zespołom jak na przykład Furia czy THAW (obie kapele zaproszone na przyszłoroczny Roadburn Festival w Belgii). Z pewnością ich sukcesowi sprzyja silna konkurencja, która wzajemnie się inspiruje i motywuje do przekraczania kolejnych granic. Przy obecnych tendencjach spodziewać się można, że na polskim rynku prasy muzycznej pojawi się połączenie Gazety Magnetofonowej i Noise Magazine – kwartalnik poświęcony polskiemu metalowi alternatywnemu. Przejdźmy jednak do szczegółów – włączcie play i dajcie się zabrać w trans muzykom “So Slow”! 
 

Z powyższego wstępu klaruje się obraz zadowolonego słuchacza – takiego, który nie martwi się brakiem świetnej muzyki w odtwarzaczu, a raczej brakiem czasu by należycie zaznajomić się z wszystkimi perełkami ukazującymi się na rynku. Raz za razem facebookowy wall zajmuje kolejny nowy utwór czy zapowiedź wydawnictwa. Na tym się jednak nie kończy, bo po zaznajomieniu online przychodzi zachwyt sposobem, w jaki płyty są obecnie wydawane. Profesjonalne zdjęcia, intrygujące grafiki i różne nośniki – od CD, przez winyle, a na kasetach skończywszy. Żyć nie umierać!

Jak na takim tle wypada So Slow? Bardzo dobrze! Jedyny minus trafia jedynie w recenzenta. Muzykę warszawskiego kwartetu trudno bowiem zdefiniować. Ba! Z każdym kolejnym krążkiem problem się nasila. Przyjmijmy umownie, że ich twórczość nazwiemy “metalem alternatywnym”. Słuchając pierwszego z trzech utworów na płycie “3T” nie powinniście mieć obiekcji, przy drugim i trzecim sytuacja może być już inna… Ale czy znajdziecie trafniejsze określenie? Przekonamy się za 38 minut, bo tyle muzyki przygotowali dla nas muzycy.

I. Metal alternatywny!

Już przed włączeniem najnowszego krążka So Slow spodziewać się można, że panowie postanowili się nieco uspokoić. Nazwa każdego z utworów zaczyna się od “Tranz” – i zapewniam Was, że nikt tutaj nie kłamie. Jeżeli dacie się ponieść muzyce, to z pewnością czeka Was muzyczny trans. 

Już pierwsze dźwięki uświadamiają, że każdy z instrumentów ma na tej płycie swoje miejsce. Brzmienie zostało zaplanowane i zrealizowane tak, by żadne z dźwięków przesadnie się nie wyróżniły. Po kilku minutach powtarzającego się gitarowego riffu i elektronicznych kakofonii uderzy w Was wokal. Nie bez powodu przytoczę tutaj słowa z profilu FB zespołu:

Teksty piosenek So Slow śpiewane są po polsku. 

Wokal na tej płycie pełni bowiem rolę kolejnego instrumentu. Nie jest zbyt często wykorzystywany, ale jak już Michał Głowacki ryknie do mikrofonu, to nie ma co po nim zbierać! Aby nie okradać Was ze wszystkich niespodzianek przy słuchaniu dodam tylko, że muzykom So Slow nie możecie ufać. Atmosfera niepokoju i lęku przed nieznanym nie opuści Was nawet na moment. Sprawia to, iż krążek będzie wracał do Waszego odtwarzacza, ale tylko raz na jakiś czas. Wtedy gdy uda Wam się zapomnieć o wszelkich zakamarkach “3T” – tylko po to, by znów się przez nie przedzierać.

II. So Slow nie znaczy wolno, lecz nie śpiesz się

W drugim transie uleciał gdzieś nasz ulubiony metal. Nie oznacza to jednak, że nie będzie Wam się podobać. Jeśli będziecie cierpliwi, to doczekacie się gitarowych smaczków. Trzon podróży stanowi jednak tętniąca życiem perkusja. Jest ona podstawą do ambientowych improwizacji. Tak jak w pierwszym utworze na płycie laury zbiera gitara, tak w kompozycji nr 2 królują zdecydowanie sample. 

O ile w pierwszym utworze na płycie razem z muzyką szukamy wspólnej drogi, to w “Tranz II Tryboluminescencja” kierunek mamy już obrany. Podążamy zdecydowanie, lecz bez niepotrzebnego pośpiechu naprzód. Nuda, pomyślicie… Absolutnie nie! Panowie ze So Slow zaserwują Wam podczas tej wycieczki masę dźwięków. Choć mamy do czynienia z najkrótszym transem na płycie, to trwa on niemal 11 minut! Zamiast silić się o kolejne porównania, wolałbym uszczęśliwić Franka Zappę i zatańczyć na temat architektury.

III. Twór

Na płycie z trzema kilkunastominutowymi utworami trudno szukać singla. So Slow oczywiście droga do radia nie jest po drodze, ewentualnie w nocnych audycjach dla słuchaczy poszukujących intensywnych i szokujących wrażeń. Najbardziej różnorodny zdaje się być jednak track numer 3. 

“Tranz III Ucisk/Uścisk” chwyta Was za gardło i powoli, bardzo powoli dusi. Przez 16 minut zahipnotyzuje Was dźwiękiem saksofonu, odwróci uwagę gitarową zagrywką czy przytłoczy depresyjną wokalizą. Piosenką nazwałby ten twór tylko bluźnierca. Kompozycją nie jest – prędzej odjechaną improwizacją! Utworem? Raczej hipnotyzującym “tworem”. Mantrą?

Wydanie

Sposób wydania So Slow “3T” zdecydowanie mnie rozczarował. Owszem, wszystko co widzimy jest przygotowane w małym szczególe. Jednak po otwarciu digipacka okazuje się, że książeczka kończy się niemalże w tym samym miejscu, w którym się zaczęła. Wielkie oczekiwania giną śmiercią natychmiastową i tragiczną zarazem. Szkoda, jeśli widzieliście klip do “Tranz I JJ”, to wiecie, że pomysłów oraz umiejętności ich realizacji w zespole i jego otoczeniu nie brakuje.

Quo vadis

Umiejętności oraz doświadczenie dają So Slow ogromne możliwości. Płyta “3T” świetnie to dokumentuje jednocześnie pozostawiając w słuchaczu przeświadczenie, że muzycy nie powiedzieli ostatniego słowa. Czy kolejny krążek zaczną w tym miejscu, gdzie skończyli ten? Pamiętając poprzednika “3T” – szczerze wątpię! I tutaj widzę największą siłę zespołu.

Najnowsza płyta, choć muzycznie to nieprzewidywalna improwizacja, jest bardzo spójna. Szukając minusów dla słuchacza na pierwsze miejsce wysuwa się potrzeba wyłączenia się na 38 minut i oddania w 100% w ręce muzyków. Inaczej czar nie zadziała. Wystarczy na chwilę skupić się na czymś innym niż słuchanie i cała magia znika. Najnowsza płyta So Slow to zdecydowanie propozycja dla cierpliwych słuchaczy.

Czy aby na pewno jest to jednak minus? W mym odczuciu “3T” to “3 razy TAK!”. Płyta zabrała mnie w rejony, po jakich dawno nie podróżowałem, a już na pewno nie jeden po drugim. Sprawdza się zarówno w nocnej podróży autem, jak i w domowym zaciszu. Przyklejcie do niej jednak karteczkę “nie słuchać zbyt często”, gdyż najlepiej smakuje, gdy dacie się jej porwać w nieznane. Co innego “3T” w wersji live, ale o tym napiszę przy innej okazji…

1. Tranz I JJ 11:44
2. Tranz II Tryboluminescencja 10:57
3. Tranz III Ucisk/Uścisk 16:13

So Slow: Recenzja płyty "3T"

Wyro(c)k

8.0 2 Minutes to Midnight

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • Pierwsze wrażenie 8
  • Instrumentarium 8
  • Brzmienie 8
  • Repeat Mode 8
  • Oceny czytelników (2 głosów) 8.5
Udostępnij to

O autorze

Piotr Wasilewski

Księżyc milczy piotrek665