Nie od dziś wiadomo, że starsi lubią ponarzekać na tzw. młodzież. Nie inaczej jest w przypadku muzyków, gdzie ci z większymi stażem lubią czasem trochę popsioczyć na młodsze bandy. I choć Robb do największych weteranów póki co nie należy, to także dołożył do tego swoje trzy grosze. Cóż takiego denerwuje frontmana Machine Head u młodszych kapel? O tym opowiadał w wywiadzie dla Ultimate Guitar:
Jedną z najważniejszych cech u nas jest to, że wszyscy żyjemy na tym samym terenie, dzięki czemu 3, 4 razy w tygodniu spotykamy się, żeby pojammować. Wiem, że to brzmi jak coś oczywistego, ale byłbyś zaskoczony tym, że większość zespołów tego nie robi, a zwłaszcza tych młodszych. Wysyłają między sobą riffy i inne rzeczy za pomocą maili. Jedna osoba do perkusisty, ten dodaje perkusję i odsyła do wokalisty, który dodaje partie wokalne i tak to idzie. Nigdy nie spotykają się razem i nie grają w jednym pokoju. Nagrywają osobno i to jest cholernie dziwne dla mnie. Powodem, dla którego jestem w zespole, jest chęć grania z chłopakami.
