Thrill: Recenzja EPki “Escape”

1

Zawartość “Escape”, debiutanckiej EPki kapeli Thrill, przewidzieć można właściwie bez przesłuchania płyty. Wyrwane serce na okładce, odpowiednio wystylizowane logo kapeli, nawet tytuły kawałków, wszystko to sugeruje nieco trącącą już myszką stylistykę vintage’owego metalu utrzymanego w duchu inspiracji Katem, Maidenami czy TSA. I są to sugestie jak najbardziej poprawne.

Po odpaleniu krążka wszystkie przypuszczenia czy wątpliwości znikają. Pierwszy riff przywołuje swoją przesterowaną barwą brzmienia popularne jakieś trzydzieści lat temu. Po chwili dołącza się perkusja, nadająca dynamizm linii gitary, która niestety nie przykuwa zbytniej uwagi. Od razu jednak wyróżnia się produkcja całości. Surowość materiału sprawia, że stylistyka, jaką obrał zespół brzmi bardziej autentycznie. Bez świadomości, że to zespół współczesny naprawdę można by pomyśleć, że to jakiś underground z czasów, gdy Turbo świeciło swoje triumfy. Wokal również współgra z klimatem całości, zarzuty można mieć natomiast do wykorzystania jego potencjału. Cała jego rola ogranicza się do wyskandowania kilku frazesów, nie zaznamy tu za wiele melodii, a o górach jakie swojego czasu wyciągał np. Marek Piekarczyk można jedynie pomarzyć. Pierwszy kawałek, “Ocalony”, cierpi na poważny brak motywu godnego zapamiętania. Riffom brakuje jakiegoś charakteru, jedynie wstawiane co jakiś czas zagrywki gitary solowej wyróżniają się trochę na tle całości.

Drugi utwór, “Pokonany”, nieco podnosi poziom. Riffy już mają więcej melodii, a całość ma nawet przyzwoity groove. Śpiew nadal ograniczony jest do skandowania poszczególnych wersów, w tym numerze opowiadających o upadku i upodleniu człowieka. Dostajemy bardzo przyzwoitą, rozbudowaną solówkę, która zajmuje około połowę kawałka. Popisów gitarowych słucha się bardzo przyjemnie i to one przykuwają największą uwagę słuchacza. Utwór kończy bicie kościelnych dzwonów, a po chwili wchodzi utwór trzeci. I tu bardzo pozytywne zaskoczenie. “Escape” to ballada, rozpoczynana przez ciekawy, intrygujący melodyjnie riff. Wokal, tym razem w języku angielskim, rozpoczyna spokojny, nieco tajemniczy śpiew, zaś w pewnym momencie następuje przejście na brzmienia nieco cięższe. I to na tych dwóch motywach oparty jest cały utwór. Pozostawia to niedosyt, gdyż ten melodyjny potencjał aż prosi o nieco bardziej rozbudowane melodie.

Debiut Thrill pt. “Escape” zdecydowanie trafi w gusta pewnej grupy odbiorców. Aby poczuć ducha tego krążka musimy kochać klasyków polskiego metalu, tamtejszy klimat i nie szukać niczego oryginalnego. Nie zmienia to jednak faktu, że kapela musi jeszcze dopracować swój materiał. Na razie widać potencjał na bardzo przyzwoitą, oldschoolową kapelkę. Jednak, póki co, “Escape” to materiał, który mnie średnio przekonuje.

1.Ocalony
2. Pokonany
3. Escape

Wyro(c)k

66%
66%
Highway to Hell

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway To Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master Of Puppets

  • Pierwsze wrażenie
    6
  • Instrumentarium
    7
  • Wokal
    6
  • Brzmienie
    8
  • Repeat Mode
    6
  • Oceny czytelników (2 głosów)
    4.2
Udostępnij to

O autorze

Vincent13

Miłośnik gitary pod każdą postacią, otwarty na różne gatunki muzyczne- od bluesa i funku po progresywny metal. Rok bez Woodstocku uważa za rok stracony. Poza muzyką zakochany w kinie, powieściach Agathy Christie i dziełach Beksińskiego.