Obserwując rodzime zespoły obracające się w progresywnych klimatach, mogę śmiało stwierdzić, iż w wielu przypadkach prezentują one wysoki poziom, jak i często łączą one różne, aczkolwiek pasujące do siebie stylistyki. Dzięki takim zabiegom ich muzyka zyskuje na świeżości poprzez wprowadzanie nowych elementów i przy okazji brzmi nowocześnie, a nie jak echa starych mistrzów.
Jedną z takich grup, które mają do zaoferowania coś interesującego, jest warszawski Cereus. W kwietniu zeszłego roku ukazała się ich płyta „Dystonia”, która jest świadectwem dojrzałości muzycznej, kompozycyjnej i technicznej jej członków. W swojej biografii własną twórczość określają mianem post-progress (Post-prog). To wypadkowa inspiracji płynącej z instrumentarium muzyki post-rockowej oraz post-metalowej, z elementami alternatywnego i progresywnego klimatu (Caspian, ISIS, Russian Circles, Marillion). Całości dopełnia charyzmatyczny wokal, który w każdym utworze ciekawą barwą i melodią kreuje coraz to nowe historie.
Przyznam, że to trafny opis, albowiem Cereus zadbał o to, żeby nie dać się jednoznacznie zaklasyfikować poprzez czerpanie inspiracji z kilku źródeł i starając się przy okazji o zachowanie własnej tożsamości. Dużym atutem jest także różnorodność materiału. Zespół nie zamyka się w schematach, proponując słuchaczowi utwory o zróżnicowanej atmosferze, które cechują się nieprzewidywalnością. Nie są one jednak nieprzystępne czy mało atrakcyjne w odbiorze. Owszem, granie tego typu muzyki wymaga więcej niż przeciętnych umiejętności technicznych i pomysłowości niemniej Cereus stawia też na melodyjność, a niekiedy nie brakuje przebojowości i chwytliwości – np. w ‘Icarus’, ‘Ergo’ czy ‘Ghost’. Tyle że tej przebojowości nie należy mylić z jakąś radiową tanią papką wlatującą jednym uchem, a wypadającą drugą. To ambitne kompozycje, które jednocześnie posiadają dobre i charakterystyczne refreny. Zresztą wszystkie na tej płycie są wysokich lotów. Warszawiakom udało się utrzymać poziom i zachować spójność przez prawie 64 minuty, czyli czas trwania całego albumu. Dodam, że grupa odwołuje się także do „Cogito ergo sum” Kartezjusza, umieszczając utwory ‘Cogito’, ‘Ergo’ i ‘Sum’ na początku, w środku i pod koniec „Dystonii”. Idea zaiste ciekawa.
Skoro nadmieniłem wcześniej o umiejętnościach technicznych, to w tym miejscu pochwalę muzyków za nie i za opanowanie swoich instrumentów, a wokalistę, Michała Dąbrowskiego, za naprawdę świetny głos. Słychać, że panowie grają nie od dziś i mają doświadczenie w tym, co robią. Również produkcja „Dystonii” jest przejrzysta, soczysta i profesjonalna. Brzmi ona zawodowo, co akurat mnie nie dziwi, zważywszy na podejście instrumentalistów do własnej twórczości.
Warto dać naszym rodzimym zespołom progrockowym szansę, przyjrzeć się im i posłuchać ich muzyki, ponieważ ich propozycje nie odbiegają od tych zachodnich, a i nierzadko je przewyższają. Dlatego zachęcam was do zapoznania się z albumem Cereus. To coś intrygującego o nieco niepokojącym i mrocznym zabarwieniu posiadającym przy tym niezwykły urok i piękno. Przekonajcie się o tym sami, sięgając po tę płytę.
2. Icarus
3. Abyss
4. Ocean
5. Ergo
6. Kraken King
7. Cassiopeia
8. Requiem
9. Sum
10. Outro (Ghost)

Wyro(c)k
0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets
- PIERWSZE WRAŻENIE8.5
- INSTRUMENTARIUM9.5
- WOKAL9.5
- BRZMIENIE9
- REPEAT MODE9.5
