King Dude/Drab Majesty/TPC: Relacja z klubu Pogłos [22.04.2017]

0

Po roku do Polski z nowym albumem, chwytliwie zatytułowanym „Sex”, powrócił King Dude. Artysta prezentujący doładowaną odmianę amerykańskiego folku tym razem odwiedził 3 polskie miasta z zacnym supportem, na który warto zwrócić uwagę – Drab Majesty.

Koncert pierwotnie miał odbyć się w Proximie, jednak ten klub okazał się za duży w stosunku do zapotrzebowania, dlatego imprezę przeniesiono do Pogłosu. Jest to klimatyczny klub znajdujący się w „fabrycznej” okolicy Arkadii, więc dodało to dodatkowego undergroundowego smaczku. Jak się okazało frekwencja jednak nie była taka najgorsza – Pogłos został szczelnie wypełniony.

Jako pierwszy zaprezentował się polski Them Pulp Criminals. Chłopaki prezentują podobną do głównej gwiazdy mieszankę amerykańskiego rock and rolla i folku, określając swoją muzykę jako „dark urban folk”. Oprócz własnego, anglojęzycznego repertuaru zaprezentowali również covery The Doors „My Eyes Have Seen You” oraz Siouxie and the Banshees „Love in a Void”. Nie był to najlepszy koncert jaki w życiu słyszałem i pomimo że wokalista starał się czarować publiczność, nad charyzmą trzeba jeszcze popracować, by przyciągać większe tłumy. Czego oczywiście z całego serca życzę, bo jest to grupa młoda, debiutująca albumem „Lucifer is Love” wydanym w wrześniu 2016.

Dla mnie najważniejszym powodem, by tego wieczoru wybrać się do Pogłosu był wzbudzający coraz większe zaciekawienie duet Drab Majesty. A raczej solowy projekt wokalisty i gitarzysty Deba DeMure, którego na scenie wspiera klawiszowiec odpalający perkusyjne loopy i podkłady. Muzyka brzmi jak żywcem wyjęta z lat 80-tych, jednak broń boże nie jak tania podróbka. „Syntetyczny” podkład, przestrzenna gitara i do tego głęboki, lecz również rozmyty pogłosami wokal przywodzi na myśl najlepsze osiągnięcia The Cure, Depeche Mode, Clan of Xymox, czy grup z legendarnej wytwórni 4AD. Połączenie nowej fali z gotykiem plus intrygujący image stanowi bardzo przemyślany projekt. Co ciekawe, artysta od strony wizualnej inspiruje się psychodelicznymi filmami kultu UFO Unarius:

Drab Majesty zagra kolejne trzy koncerty w Polsce już na początku czerwca – 1.06 w Krakowie, 2.06 w Warszawie (również w Pogłosie) i 3.06 w Poznaniu.

Większość widzów zjawiła się jednak, by podziwiać w akcji King Dude, notabene dobrego przyjaciela Drab Majesty. Jak już wspomniałem, mały klub pękał w szwach, a Król-Koleś po każdym utworze wzbudzał owacje. Ponadto publiczność znała i śpiewała chóralnie teksty, więc naprawdę atmosfera była wręcz rodzinna. Pomimo że głęboki, dostojny głos artysty i sama twórczość nie jest w żadnym wypadku piknikowa. King Dude pokazał najmocniejsze strony swojego repertuaru i złapał świetny kontakt z publicznością, która mogła mieć go na wyciągnięcie ręki. Muzyka na scenie wspierała równie przyciągająca uwagę łysa basistka oraz gitarzysta i perkusista. Nie zabrakło dobrze znanych, singlowych „I Wanna Die at 69” czy „Fear Is All You Know”. Na bis do grupy dołączył Drab Majesty, by wykonać wspólnie „Who Taught You How To Love”. Udany wieczór zakończył tradycyjnie „Miss September”.

Impreza w Pogłosie udowodniła, że warto zaliczać nie tylko wielkie koncerty i wydarzenia, ale i odwiedzać małe kluby w poszukiwaniu interesujących artystów, bo często mogą być to ostatnie okazje, by zobaczyć w tak kameralnych warunkach tych dobrze się zapowiadających. Myślę, że przede wszystkim Drab Majesty ma przed sobą sporą przyszłość, ale i King Dude nie powiedział ostatniego słowa.

Udostępnij to

O autorze

Michał Dudek

Gdy w wieku 11 lat poznał "Nevermind" Nirvany, nic nigdy nie było już takie samo. Od tamtej pory pozostaje niezmiennie wierny swojej jedynej prawdziwej miłości - muzyce rockowej. Od 16 lat jeździ na koncerty, kolekcjonuje płyty, potrafi wymienić chronologicznie wszystkich członków The Fall. Zapatrzony w największych, ich wzorem pragnie rozsiewać... dobrą rockową nowinę!