Black Sabbath, wbrew planowi, nie zdążyli nagrać ostatniej płyty przed pożegnalną trasą „The End”, w którą właśnie ruszyli. Przypomnijmy, że tłumaczenia dotyczące wydania następcy „13” były dość niedorzeczne, szczególnie ze strony Ozzy’ego, a wyjątkowo przeciwny pomysłowi był Geezer Butler. Na pocieszenie fani dostali jednak EPkę „The End” z 4 odrzutami z sesji do „13” oraz 4 kawałkami live. Po zakończeniu trasy, która potrwa cały rok i prawdopodobnie kawałek następnego zespół miał definitywnie zakończyć działalność, a Ozzy miał wrócić do kariery solowej nagrywając „płytę, o jakiej zawsze marzył”.
Jak się okazuje, i te ostateczne plany mogą zostać zmienione, gdyż – jak tłumaczy Geezer Butler – nigdy nie powiedział on, że jest przeciwny nagraniu nowej płyty w przyszłości:
Black Sabbath wciąż mogą nagrać ostatni album przed rozpadem. Wtedy myślałem logicznie, bo dano nam 6 miesięcy na napisanie i nagranie płyty. Powiedziałem „Nie ma możliwości, byśmy zrobili to w 6 miesięcy.” Jednak nic nie zatrzyma nas przed nagraniem albumu po pożegnalnej trasie.
Ozzy, który wcześniej stwierdził, że „napisanie kolejnego albumu zajęłoby 3 lata” dodał:
Nie mówię, że nigdy więcej nie nagram nic z Tonym i Geezerem.
Być może Sabbaci liczą na to, że w nagrywaniu ostatniej płyty weźmie udział także Bill Ward, który – według pozostałych członków – nie jest na siłach, by podołać trudom trasy koncertowej i z tego powodu wciąż pozostaje w konflikcie z resztą. Ostatnia płyta nagrana z Billem Wardem na pewno przynajmniej od strony zainteresowania fanów przebiłaby „13-stkę” i byłaby doskonałym zakończeniem kariery, a przy okazji ruchem biznesowym. Wydaje się więc, że tej możliwości nie można jeszcze przekreślać.
Tymczasem sprawdźcie, w jakiej formie jest zespół, który już w lipcu pojawi się w Polsce:
https://www.youtube.com/watch?v=zeaCIiEUGS0
