Frontman Megadeth raz jeszcze porusza temat wspólnego występu Wielkiej Czwórki. Dave został zapytany o tę kwestię w związku z przejściem na emeryturę jednego z jej członków – Slayera. Muzyk uważa, że wszystko tkwi w rękach perkusisty Metalliki, o czym opowiadał w rozmowie z Sound Exchange:
To nie zależy ode mnie. Wszyscy na tej planecie wiedzą, że wszystko tkwi w rękach Larsa, bo to on przewodzi Metallice. To oni mają nad wszystkim kontrolę, co nie wydaje się w porządku. Jeśli powiedzą nie, to nie będzie żadnego wspólnego występu. Slayer, Anthrax i my jesteśmy wystarczająco oddani społeczności metalowej, żeby wziąć w tym udział mimo naszych zobowiązań, bo rozumiemy, że to doniosła sprawa. Jeden taki występ dla fanów jest jak Woodstock dla zwolenników rocka w latach 70. To miejsce, gdzie celebruje się życie, spotyka ludzi i zakochuje, a wszystkie te wspaniałe rzeczy dzieją się, kiedy ludzie są razem.
Jeśli do tego nie dojdzie, to bardzo chciałbym zrobić jeszcze coś ze Slayerem tak po prostu z czystego szacunku, respektu dla nich jako osób, które tyle zrobiły dla tej społeczności. Nigdy nie będzie innego Slayera. Będą zespoły wzorowane na nich, pod ich wpływem, brzmiące podobnie. Ale nie takie same, bo Tom i Kerry są jedyni w swoim rodzaju.
