Argentyński „La Viola” przeprowadził niedawno wywiad z frontmanem Metalliki, Jamesem Hetfieldem. Gitarzysta i wokalista opowiadał w głównej mierze o tworzeniu materiału w Metallice, relacjach z Larsem Ulrichem oraz najnowszym krążku zespołu, „Hardwired… To Self-Destruct”. Najciekawsze fragmenty rozmowy przeczytacie poniżej.
Czy Metallika kiedykolwiek wracała do wcześniej niewykorzystanych pomysłów przy okazji tworzenia nowego materiału?
To nigdy nie są stare utwory. Gdy kończymy tworzenie albumu, skrzynka z riffami jest wyrzucana. Wykorzystujemy najlepsze z nich. Nie ma powodu, by przechowywać resztę, jeśli nie jest dobra, ponieważ napiszemy nowy materiał. Zawsze uważam, że powinno się iść do przodu. Czasem bywa to trudne, bo mam 800 riffów na moim telefonie czy komputerze, ale jedyne czego pragnę to stworzenie kolejnego, nowego riffu. Dzieje się coś magicznego, gdy spotykamy się razem z Larsem i odpalam głośne, mięsiste gitarowe brzmienie. To w jakiś sposób mnie porusza, przez co mogę tworzyć nowe riffy. To coś wspaniałego.
O relacjach Jamesa z Larsem Ulrichem:
Jesteś żonaty, tak? Otóż to. To wygląda jak małżeństwo. Chociaż, może to nawet coś trudniejszego, bo obaj jesteśmy facetami i wiadomo, czego czasami obaj chcemy. (śmiech) Wiesz, jesteśmy jak bracia. Kochamy się, nienawidzimy i wszystko to, co jest pomiędzy. Przeszliśmy ze sobą tak wiele. To najdłuższa relacja, poza moją rodziną, jaką z kimkolwiek kiedykolwiek miałem. To złożone – wymaga wiele pracy, musisz być cały czas szczery z drugą stroną i musisz się z nią komunikować.
O nowym albumie Metalliki, „Hardwired… To Self-Destruct”:
Bardzo lubiłem „Death Magnetic”. Jest bardziej szorstka dla ucha. Z kolei nowa brzmi trochę prościej, ale wciąż jest ciężka. Chciałem połączyć brzmienie „Kill 'Em All” i „Black Albumu” pod pewnym względem, w warstwach, harmoniach i prostocie.
O innych zespołach, które są na scenie tak samo długo jak Metallica, ale nie są w stanie wydać tak dobrych albumów jak ona:
Myślę, że to komplement. Jesteśmy bardzo ambitni wewnątrz zespołu. Nikt nie chce zawieść reszty, więc dajemy z siebie wszystko i staramy się być w dobrej formie. Im starsi jesteśmy, tym jest trudniej, ale robimy, co możemy. Dajemy z siebie 110% zarówno jeśli chodzi o umysł, ciało, jak i duszę. Myślę, że są zespoły – jak Slayer, Megadeth czy Anthrax – które wciąż są silne, co jest imponujące. Staramy się być lepsi niż na naszej wcześniejszej płycie. Następny album będzie lepszy. Zaśpiewam na nim lepiej i osiągnę lepsze brzmienie na gitarze. To właśnie staramy się osiągnąć. Czujemy do tego głód.
O byciu fanem nowej, rockowej muzyki:
Zawsze, gdy jestem zmęczony nową muzyką i myślę sobie: „Nie ma żadnej dobrej, nowej muzyki”, coś się dzieje i do moich uszu dobiegają dźwięki, na które reaguję: „Wow! Wciąż jest nadzieja!”. Jeśli chodzi o mnie, to moja żona potwierdziłaby ci, że jestem chłopcem uwięzionym w ciele mężczyzny, przez co ona często traktuje mnie jak dziecko. (śmiech) Jestem jednym z jej dzieciaków. „Idź do swojego pokoju”. Nie wiem… Taki po prostu jestem. Tak, w pewnym stopniu dojrzewam, jednak w świecie rock and rolla nikt nie oczekuje od ciebie, żebyś dojrzał. Masz zostać młodym i tak dalej.
Nowy album Metalliki, „Hardwired… To Self-Destruct”, osiąga bardzo dobre wyniki sprzedaży – krążek zdobył pierwsze miejsce na listach sprzedaży w 57 krajach. Wciąż jeszcze możecie zagłosować na swoich faworytów z nowego albumu, zarówno jeśli chodzi o najlepszy utwór, jak i teledysk. Ankietę znajdziecie pod tym linkiem.
