W kwietniu informowaliśmy o przyznaniu się do winy Phila Rudda, który w ostatnich miesiącach miał bardzo burzliwe życie. Całe zamieszanie i sprawa sądowa spowodowana rzekomym zleceniem zabójstwa przez perkusistę oraz oskarżenie o posiadanie narkotyków spowodowały, że muzyk stracił chwilowo miejsce w AC/DC, a w najgorszym wypadu grozi mu nawet 7 lat odsiadki w więzieniu.
Po długim czasie, w których Phil rzadko wypowiadał się publicznie, muzyk postanowił w końcu zabrać głos, stwierdzając m.in, że czuje się zawiedziony załamaniem swoich relacji z pozostałymi członkami AC/DC. Rudd mówił dla „A Current Affair„:
Byłem w tym czasie zestresowany. Wróciłem do kraju, a ludzie, którzy pracowali ze mną nad wydaniem mojego albumu solowego (,,Head Job” – przyp. red.)… To była pieprzona katastrofa. Byłem więc strasznie wkurzony.
Perkusista wspomniał też o swoich obecnych relacjach z muzykami AC/DC:
Napisałem im list. Próbowałem skontaktować się z Angusem… Nie mam jednak kontaktu z żadnym z nich. Jestem tym bardzo rozczarowany… Ale, sam wiesz, takie jest życie.
Na wspomnienie o ponownym dołączeniu do zespołu Chrisa Slade, który usiadł za bębnami, Phil odparł:
Jestem pewny, że świetnie się bawią. Wiem, że naprawdę cieszą się z grania i jestem przekonany, że brzmią świetnie. Będzie kolejna trasa i kolejna, na których już zagram. To będzie trwało tak długo, aż wszyscy poumieramy. Musimy umrzeć, żeby to się zatrzymało.
Dostrzegam błędy w swoim postępowaniu. Trzeba jednak iść do przodu.
Rudd nie jest obecnie w więzieniu – muzyk czeka na wyrok sądu, który zapadnie 26 czerwca.

