Doug White & La Paz: Recenzja płyty “Shut Up and Rawk”

0

Doogie White to postać, która na scenie rockowej i metalowej zjadła zęby. Patrząc na dorobek muzyka rzuca się w oczy jego niebywałe szczęście do występowania w towarzystwie gitarowych wirtuozów, takich jak legendarny Ritchie Blackmore, z którym muzyk współpracował w formacji Rainbow, neoklasyczny shredder Yngwiee Malmsteen czy Michael Schenker, jeden z założycieli Scorpions. Jakiś czas temu nawet założył kapelę z naszą rodzimą wschodzącą gwiazdą hard’n’heavy Igorem Gwaderą. Po latach rozbijania się po licznych projektach muzyk postanowił powrócić do swojej rodzimego zespołu, La Paz, i z nim zarejestrować nowy materiał. Najnowszy długograj “Shut Up and Rawk” to już piąte wydawnictwo bandu. W Polsce swoją premierę ma 8 kwietnia, a my już dzisiaj podzielimy się swoimi wrażeniami.la_paz_photo-by-billy-hepburn_-56787692a3785

Po CV lidera raczej nie trudno się domyślić, w jakiej stylistyce utrzymano kompozycje na krążku. Usłyszymy dużo heavy metalu rodem z lat 70, trochę glam metalowej kiczowatości i wszechobecnego ducha klasycznego, śpiewnego hard rocka. Na pierwszy rzut ucha całość mocno przywodzi na myśl Deep Purple, głównie przez barwę głosu Doogie’go, która jest momentami niepokojąco bliska Iana Gilliana. Hammondowa psychodelia została tu jednak zastąpiona mocnym, gitarowym kopniakiem w dupę, choć i klawisze swoich kilka minut mają (chociażby w kapitalnym ‘No Place in Heaven’, jednym z moich osobistych faworytów na albumie). Bardzo pozytywnie zaskakuje też obecność brudnego, mocno bluesującego brzmienia harmonijki ustnej, szczególnie aktywnej przy ‘Miss Dynamite’.

Od strony gitarowej dostajemy bardzo dużo dobrego, efektownego grania, pozbawionego jednak jakiegokolwiek efekciarstwa. Gitarowe popisy pojawiają się, a i owszem, ale tylko wtedy, gdy kawałek tego wymaga. McSherry ma wyczucie, którego brakuje np. Malmsteenowi, który świdrujące, kostkowane zapieprzanie wciska w każdą wolną przestrzeń kawałka, często męcząc tym słuchacza. Tutaj całość jest bardzo przystępna, spójna i po prostu przyjemna w słuchaniu. Swoją robotę dobrze wypełnia także sekcja rytmiczna. Wyraźny, dobrze zmiksowany bas i dynamiczna linia perkusji doskonale budują dynamizm kompozycji, raz bujając na modłę klasycznego hard rocka, innym razem popędzając kompozycje do wejścia w heavy metalowy pęd.

O jakości krążka decydują jednak przede wszystkim chwytliwe jak cholera partię wokalne harmonicznie wykonywane na kilka głosów. Przywodzi to na myśl czasy, gdy każdy prawdziwy rockman musiał mieć trwałą na głowie, a w radiach i telewizji królował glam rock i hair metal. Momenty romansowania z latami 80 są momentami nieco kiczowate, ale mają swój urok. Kapitalnym przykładem jest aerosmithsopodobne ‘Faith Hope and Love’. Granicę przesłodzenia przekracza już tytuł, a bluesujący, radosny riff tylko to wrażenie potęguje, ale cholernie się dobrze człowiek bawi słuchając tego.

Są, oczywiście, momenty słabsze. ‘Daughter of Time’ jest dosyć nudnym zapychaczem, ‘The Revenge of El Guapo’ to najwyżej ciekawostka dla fanów, z tym, że… nieciekawa. Są momenty zapychające, ale w większości dostajemy dawkę porządnego, bardzo dobrze wyprodukowanego hardrockowego napieprzania z pazurem. Miła odmiana po licznych młodych kapelach, które chcąc brzmieć retro kończą z jakością karaoke nagrywanego na kaseciaku.

Okładkę “Shut Up and Rawk” przygotował Polak, Jarosław Wieczorek. Mówił o niej, że planował coś, co będzie kontrastować z pełną energii i werwy zawartością albumu, wybrał więc sesję u psychiatry. Szata graficzna jednak idealnie odzwierciedla moje uczucia wobec albumu. Nieco kiczowata, zabawna, Anglicy określają to bardzo fajnym słówkiem “tongue in cheek”, ale sprawia mnóstwo radości. Polecam, ale z odpowiednim nastawieniem.

1. Light The Fire
2. Heart Of Stone
3. No Place In Heaven
4. The Revenge Of El Guapo
5. A Certain Song
6. Retribution Blues
7. Daughter Of Time
8. The Prize
9. Faith Hope And Love
10. Throw Me To The Wolves
11. Miss Dynamite
12. Book Of Shadows

La paz

Wyro(c)k

79%
79%
2 Minutes to Midnight

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • Pierwsze Wrażenie
    7
  • Instrumentarium
    8
  • Wokal
    8
  • Brzmienie
    9
  • Repeat Mode
    7.5
  • Oceny czytelników (1 głosów)
    2.8
Udostępnij to

O autorze

Vincent13

Miłośnik gitary pod każdą postacią, otwarty na różne gatunki muzyczne- od bluesa i funku po progresywny metal. Rok bez Woodstocku uważa za rok stracony. Poza muzyką zakochany w kinie, powieściach Agathy Christie i dziełach Beksińskiego.