Ostatnio informowaliśmy, że ze względu na problemy ze słuchem wokalisty Briana Johnsona, zespół AC/DC musiał odwołać pozostałą część amerykańskiej trasy. W internecie pojawiło się oświadczenie grupy, że Brian nie jest w stanie kontynuować koncertowania, dlatego nowe daty ostatnich 10-ciu koncertów zostaną podane wkrótce, a na scenie zastąpi go inny wokalista. Jak się okazuje, Brian wcale nie chciał tak brutalnie zakończyć swojej przygody ze sceną i czuje się zdradzony przez wieloletnich przyjaciół.
Jim Breuer, komik, fan rocka i przyjaciel wokalisty poinformował, co myśli obecnie sam zainteresowany:
Z tego co słyszałem, a nie mam wszystkich informacji, powiedział, że zadzwonił do nich i poinformował „Hej, oto co powiedział doktor, ale może coś wymyślimy. Zobaczymy co będzie dalej – myślę, że nie jest tak źle, jak mówi.” Następnego dnia w prasie pojawiły się już nagłówki „Brian Johnson traci słuch, trasa odwołana.”
On na to „Wiecie co? Naprawdę chciałbym dokończyć te koncerty. Myślę, że damy radę.” Tymczasem cały jego koncertowy sprzęt zjawił się pod jego domem. Nikt nie zadzwonił. Nie było nic w stylu „Jak tam twój słuch? Jak zdrowie? Co się dzieje?”, tylko „bum – tu jest twoje dziadostwo, fajnie było cię poznać.”
Zespół w ogóle się nie odezwał. Podobno już usłyszał od kogoś, że kogoś mają, ale jeszcze nie zostało to ogłoszone. Brian powiedział, że status „to odwołane” zmienił się w „zrobimy to, ale to będzie jak karaoke z gościnnymi gwiazdami.” Brian dodał „Czuję się jak wyrzucony na bruk.”
Breuer powiedział także, że Johnson dalej czuje się dobrze jako wokalista i chciałby zrobić coś jeszcze z AC/DC, natomiast możliwe, że Angus chce pograć jeszcze parę lat z innym wokalistą.

