Zarówno Anthrax, jak i Metallica należą do tzw. Wielkiej Czwórki Thrash Metalu. Jednak trudno powiedzieć, żeby oba zespołu zdobyły taką samą popularność. Ze wszystkich Metallica zdecydowanie wybija się na pierwszy plan. Może to być powodem do zazdrości przez pozostałych. Czy tak rzeczywiście jest? Scott Ian został o to zapytany przez SiriusXM:
Tak, ale jest to taka zazdrość w pozytywnym sensie, jak braciom. Cieszysz się, że komuś się udało. Startowaliśmy z tego samego poziomu. Ich początki nie były kolorowe. Jednak zawsze byli ten krok przed nami. W późnych latach 80 mogli już wypełniać areny i być tam headlinerem. Jednak wtedy nie byliśmy jeszcze zbyt daleko za nimi. Mówiliśmy: „Jesteśmy tylko 6 miesięcy za Metalliką.”. Mieliśmy świetny czas na przełomie 87 i 88. Sprzedawaliśmy 7 tysięcy biletów. Nie narzekaliśmy. 2 czy 3 nasze albumy pokryły się złotem. Ale wtedy Metallice zaczęło się udawać wyprzedawać areny zamiast teatrów. Udało też im się zdobyć platynę. Wydali „Black album” i boom. To już nie było 6 miesięcy, nawet nie 60 lat! Coś takiego się po prostu nie zdarza. Ale im się przydarzyło. My, Megadeth czy Slayer nadal się trzymamy, nadal robimy to, co chcemy. Nie narzekamy. Jednak tylko jednemu zespołowi udało się wejść na taki poziom.
