Waste Of Space Orchestra: Recenzja płyty „Syntheosis”

0

Muzycy Oranssi Pazuzu i Dark Buddha Rising podjęli się ambitnego przedsięwzięcia. Połączywszy siły, postanowili zrobić coś razem, a efektem tej kooperacji jest ich dzieło „Syntheosis”, które wydane zostanie nakładem Svart Records 5 kwietnia tego roku.

Jednak historia „Syntheosis” nie rozpoczęła się wraz z nagrywaniem wspólnego albumu. Początkowo był to utwór stworzony na potrzeby Roadburn Festival i został wykonany na tej imprezie w kwietniu zeszłego roku przed ponad 3000 osób. Natomiast nad starannie przygotowaną interpretacją studyjną dziesięciu muzyków z obu zespołów pracowało wiosną i latem 2018 roku. „Syntheosis” można przetrawić jako wymagającą, angażującą psychologiczną płytę metalową lub jako przekraczającą wymiary jednogodzinną podróż składającą się z dziewięciu części. Album opowiada historię trzech istot i ich głębokie poszukiwanie wiedzy:

The Shaman (Vesa Ajomo) – widzi uciskającą wizję z ponurej przyszłości ludzkości.

The Seeker (Juho Vanhanen) – poszukuje prawdy w nieznanych wymiarach tajnymi metodami.

The Possessor (Marko Neuman) – deprawuje inne osoby, manipulując nimi w swoim złowieszczym planie.

Tak mniej więcej przedstawia się opis tego wydawnictwa. Interesujący pomysł i historia zatem muzycznie musi być to wszystko odpowiednio „ubrane”. Jak więc to wygląda od strony wykonawczej?

Dwa zespoły i dziesięciu muzyków pracujących nad czymś razem to nie lada wyzwanie. Muszą przecież potrafić się porozumieć i obrać wspólny kierunek artystyczny co akurat w tym przypadku sprawdziło się dobrze i słychać, że ta współpraca okazała się produktywna. Waste Of Space Orchestra faktycznie zabiera słuchacza do innych wymiarów przez 64 minuty.

Całość zaczyna się od instrumentalnego ‘Void Monolith’ służącego za wprowadzenie. Psychodeliczny początek utrzymany trochę w duchu starego Pink Floyd, po którym następuje rozwinięcie w umiarkowanym tempie i utrzymane jest ono do jego końca. Jako wstęp sprawdza się idealnie, przygotowując na to, co ma nadejść, bo po nim przychodzi czas na ‘The Shamanic Vision’, w którym już tak spokojnie nie jest. Rozhisteryzowane wokale, perkusja wybijająca wręcz rytualne rytmy i atmosfera wzbudzająca lekki niepokój powodują pojawienie się dreszczy na ciele. Można przez to odnieść wrażenie, że nagle przekroczyło się niewidzialną granicę i znalazło się w jakimś innym wymiarze. To odczucie towarzyszy również w nieco dynamiczniejszym ‘Seeker’s Reflection’ wwiercającym się w umysł i drążącym go niemiłosiernie tak jakby jakaś istota chciała dostać się do niego i zawładnąć nim. ‘Journey To The Centre Of Mass’ to ponad 10-minutowy transowy, hipnotyczny utwór o kosmicznym klimacie, który mógłby służyć za ścieżkę dźwiękową podczas podróży międzygwiezdnych albo i międzywymiarowych zważywszy na charakter warstwy lirycznej „Syntheosis”. Piąta odsłona opowieści w postaci ‘Wake Up The Possessor’ to prawdziwa huśtawka nastrojów. Spokojny wstęp, oszczędne dźwięki i obecny damski głos mogą sprawić, że człowiek pomyśli, iż to chwila wytchnienia. Po jakimś czasie tę sielankę burzą opętane głosy i kompozycja nabiera rozpędu. Pojawia się rytmiczne tempo i obłąkane wokale robiące niezłe wrażenie, a w szczególności na koniec, kiedy to ma się do czynienia z wrzaskami nie z tej ziemi. ‘Infinite Gate Opening’ brzmi jak wyciągnięty z filmów grozy z inwokacjami niczym z jakiejś mrocznej ceremonii na tle ambientowych dźwięków klawiszy i bębnów, które i tutaj także wybijają złowieszcze rytualne rytmy. Z kolei ‘Vacuum Head’ to przeciwieństwo swojego poprzednika. Jest niczym szalona nawiedzona istota nie z tego świata wypuszczona niechcący w trakcie poprzedniej ceremonii i wijąca się i szarpiąca, żeby się uwolnić. ‘The Universal Eye’ to powrót do ambientowych rejonów. Z tym że jest on o wiele spokojniejszy od ‘Infinite Gate Opening’. W zasadzie ma się w nim do czynienia w głównej mierze z klawiszowymi plamami i skąpymi dźwiękami. Całość zamyka utwór tytułowy. To potężny, masywny, zwalisty z ciężkimi riffami kawał muzyki o psychodelicznej aurze trwający 13 minut i stanowiący finał intrygującej historii. To też zwieńczenie mistycznej podróży pełnej duchowych doświadczeń.

„Syntheosis” to faktycznie album wymagający należytej uwagi i spokoju podczas słuchania. Warto jednak poświęcić czas na obcowanie z nim i skupić się na jego zawartości. Dużo się na nim dzieje, a jego atmosfera jest wciągająca. Wysiłek członków Oranssi Pazuzu i Dark Buddha Rising okazał się wart zachodu, ponieważ jego efektem jest oryginalna muzyka i historia zawarte na płycie. Zdecydowanie jest to rzecz godna polecenia tym, którzy szukają silnych emocji i doświadczeń podczas słuchania.

facebook.com/wasteofspaceorchestra

1. Void Monolith
2. The Shamanic Vision
3. Seeker’s Reflection
4. Journey To The Centre Of Mass
5. Wake Up The Possessor
6. Infinite Gate Opening
7. Vacuum Head
8. The Universal Eye
9. Syntheosis

Wyro(c)k

90%
90%
Ace of Spades

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • PIERWSZE WRAŻENIE
    8.5
  • INSTRUMENTARIUM
    9
  • WOKAL
    9
  • BRZMIENIE
    9
  • REPEAT MODE
    9.5
  • Oceny czytelników (4 głosów)
    7.9
Udostępnij to

O autorze

Avatar

Miłośnik wszelkich odmian ciężkiej muzyki, Star Wars i egzotycznych miejsc. Mawia, że Jedi są spoko, ale Imperium też. Lubi dobrą książkę, film czy serial. Basista w stanie spoczynku. Grał w Island, Chainsaw, Puki' Mahlu i kilku innych zespołach. Od 30 lat w służbie metalu. Stay Heavy! \m/