Pagan Altar: Recenzja płyty „Judgement Of The Dead”

0

Pochodzący ze Zjednoczonego Królestwa Pagan Altar to zespół, którego historia zaczęła się w drugiej połowie lat 70. Niestety grupa rozpadła się w 1985 r. bez większego dorobku fonograficznego. Jedynym ich materiałem nagranym w tamtych latach działalności było demo „Pagan Altar” z 1982 r. Jednak w 2004 r. formacja powróciła do aktywnej działalności, a przy okazji jej dyskografia zaczęła się powiększać.

Żeby jeszcze bardziej przybliżyć i promować muzykę Pagan Altar kanadyjska Temple Of Mystery Records wznawia katalog Brytyjczyków i dzięki temu już 17 kwietnia ukażą się dwa albumy na CD, winylu i kasecie: „Lords Of Hypocrisy” z 2004 r. i „Judgement Of The Dead” z 2005 r. Ten pierwszy był już recenzowany na naszych łamach, więc nadeszła pora na przybliżenie tego drugiego. Nadmienię jednakże, iż „Judgement Of The Dead” jest właściwie pierwszym i wspomnianym wcześniej materiałem z 1982 r. Demówki z tamtego okresu zostały w większości zniszczone ze względu na złą jakość dźwięku. Pod koniec lat 80. zawartość „Pagan Altar” pojawiła się w USA na winylowych bootlegach. Natomiast w 1998 r. Oracle Records wydała to po raz pierwszy na CD pod tytułem „Volume I”. Następnie w 2005 r. premierę miał „Judgement Of The Dead”, którego reedycja trafi w najbliższych dniach ponownie do sprzedaży. Płyta została zremasterowana i będzie mieć obszerniejszą książeczkę z dodatkowymi notatkami.

No dobrze, koniec tych zawiłości wydawniczych, bo mogą one przyprawić o ból głowy. Zajmę się zatem zawartością muzyczną „Judgement Of The Dead”. Pagan Altar gra heavy/doom metal w starym, dobrym stylu. Ich twórczość jak najbardziej przypadnie do gustu fanom Black Sabbath, Cirith Ungol, Manilla Road i Witchfinder General. Słychać również wpływy hard rocka lat 70. i bluesa co nie powinno dziwić, zważywszy na to, że to właśnie wtedy zespół rozpoczął swoją działalność. Słychać w muzyce wyspiarzy również tę swobodę, która cechuje stare grupy. Jest przestrzeń i rock and rollowy klimat – Pagan Altar stawia na budowanie odpowiedniej atmosfery niż na spinanie się, żeby wcisnąć jak najwięcej dźwięków w jak najkrótszym czasie. Na pewną mroczną otoczkę pomaga stworzyć zawartość liryczna „Judgement Of The Dead”. Jest więc magia, czary i okultyzm co z pewnością przydaje dreszczyku emocji. Na uznanie zasługują też muzycy. Napisałem przed chwilą, że Pagan Altar stawia bardziej na klimat, niemniej nie oznacza to, że nie ma w ich twórczości finezji. Na uznanie zasługuje utalentowany gitarzysta, Alan Jones, którego riffy i solówki są nie dość, że rewelacyjne to i przy okazji wyrafinowane. Również wokale, za które odpowiadał frontman, Terry Jones, są oryginalne i cechował się on własnym, unikalnym głosem – niestety zmarł on w 2015 r., a ostatnim albumem z jego udziałem jest wydany już po jego śmierci „The Room Of Shadows” z 2017 r. Jednak Pagan Altar postanowił kontynuować działalność, aby złożyć mu hołd.

Mimo iż zespół nie odniósł spektakularnego sukcesu jak niektórzy ich kumple po fachu, to warto się nim zainteresować, ponieważ ma w swoim katalogu naprawdę świetne płyty, które nie odbiegają poziomem od tych, które nagrały bardziej znane grupy. Dla miłośników heavy/doom metalu są wręcz obowiązkowe i jeśli nie dane wam było ich słyszeć, to można zacząć od „Judgement Of The Dead” i cofnąć się przy okazji w czasie o kilka dekad doświadczając historii tej muzyki.

www.facebook.com/paganaltarofficial

Pagan Altar: Recenzja płyty „Lords Of Hypocrisy”

1. Pagan Altar
2. In The Wake of Armadeus
3. Judgement of the Dead
4. The Black Mass
5. Night Rider
6. The Dance Of The Banshee
7. Reincarnation

Wyro(c)k

87%
87%
Ace of Spades

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • PIERWSZE WRAŻENIE
    8.5
  • INSTRUMENTARIUM
    9
  • WOKAL
    9
  • BRZMIENIE
    8
  • REPEAT MODE
    9
  • Oceny czytelników (1 głosów)
    9.4
Udostępnij to

O autorze

Avatar

Miłośnik wszelkich odmian ciężkiej muzyki, Star Wars i egzotycznych miejsc. Mawia, że Jedi są spoko, ale Imperium też. Lubi dobrą książkę, film czy serial. Basista w stanie spoczynku. Grał w Island, Chainsaw, Puki' Mahlu i kilku innych zespołach. Od 30 lat w służbie metalu. Stay Heavy! \m/