Dave Mustaine o odejściu z Megadeth Marty’ego Friedmana: „Trzymałem go dłużej, niż powinienem”

0

Marty Friedman to wybitny i charyzmatyczny gitarzysta. Razem z Megadeth nagrał klasyczne już metalowe płyty, a jego umiejętności dodały kolorytu muzyce zespołu. Jednak ostatni album z nim w składzie, był nim „Risk” z 1999 r., okazał się komercyjną klapą, a fani, jak i krytycy nie byli nim zachwyceni.

Również Dave Mustaine przyznał, że na wspomnianą płytę duży wpływ miał Friedman. W niedawnym wywiadzie dla stacji radiowej KILO 94.3 z Colorado Springs, podczas którego omawiano nową kompilację Megadeth „Warheads On Foreheads”, Mustaine przedstawił historię utworu ‘Breadline’ i to jak ostatecznie wpłynęło to na karierę Friedmana w Megadeth.

Dave Mustaine:

Marty i ja zmierzaliśmy w różnych kierunkach. Oczywiście jesteśmy teraz przyjaciółmi i zawsze uwielbiałem jego grę, ale on chciał robić coś innego. Powinienem był powiedzieć: „Dobra, zakończmy to. Znajdę nowego gitarzystę, a ty idź swoją drogą”. Jednak zamiast tego został dłużej, niż chciał i myślę, że trzymałem go dłużej, niż powinienem.

Gdyby „Risk” nie był nagrany przez Marty’ego, a przez kogoś innego mógłby to być całkiem inny album. Prawdopodobnie ostatnią rzeczą, która go złamała, było to, że miał solówkę w utworze ‘Breadline’, a wytwórnia i menedżment usunęły ją i wstawiły moją. I on oszalał. To było smutne. Kocham Marty’ego. Powiedziałem wytwórni: „Spójrzcie, istnieją trzy sposoby, aby to zrobić: albo ją wyciszycie, albo każecie mu wrócić, albo ja ją zagram”. A oni: „Nie płacimy za to, żeby wrócił. I musi tam być solo, więc masz je nagrać”. Powiedziałem: „Zrobię to, ale macie mu powiedzieć”.

Po czym dodaje:

Kiedy słuchaliśmy końcowych miksów… Wszyscy polecieli z powrotem do Nashville. A on tam siedzi i jest całkowicie podekscytowany i gotowy wysłuchać swojej solówki w ‘Breadline’, albowiem uwielbiał ten utwór i solo. Było ono naprawdę piękne, ale nie było właściwe. I kiedy weszła solówka i usłyszał moją, spojrzałem w górę i widziałem łzy spływające po jego twarzy. Pomyślałem: „Wy dranie. Nie powiedzieliście mu”. I to było to. To było za dużo dla Marty’ego i odszedł. Mimo że został ciałem to jego dusza odeszła.

Udostępnij to

O autorze

Avatar

Miłośnik wszelkich odmian ciężkiej muzyki, Star Wars i egzotycznych miejsc. Mawia, że Jedi są spoko, ale Imperium też. Lubi dobrą książkę, film czy serial. Basista w stanie spoczynku. Grał w Island, Chainsaw, Puki' Mahlu i kilku innych zespołach. Od 30 lat w służbie metalu. Stay Heavy! \m/