Oil Stains: Recenzja płyty “Here Comes My Train”

0

Hippisowski retro hard rock to bardzo wdzięczny temat do wariacji. W vintage’owej stylistyce utrzymana była genialna płyta People of the Haze “Fastfood Breslau”zbierający bardzo dobre recenzje debiut Clock Machine czy kapitalny występ Ani Rusowicz na zeszłorocznym Woodstocku. Do listy młodych kapel czerpiących garściami z czasów hendrixowskich dołącza teraz także Oil Stains z ich debiutanckim albumem “Here Comes my Train”.

11149550_1690947781134239_336042795045129901_n

Tym razem do czynienia mamy jednak z nieco inną odsłoną oldschoolowego grania. Duet sięga do korzeni rock’n’rolla, grając surowego, tłustego stonerującego bluesa. Gęste, mocno przesterowane brzmienie gitar stanowi tu tło dla przybrudzonego licznymi echami, zaciągającego na amerykańską modłę śpiewu. W przeciwieństwie do przywołanych na wstępie albumów, debiut Pomorzan skupia się bardziej na ogólnym klimacie muzyki niż na przebojowych kompozycjach. Na próżno szukać tu parkietowych killerów, zamiast nich dostajemy groove przywołujący na myśl soundtrack do dzikiego pędzenia harley’em po pustynnej autostradzie i dużo smolistego, gitarowego młócenia.

Zawodzić może trochę brak gitarowych popisów, niemal obowiązkowych dla każdego giganta sześciostrunówki sprzed 40 lat. Być może jest to kwestia skromnego instrumentarium, być może taka koncepcja, niemniej brakuje momentami soczystej zagrywki, tym bardziej, że stylistyka o takową aż się prosi. Wynagrodzeni zostajemy za to bardzo fajnymi, bujającymi riffami. Pochwalić należy również perkusję, która nie bębni banalnych, powtarzających rytmów, ale do każdego kawałka stara się dorzucać swoje pięć groszy.

Najsłabszym elementem albumu jest zdecydowanie brak utworu, który by się wyróżniał. Całości wciąga, przykuwa uwagę, jednak żaden z tych numerów nie zostaje ze słuchaczem na dłużej, może poza otwierającym całość ‘Girl with the Crown’. Całość należy traktować jednak bardziej jako klimatyczny flashback hippisowskich jam session. Mamy kawałek o miłości do samochodu (‘Me and my Car’), balladopodobne rozmiękczacze niewieścich serc i kolan (‘Oh Girl’) i dużo klasycznego, zadziornego rockowego mięsiwa.

Oil Stains to twór ciekawy, wnoszący trochę amerykańskiego, bluesowego ducha na polską scenę. Można by się zastanawiać nad autentycznością i potrzebą istnienia takich kapel, ale czy nie lepiej po prostu dać się zatopić w muzyce? “Here Comes My Train” warto dać się porwać, więc chętni nie pożałują.

1.Girl with the crown
2. I’m insane
3. My and my car
4. Leave my house
5. Home of broken dreams
6. Heroine
7. Matematyk
8. She loves to ride
9. Oh Girl
10. Here comes my train
11. When the leaves fall down

oil_stains

Wyro(c)k

75%
75%
Awesome

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • Pierwsze Wrażenie
    7.5
  • Instrumentarium
    7.5
  • Wokal
    7.5
  • Brzmienie
    8
  • Reapeat Mode
    7
  • Oceny czytelników (1 głosów)
    9.5
Udostępnij to

O autorze

Vincent13

Miłośnik gitary pod każdą postacią, otwarty na różne gatunki muzyczne- od bluesa i funku po progresywny metal. Rok bez Woodstocku uważa za rok stracony. Poza muzyką zakochany w kinie, powieściach Agathy Christie i dziełach Beksińskiego.