Vircolac: Recenzja płyty „Masque”

0

Irlandia zazwyczaj kojarzy się z emigracją i poszukiwaniem tam pracy oraz chleba. Ma także interesującą historię i folklor. Natomiast muzyka metalowa nie jest czymś, co przychodzi człowiekowi do głowy, kiedy mówi lub myśli o Zielonej Wyspie. Niemniej jest tam trochę interesujących zespołów jak chociażby Primordial, Gama Bomb czy Mourning Beloveth.

Wspomniałem o Irlandii, ponieważ stamtąd pochodzi opisywany tutaj Vircolac, który gra death metal. Grupa powstała w 2013 r. i jak dotąd wydała dwa dema: „Codex Perfida” w 2014 r. i „Feraliminal” w 2016 r. oraz EPkę „The Cursed Travails Of The Demeter” również w 2016 r. Już niedługo, bo 22 marca, pojawi się debiut formacji zatytułowany „Masque”. Na albumie znajduje się 7 utworów trwających ponad 36 minut.

Nazwa Vircolac pochodzi z języka rumuńskiego i oznacza wilkołaka. Daje to już jakąś wskazówkę, czego mniej więcej należy spodziewać się po tekstach kwartetu. Horror i krwawe historie to główna tematyka liryków, a te najlepiej podaje się przy akompaniamencie odpowiedniej muzyki. I rzeczywiście zespół zadbał o to, żeby podczas słuchania czuło się klimat grozy. Vircolac stawia bardziej na tworzenie przerażającej atmosfery niż na popisywanie się przez instrumentalistów techniczną biegłością, jak i nie ma na celu przekroczenia prędkości światła. Wyszło to na dobre twórczości Irlandczyków, albowiem utwory są zróżnicowane i dzięki temu płyta nie jest jednostajna. Brzmieniowo też jest ciekawie; niby trochę niechlujnie, aczkolwiek przejrzyście. Słychać luz w graniu i w podejściu do niego, lecz nie oznacza to, że całość wykonana jest niedbale. Ma to swój urok, a muzycy dobrze wiedzą, co chcą osiągnąć. Gitarowe riffy są naprawdę mocne i dobre, bas jest słyszalny i świetnie bulgocze, perkusja robi swoje, czyniąc kawałki na „Masque” obłąkanymi, a wokal kieruje się bardziej w stronę krzyku niż typowo death metalowego growlu.

Udany to debiut, a Vircolac może przekonać do siebie wielbicieli death metalu i krwawych historii. Mnie zawartość „Masque” pochłonęła i sprawiła, że będę się przyglądał przyszłym dokonaniom wilkołaków z Irlandii. Polecam ten krążek wszystkim tym, którzy chcą się wybrać na muzyczną wędrówkę do krainy grozy. Vircolac, jak przystałao na odpowiedzialnego gospodarza, chętnie was tam zabierze i oprowadzi po mrocznych zakątkach, zapewniając nieliche wrażenia.

www.facebook.com/vircolacdeathmetal

vircolac.bandcamp.com

1. Titan
2. Tether & Wane
3. So I Hang From A Wretched Tree
4. Masque
5. Snake Among Man
6. The Long Trail
7. End Of A Beginning

Wyro(c)k

83%
83%
Ace of Spades

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • PIERWSZE WRAŻENIE
    8
  • INSTRUMENTARIUM
    8.5
  • WOKAL
    8.5
  • BRZMIENIE
    8
  • REPEAT MODE
    8.5
  • Oceny czytelników (0 głosów)
    0
Udostępnij to

O autorze

Avatar

Miłośnik wszelkich odmian ciężkiej muzyki, Star Wars i egzotycznych miejsc. Mawia, że Jedi są spoko, ale Imperium też. Lubi dobrą książkę, film czy serial. Basista w stanie spoczynku. Grał w Island, Chainsaw, Puki' Mahlu i kilku innych zespołach. Od 30 lat w służbie metalu. Stay Heavy! \m/