Antimatter: Recenzja płyty “The Judas Table”

0

Czy istnieje lepsza pora roku niż jesień dla takich zespołów jak Antimatter, aby wydać nowy album? 9 października fani melancholijnych brzmień będą mogli usłyszeć następczynię “Fear Of A Unique Identity”. Bez cienia wątpliwości jest to najbardziej osobiste dzieło Micka Mossa, który o albumie mówi następująco:

Śpiewam o moich przeżyciach, ale wierzę mocno że każdy miał styczność z tymi doświadczeniami.

Antimatter_2015_

Po publikacji okładki albumu za którą odpowiedzialny jest Mario Sánchez Nevado nastąpiło małe poruszenie wśród fanów, a wszystko przez nieprawidłową interpretację grafiki. Mick zapytał fanów na Facebooku o ich spostrzeżenia, ponieważ przyznaje że każdy projekt graficzny bez wyjątku perfekcyjnie podsumowuje tytuł lub zawartą ideę na albumie. Następnie w komentarzu o interpretacji mówi tak:

Koncept kryjący się za okładką nie porusza tematyki miłości między ludźmi tej samej płci. Wyraźnie poprosiłem Aegis Illustration, aby obiektem konceptu była bezpłciowość. Nie jest on o relacji mężczyzna/mężczyzna, kobieta/kobieta czy mężczyzna/kobieta, ale jest bardziej o ludzkich relacjach. Nie chciałem wskazywać placem konkretnej płci, zarówno mężczyzn i kobiet, ponieważ oboje są zdolni do wyniszczania siebie nawzajem.

Zapewne niejeden fan katował replay przy utworze Black Eyed Man’, gdy zespół opublikował go przedpremierowo już jakiś czas temu. Schemat kawałka jest typowy dla szeroko rozumianego art rocka: spokojne wejście z gitarami akustycznymi, elektroniczne efekty przed solówką, która staje jest kulminacyjnym momentem. Słuchając ostatnich kilkudziesięciu sekund utworu osoby niesiedzące w takich klimatach mogłyby przyznać, że Mick stanowczo za bardzo zawodzi lub po prostu wyje do mikrofonu, ale podpisuję się obiema rękami pod tym, że nie jest to przesadzone. Jeśli natomiast ktoś zawiódł się utworem zapowiadającym płytę, nie powinien być sceptyczny do poznania “The Judas Table”, gdyż już kolejny kawałek Killer’ potrafi wpaść w ucho, a refren nie daje spokoju przez najbliższe kilka dni, aż trzeba posłuchać go jeszcze raz i tak w kółko.

“Killer” będzie być może nowym “hiciorem” na koncertach podczas trasy promującej album. Refren idealnie nadaję się to tego, aby wykrzyczeć go pełną siłą płuc. Miejmy nadzieję, że Antimatter zagra go na nadchodzących koncertach w Polsce w październiku. Ostre, wręcz metalowe wejście gitar w refrenie, którego niektóre mainstreamowe metalowe kapele mogłyby się uczyć od Antimatter. Zespół wciąż pokazuje, że nie samą melancholią człowiek żyje (nawet ten najbardziej ponury). Wokal w refrenie wręcz “unosi” się nad linią instrumentalną i potężnym riffem.

The Judas Table

Po mocnym uderzeniu przyszła pora na wolniejszy Comrades’. Dopiero od połowy utworu dołącza perkusja, a za nią solówka na akustyku. Stillborn Empires’ bez wątpienia jest jednym z moich faworytów. Dość prosta perksuja na początku i zakończeniu kawałka, syntezator, klawisze i długie, wysokie dźwięki gitary, które przypominają stylistycznie Anathemę z czasów “Alternative 4” i “Judgement”. Nie jest zaskoczeniem fakt, że muzycy Anathemy nieraz współpracowali z Antimatter, a tym razem za miksowanie albumu odpowiedzialny jest Daniel Cardoso, obecny perkusista Anathemy. Zespół poinformował fanów, że do “Stillborn Empires’ powstaje teledysk, którego premiera nastąpi wkrótce.

antimatter

Następnie możemy usłyszeć Little Piggy’, który bynajmniej nie jest utworem o małej śwince.

Przez długie lata myślałem, że problem jest we mnie. Zawsze byłem otwarty i starałem się jak mogłem, ale pomimo to byłem zdradzony wiele razy. To utwierdziło mnie w przekonaniu, że byłem bezużyteczny i musiałem na to zasłużyć. Teraz zorientowałem się, że problem tkwił w bezduszności ludzi, którzy potraktowali mnie w ten sposób, nie mojej, lecz ich naturze.

Kawałek Hole’ udowadnia, że aby stworzyć niezwykły kawałek (a historia pokazuje, że takie stają się największymi klasykami), czasem potrzeba tylko melodyjnego wokalu, gitary akustycznej i prostego uderzania w bębny. W tle możemy usłyszeć kobiecy wokal Jenny O’Connor, który przewija się przez cały album zgrabnie komponując się z głosem Micka.

‘Can Of Worms’ schematem przypomina drugi utwór na płycie: spokojne zwrotki i energiczny refren, w którym wokalista oraz Jenny O’Connor nie szczędzili gardła. Takich kawałków nie sposób słuchać po cichu. Ambientowy ‘Integrity’ to ósmy utwór, który powstał w dość odmienny sposób. Do edycji specjalnej “The Judas Table” został dołączony dodatkowy materiał, przygotowany przez Micka, w którym opowiada o każdym kawałku, znajdującym się na albumie. Z niego dowiadujemy się, że zazwyczaj na początku powstaje muzyka, a przy “Integrity” pierwszym elementem była warstwa liryczna. Każdy słuchacz na swoje ulubione momenty na krążku, a jednym w moich jest harmonijne wejście wokalu Micka i Jenny w 1:24.

Przedostatni, tytułowy The Judas Table’ odznacza się przejmującym dźwiękiem skrzypiec. Należy wspomnieć o wokalu, który na całym albumie wysunięty jest ponad warstwę instrumentalną. Z początku możemy odnieść wrażenie, że jest to dziwny zabieg, ale po kilku utworach słuchacz przyzwyczaja się do tego. Natomiast ostatni Goodbye’ jest utworem akustycznym od pierwszych dźwięków do ostatnich. Mick zostaje sam na sam przy akompaniamencie gitary. Z komentarza Micka możemy dowiedzieć się, że jest to najnowszy kawałek, jaki znajdziemy na krążku. Mick powiedział o nim:

Utwór jest wspaniałym zakończeniem dla albumu.

Na kanale wytwórni możecie posłuchać piętnastominutowy teaser albumu.

antimatter-the-judad-table-cd

Przypomnijmy, że zespół pojawi się w Polsce na trzech koncertach:

17 października, Kraków (Rotunda Centrum Kultury)
18 października, Warszawa (Klub Progresja)
19 października, Gdańsk (Protokultura)

Wyro(c)k

84%
84%
81-90 Ace of Spades

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • Pierwsze Wrażenie
    7
  • Instrumentarium
    9
  • Wokal
    9
  • Brzmienie
    8
  • Repeat Mode
    9
  • Oceny czytelników (7 głosów)
    9
Udostępnij to

O autorze

ogo

Jak mawiał Fryderyk Nietzsche "Życie bez muzyki byłoby pomyłką". W poznawaniu muzyki kieruję się zasadą - nie ograniczaj się. Szczególne miejsce w moim sercu jest zarezerwowane dla Metalliki i Anathemy, a definicją szczęścia są dla mnie ich koncerty. "Drink, fuck & 666" ~ Brüdny Skürwiel