Mózg Alice in Chains w rozmowie z Metal Hammer poruszył temat muzyki grunge, która w zaskakująco szybkim czasie ewoluowała z niszowej, undergroundowej rozrywki w dominujący kierunek rockowego świata. Jerry Cantrell wspomina swoje odczucia, jako jednego z głównych bohaterów zaangażowanych w ten ruch.
Zanim ludzie dowiedzieli się o grunge’u było spoko. Picie piwa z Kimem Thayil z Soundgarden, chodzenie na koncerty Black Flag, oglądanie Mudhoney gdzieś w garażu, granie jako support przed Mother Love Bone na torze wrotkarskim…
To było niewiarygodne i przerażające zarazem, ponieważ z miejscowego zespołu stajesz się nagle znany na całym świecie – jesteś częścią całego ruchu. Dla mnie to wciąż temat wywołujący wiele emocji. Głównie z uwagi na to, ile czasu upłynęło, ilu z nas już nie ma, ale też z uwagi na siłę przekazu, która wciąż istnieje. O to właśnie nam chodziło.
A już 24 sierpnia na półki sklepowe dotrze nowy album Alice in Chains, zatytułowany „Rainier Fog”.
