Jack White: Relacja z koncertu w gdyńskiej Arenie [06.10.18]

0

Długo musieliśmy czekać na halowe koncerty Jacka White’a w naszym kraju. Ekscentryczny artysta obiecał, że prośby polskich fanów zostaną wysłuchane i słowa dotrzymał. Wczoraj w Gdyni rozpoczął mini-trasę, podczas której odwiedzi 4 polskie miasta. W trójmieście udowodnił, że będą to wyjątkowe wieczory.

Na wiele miesięcy przed wydarzeniami rozgorzała dyskusja na temat restrykcyjnego regulaminu, który zakładał całkowity zakaz nagrywania i wykonywania zdjęć telefonami komórkowymi. W tym celu przygotowano specjalne futerały, w których każdy z uczestników koncertu musiał zamknąć swoje urządzenie. Jednak w każdej chwili mógł wyjść do specjalnej strefy, w której używanie telefonów było dozwolone. Czy to rozwiązanie zdało egzamin?

Już dawno nie widziałem tak świetnie bawiącej się publiczności, która czerpie energię od artystów i ogląda show z wielkim zaciekawieniem, a nie zerkając przez mały prostokąt swojej komórki. Jack White podał innym muzykom i organizatorom gotowy przepis na sukces i zadowolenie większości widzów. Mam nadzieję, że już niedługo doczekamy się koncertów w stylu lat 80., gdzie liczyła się tylko dobra zabawa, a jedynymi przedmiotami wyciągniętymi do góry były zapalniczki i flagi.

Trasa promująca najnowsze wydawnictwo White’a nie mogła rozpocząć się inaczej niż od 2 utworów z “Boarding House Reach”. ‘Over and Over and Over’ jako otwieracz wypadł znakomicie, porywając gdyńską publiczność. Trudno oprzeć się wrażeniu, że ten singiel na długo zostanie w koncertowej setliście Jacka. Świetny, chwytliwy gitarowy riff i refren wykrzykiwany przez wszystkich fanów, to gotowy materiał na hit. Przy ‘Corporation’ oraz ‘Lazaretto’ mogliśmy podziwiać zgranie koncertowego składu White’a, który przez cały wieczór pracował jak dobrze naoliwiona maszyna.

Mijają lata a jedno wciąż się nie zmienia. Na każdym koncercie artysty publiczność wyczekuje na przeboje z ery The White Stripes. Na szczęście Jack hojnie nas obdarzył, serwując takie klasyki jak ‘Hotel Yorba’, ‘Catch Hell Blues’, czy ‘Dead Leaves and the Dirty Ground’. Zastanawiająca jest rewolucja, jakiej dokonał w swojej twórczości Jack White. Przez długie lata przekonany o idealnej harmonii pomiędzy trójkątem muzycznym, który tworzą wokal, gitara i perkusja, porzucił swą koncepcję coraz silniej romansując z klawiszami, elektroniką, a także kobiecymi chórkami,  tak jak na ostatniej płycie.

Na uwagę zasługują również żywiołowe wykonania ‘Freedom at 21’ oraz ‘Fell in Love With a Girl’. Pełne rockowej energii, z szalejącym Whitem, wykrzykującym kolejne słowa z prędkością karabinu maszynowego sprawiły, że podłoga w gdyńskiej Arenie po raz pierwszy tego wieczoru zaczęła się lekko unosić. Duża dynamika koncertu i świetna forma muzyków sprawiły, że w mgnieniu oka dotarliśmy do ‘Love Interruption’, po którym w morzu oklasków zespół opuścił scenę.

Nie byłoby jednak koncertu Jacka White’a bez jego nieśmiertelnych klasyków. Szybko chwycona gitara, dźwięki pierwszych akordów i krzyk radości fanów. ‘Steady as She Goes’ odśpiewane przez niemal szczelnie wypełnioną Arenę zawsze robi wrażenie. Moment ukojenia przyszedł wraz z kolejnymi utworami, gdzie Jack pokazał swoje bardziej liryczne oblicze. Delikatne i zmysłowe ‘We’re Going to Be Friends’ oraz ‘Connected by Love’ świetnie sprawdziły się jako wyciszenie przed wielkim finałem wieczoru. 

Czy istnieje na świecie człowiek, który nigdy nie słyszał tego riffu? Śmiem wątpić. Nieśmiertelne ‘Seven Nation Army’ poruszyło nawet najbardziej dojrzałych i najmniej emocjonalnie reagujących widzów, którzy na chwilę zapomnieli o tym, co wypada, a co nie i skacząc krzyczeli na całe gardło gromkie “ooo”. Radość na twarzach muzyków pozwala sądzić, że i oni nie mają nigdy dość wykonywania tego przeboju.

Jestem pewny, że po tym wieczorze część fanów szybko sprawdziła, czy są jeszcze dostępne bilety na pozostałe koncerty White’a w Polsce i jest już w drodze do Poznania, Warszawy lub Krakowa. Jack po raz kolejny udowodnił, że jest artystą niepodrabialnym, który swoją szczerością potrafi zdobyć serca fanów.

Jack White Setlist Gdynia Arena, Gdynia, Poland 2018, Boarding House Reach

Udostępnij to

O autorze

"Ludzie myślą, że nigdy nie dorosnę. Ale nie mam wyjścia. Nie mam już 21 lat."