Opeth – “Sorceress”: Opis track-by-track

0

Dwunasta płyta Opeth będzie miała swoją premierę 30 września 2016 roku. Czarownica uchyliła jednak rąbek tajemnicy i pozwoliła mi zajrzeć do swojej Księgi Zaklęć. Przeczytajcie i Wy, co się w niej znajduje.  

Księga Zaklęć poziom 1: Magiczny pocisk

Persephone

Zaczyna się łagodnie, delikatnym i nastrojowym intro. Tytułowa Czarodziejka zwraca się do słuchacza przy akompaniamencie gitary akustycznej. Słysząc ten utwór na wcześniejszych płytach Opeth zdziwilibyśmy się wielce. Zespół wie jednak doskonale w jakim kierunku zmierza i czyni to z gracją. Koncept płyty stanowi jej siłę.

Księga Zaklęć poziom 2: Trzęsienie ziemi

Sorceress

Znany już wszystkim singiel wita nas grzmiącym brzmieniem gitar. Kompozycja intrygująca, złożona w całość z paru genialnych motywów. Jednocześnie ma w sobie moc zdolną wstrząsnąć słuchaczem. Ze wszystkich kompozycji obecnych na albumie brzmi najbardziej jak Opeth znany z poprzednich longplayów.

Księga Zaklęć poziom 3: Inferno

The Wilde Flowers

Kolejny znany wcześniej utwór. Pojawił się jako trzeci singiel. Jego ogromną zaletą są szalone gitary, które milkną w środkowej części utworu, by wybuchnąć pod sam koniec. No i ta perkusja brzmi czadowo!

Księga Zaklęć poziom 4: Przywołanie chowańca

Will O the Wisp

Zaprezentowany szerszej publice jako drugi “Will O the Wisp” przywołuje na myśl Jethro Tull – kapelę Iana Andersona. Trudno się z tym nie zgodzić. Jednocześnie wprowadza jeszcze więcej magii. Słuchając z zamkniętymi oczyma można odnieść wrażenie, że błędne ogniki, o których mowa w tytule utworu, otaczają nas naprawdę.

Księga Zaklęć poziom 5: Piorun

Chrysalis

Po pierwszym przesłuchaniu wypada dość blado. Szczególnie w porównaniu z pozostałymi “mocnymi” kompozycjami. Warto dać mu szansę i wsłuchać się, zwracając szczególną uwagę na elektryzujące gitary na samym początku. Następnie mamy gitarową solówkę, idealnie wkomponowaną w całość, a przy tym porywającą (chociaż niezbyt oryginalną).

Księga Zaklęć poziom 6: Uleczenie

Sorceress 2

Czarownica prezentuje swoje drugie oblicze, a całości towarzyszy ledwo słyszalna gitara akustyczna. Można zarzucić, że kompozycja wydaje się tylko zarysowana i nie przeradza się w nic spektakularnego, aczkolwiek stanowi też moment na zaczerpnięcie oddechu i daje słuchaczowi chwilę wytchnienia.

Księga Zaklęć poziom 7: Wrota wymiarów

The Seventh Sojourn

Zaczynamy zajmować się coraz bardziej potężną magią. I eksperymentować. Utwór ma bardzo charakterystyczne, zabarwione Orientem brzmienie i jest w całości instrumentalny. Trzeba przyznać, że słucha się go fenomenalnie. Zdecydowanie jeden z najlepszych momentów krążka.

Księga Zaklęć poziom 8: Polimorfia

Strange Brew

Najdłuższa zaprezentowana kompozycja. Na początku raczy nas dźwiękami samotnej gitary, po czym dołączają kolejne instrumenty, a utwór zaczyna przeobrażać się w monstrum. Jest groźnie, a jednocześnie mistycznie. Zmienność to domena “Strange Brew”.

Księga Zaklęć poziom 9: Lodowa nawałnica

A Fleeting Glance

Średniak. Fajnie zaaranżowany, pod względem wokalu też nie za bardzo można się przyczepić. W pamięci zapada niestety tylko końcówka utworu, która zdecydowanie nadrabia za całość. Kilka gitarowych partii to jednak majstersztyk.

Księga Zaklęć poziom 10: Deszcz meteorów

Era

Lektura dobiega końca. Nie będzie to jednak łagodny koniec. Opeth zostawił dla nas jeszcze coś specjalnego – “Era” cechuje się twardym i szorstkim, niczym nieociosany głaz, brzmieniem. Szaleńcza galopada wieńczy monumentalną kompozycję.

Księga Zaklęć poziom 11: Słowo Mocy

Persephone (Slight Return)

Płyta żegna się z nami subtelnym i nieoczywistym, acz zauważalnym nawiązaniem do Hendrixa. Pora zamykać Księgę.

Opeth Sorceress

Udostępnij to

O autorze

Michał Koch

Niespełniony paleontolog i największy fan Pearl Jam w Polsce - tak mogę powiedzieć o sobie. W dzień pracuję w branży PR, w nocy zamieniam się w rock n’ rollową bestię. Namiętnie jeżdżę na koncerty i nieustannie planuję jak rozdysponować budżet, by zobaczyć jak najwięcej gigów. Z chęcią podejmę pracę jako wiedźmin.