Frontman Machine Head, Robb Flynn, udzielił niedawno wywiadu dla „That’s Not Metal”. Muzyk opowiadał w nim o ostatnim wydanym przez jego zespół albumie, „Bloodstone & Diamonds”, muzycznej ewolucji Machine Head oraz „Catharsis”, czyli longplayu, którego data premiery planowana jest na 26 stycznia. Tłumaczenie fragmentów rozmowy przeczytacie poniżej.
O wydanej w 2014 roku płycie „Bloodstone & Diamonds”:
To był dla nas ważny krążek. Myślę, że naprawdę musieliśmy dojrzeć do… Wciąż pytam samego siebie: „Co możemy zrobić lub powiedzieć w inny sposób?” Przy okazji tego albumu, gdy uderzyliśmy z utworem „Now We Die”, czułem coś w stylu: „Wow! To naprawdę coś… Nigdy czegoś takiego nie robiliśmy. Nigdy nie zaszliśmy w te rejony.” Wiesz, teraz mamy przed sobą album numer dziewięć. To był z kolei nasz ósmy krążek. Jak tu do cholery zaskoczyć ludzi? Jak powalić ich z nóg? Jestem starszy. Byłem 24-letnim pieprzonym zbirem biegającym po ulicy, gdy nagrywałem „Burn My Eyes” w 1994 roku. Nie mogę jednak wrócić do tych czasów i nigdy tego nie zrobię, więc muszę udać się w inne miejsce. W pewnym sensie czuję, że połowa czasu już za mną. (śmiech)
O muzycznej ewolucji Machine Head:
Myślę, że ludzie patrzą na moje życie i chcą zatrzymać mnie na konkretnym okresie. Ja jednak żyję swoim życiem i na każde z dziesięciu moich publicznych wystąpień istnieje 100 chwil, których nigdy nie zobaczycie. Żyję, uczę się i skupiam na rzeczach, które mnie ekscytują i powodują, że mój fiut staje się twardy. Zaczynam pisać materiał. Nie mam żadnego planu. Nigdy go nie ma… Zaczynamy tworzyć, a po 10 miesiącach mamy takie utwory, jakie stworzyliśmy. Czasami są one bliższe brzmieniu Machine Head, które prezentowaliśmy wcześniej, a czasami są nieco inne. „Catharsis” należy do tej drugiej grupy. Na tym albumie weszliśmy w dziwną strefę.
O tym, czy wydany w 2016 roku singiel „Is There Anybody Out There?” był swoistym „badaniem wód” przez zespół:
To było… Czuję ten refren… Pomyślałem wtedy: „Ten pieprzony refren jest świetny.” Uwielbiam go, więc doszliśmy do wniosku, że musimy wypuścić to gówno, bo było dobre. Jeśli było to badanie wód, to nie pod względem muzycznym. Bardziej chodziło nam o to, czy możemy wydać utwór cyfrowo – nie na CD ani żadnym fizycznym nośniku – i zobaczyć, czy sprawdzi się to w zespole takim jak Machine Head?
Wiemy, że takie działania sprawdzają się w popowych grupach, wiemy, że tak radzą sobie również artyści hip-hopowi, ale czy tak samo będzie z naszym zespołem? Udało się – to aktualnie drugi utwór Machine Head na Spotify. To dla mnie szaleństwo, bo udostępniliśmy go pod koniec naszego 20-miesięcznego cyklu koncertowego. Nie ukazał się na CD… „Now We Die” miał teledysk, płytę, dużo wsparcie koncertowe, a w jakiś sposób „Is There Anybody Out There?” wyprzedziło ten kawałek. „Game Over” miał wsparcie z radia SiriusXM, „Beneath The Silt” podobnie, jednak w jakiś sposób ustępują miejsca temu utworowi. W takim razie to zadziałało. Badanie wód pod tym względem okazało się dla nas sukcesem.
Najnowszy album Machine Head, zatytułowany „Catharsis”, ukaże się 26 stycznia nakładem Nuclear Blast. Do tej pory zespół opublikował dwa utwory, które znajdą się na nadchodzącym wydawnictwie: kawałek tytułowy oraz „Beyond The Pale”. Do specjalnej edycji nowego albumu dołączone będzie koncertowe DVD z zapisem koncertu zespołu w San Francisco w 2015 roku. Jego zarys można sprawdzić słuchając opublikowanych wcześniej numerów „Ten Ton Hammer” i „Now We Die”.
https://soundcloud.com/hillandbeez/tnm-extra-robb-flynn
