Heart Attack: Recenzja płyty “Neony”

0

Czy to aby na pewno płyta z ciężką muzyką? Można mieć pewne wątpliwości rzucając okiem na okładkę “Neonów”. Obawy te znikają po zbadaniu wkładki. Nie znajdziemy w niej tekstów, ale zdjęcia zespołu w ciemnej przestrzeni baru. Taka stylistyka nie jest przypadkowa.

Heart+Attack

Pierwsze dźwięki to powolny, miarowo narastający riff.  Po chwili słyszymy kroki, a przed nami otwierają się drzwi. W tle słychać odgłosy rozmów i wrzawę jakiej można zwykle doświadczyć wybierając się do którejkolwiek z popularniejszych krakowskich knajp. I to właśnie w niej toczy się akcja tego krążka. Słuchając go można odnieść wrażenie, że jest pewnego rodzaju relacją opowiedzianą z perspektywy przypadkowej osoby, która lubi odbyć od czasu do czasu pielgrzymkę do lokalnego baru. Między utworami, a czasami w ich trakcie nasz bohater opróżnia kolejną szklankę zapala jednego papierosa za drugim i sączy browara z puszki nucąc pod nosem. Trafia mu się nawet przygoda z przedstawicielką płci przeciwnej, jednak chyba jest też nieźle wkurzony, bo z premedytacją rozbija szklanki.

‘Neony (dzień i noc / na krawędzi)’ przełamuje tajemniczy nastrój ‘Intra’ mocną pracą perkusji i ostrym riffem. Jest to również jeden z dwóch najbardziej charakterystycznych kawałków na całym krążku. Duża w tym zasługa Trisz ze Sliver, która oprócz wspierania Marcina „Szikago” Przybysia za mikrofonem, jest również współautorką zapadającego w pamięć tekstu. Drugim utworem który odznacza się w szczególny sposób jest ‘Obywatel świata’. A to za sprawą ciekawego zabiegu, o który nie podejrzewałbym zespołu grającego taką mieszankę ciężkich gatunków. W pamięci zapada szczególnie początek, gdy gitarze wtórują lekko progresywne… organy za którymi stanął Rafał Guzikowski. Da się je usłyszeć także w dalszej części utworu, jednak to sam wstęp jest największym pozytywnym zaskoczeniem. Nie zawsze tak kontrastowe połączenie dobrze ze sobą współgra, tu jednak zdało egzamin.  Mieliśmy gości na początku, mamy i na końcu. Na zakończenie ‘Luster’ niczym Maleńczuk u Behemotha, tak Robert Kasprzycki wygłasza monolog niskim i głębokim głosem. Muzyka na ten moment nieco zwalnia i cichnie, by powrócić z podobną siłą pod koniec, kiedy to Szikago i Kasprzycki dla spotęgowania atmosfery na finał łączą siły.

Grzechem wielu polskich zespołów, które zdecydowały się na pisanie tekstów w rodzimym języku jest nieodpowiednie zabranie się za to. Wokaliści grzęzną często w tematach, które w swojej podniosłości stają się w końcu pastiszem. Na “Neonach” w trakcie tylko jednego utworu coś mi zazgrzytało. Ale może po prostu nie do końca rozumiem filozoficzne przesłanie zawarte w zdaniu „Zło czasami też jest dobre”. Nie mogę powiedzieć złego słowa o Szikago, w którego głosie słychać doświadczenie, jakby go hartował lata w trakcie tras koncertowych i picia Jacka Danielsa. Z resztą to właśnie mocnych trunków dotyczy “Ciągle ci mało”. Nie jest to album skierowany dla osób szukających podniosłych puent.

Zadowolony powinien być za to każdy fan soczystych riffów i gęstej pracy perkusji. Na “Neonach” doświadczymy obu z tych rzeczy. Mamy nagłe zmiany tempa zmieniające klimat (‘Neony (dzień i noc / na krawędzi)’), a jeśli już o klimacie mowa, to nie można pominąć ‘Obywatela świata’ wyróżniającego się wspominaną już wcześniej partią na organach. Jednak przez większość czasu jest siarczyście i ostro. Jak w jednym z wywiadów podsumował celnie perkusista zespołu – Paweł ”Hevi” Szostak: „nie ma czasu na pitu-pitu, nie znajdziesz tu ballad, wciągamy brzuchy, napinamy klaty i napierda…y!”. I nie ma w tym ani grama nieszczerości. Od samego początku aż po koniec, niemal przez cały czas “Neony” galopuje w rock’n’rollowym tempie. Nawet jeśli traci na chwilę na prędkości, to tylko po to, żeby po chwili zyskać tylko na ciężkości i sile.

“Neony” to kawał solidnego grania. Odnajdą się w tym wszyscy, którzy lubią być traktowani porządną dawką solidnej pracy gitary przy wtórze zdecydowanie brzmiącej perkusji. Spore brawa należą się dla Szikago, przed którym mam nadzieję jeszcze wiele lat w roli wokalisty. Ma do tego talent chłopak. Lata gry zaprawiły w boju ekipę Heart Attack, która na żywo jest nie do zatrzymania.

1. Intro
2. Neony (dzień i noc / na krawędzi)
3. Obywatel świata
4. Jest tam kto?
5. Ciągle ci mało
6. Każda z chwil
7. Reinkarnacja
8. Lustro
9. Outro

cover

Wyro(c)k

60%
60%
Proud Mary

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • Pierwsze wrażenie
    6
  • Instrumentarium
    6.5
  • Brzmienie
    6
  • Repeat mode
    5.5
  • Oceny czytelników (2 głosów)
    8.1
Udostępnij to

O autorze

Michał Smoll

"Knight Rider" to był dopiero serial.