Amerykańska legenda, założona przez Paula Stanleya i Gene’a Simmonsa, istnieje na scenie już od prawie 45 lat. Ostatnio jeden z twórców grupy – Gene Simmons, w rozmowie z Glasgow Live, powiedział, że panowie powoli zbliżają się do zakończenia działalności:
Jesteśmy najciężej pracującym zespołem w show-biznesie. Noszę około 40 funtów ćwieków, zbroję, 7-calowe obcasy. Muszę z tym wszystkim pluć ogniem i latać w powietrzu. Gdyby Bono czy Jagger – których wszyscy kochamy – musieli nosić i robić to wszystko, co ja, nie wytrzymaliby godziny. Z perspektywy czasu sprytniej było być U2 czy Stonsami, nosić jedynie trampki i t-shirty, czuć się komfortowo. Ale nie, my musieliśmy wymyślić coś trudnego. Nie będziemy w stanie robić tego w wieku 70 lat, a teraz mam już 67. Będziemy wstępować jeszcze parę lat i myślę, że nadejdzie czas, aby zejść ze sceny. Zrobimy to we właściwy sposób, jak należy. Chciałbym myśleć, że zrobilibyśmy coś, co wstrząśnie światem, coś dużego i ogólnoświatowego oraz być może darmowego.
Warto jednak wspomnieć, że odejście Simmonsa oraz Stanleya nie musiałoby koniecznie oznaczać końca KISS. Panowie wspominali kiedyś, że istnieje możliwość, że zespół istniałby nadal bez nich.
