Ozzy i Geezer wspominają Lemmy’ego i Davida Bowie

0

W ostatnim wywiadzie dla Yahoo muzycy Black Sabbath – Ozzy Osbourne i Geezer Butler skomentowali niedawne odejścia Lemmy’ego oraz Davida Bowie. Na temat frontmana Motorhead wypowiedział się Geezer:

Jest tylko jeden Lemmy i zawsze będzie tylko jeden Lemmy. Graliśmy z nim ciągle – ciągle Motorhead było gdzieś na plakacie. I świetnie się z nim rozmawiało. Był filozofem, wyedukowanym i oczytanym człowiekiem. Dużo rozmawialiśmy o książkach i filozofii i tego typu rzeczach. Był prawdopodobnie najbardziej inteligetną osobą, jaką poznałem… a z pewnością w przemyśle muzycznym (śmiech).
Ozzy dopowiedział swoją historię, gdy na początku lat 90-tych poszedł do Lemmy’ego z prośbą napisania paru tekstów. Tą opowieść możecie przeczytać tutaj.
Wokalista skomentował także śmierć innej legendy rocka – Davida Bowie, któremu również nie szczędził ciepłych słów:
Byłem naprawdę zszokowany, że David Bowie nie żyje. Nikt nie wiedział, że jest aż tak chory. Myślałem, że przestał koncertować, bo słyszałem, że parę lat temu miał zawał serca. Ale kiedy odszedł powiedziałem “niemożliwe!”. Nie mogłem w to uwierzyć. Spotkałem go raz. Był bardzo, bardzo utalentowanym człowiekiem. Zawsze podejmował wielkie ryzyko. Był na tym samym poziomie co Beatlesi, Led Zeppelin, Stonesi… był bardzo mądrym człowiekiem. Byłem wielkim fanem jego muzyki, tak jak wszyscy.
Geezer: Tak, myślę, że miałem wszystkie jego albumy. Był jedną z niewielu osób, na albumy których zawsze się czekało. To mi przypominało czasy Beatlesów, kiedy okupowało się sklep płytowy i czekało, aż pojawi się album. Zawsze czekało się na płytę Bowiego, bo zawsze się zmieniał, z płyty na płytę.
Ozzy: Podejmował wielkie ryzyko. Od Ziggy’ego Stardusta w latach 70-tych do tego, co robił w latach 80-tych – to niesamowite. Widziałem go występującego parę razy. Wielki, wspaniały artysta.
Wywiad w formacie wideo możecie obejrzeć pod tym adresem.
Udostępnij to

O autorze

Michał Dudek

Gdy w wieku 11 lat poznał "Nevermind" Nirvany, nic nigdy nie było już takie samo. Od tamtej pory pozostaje niezmiennie wierny swojej jedynej prawdziwej miłości - muzyce rockowej. Od 16 lat jeździ na koncerty, kolekcjonuje płyty, potrafi wymienić chronologicznie wszystkich członków The Fall. Zapatrzony w największych, ich wzorem pragnie rozsiewać... dobrą rockową nowinę!