Svirnath: Recenzja płyty „Dalle rive del Curone”

0

Jakoś tak się stało, że w ciężkiej i ekstremalnej muzyce jednoosobowe zespoły najczęściej można znaleźć w black metalu, a Svirnath do tego grona spokojnie się zalicza. Pochodzący z Włoch projekt jednego człowieka, Fransa, wydał w lutym swój drugi album w niemieckiej Naturmacht Productions.

Svirnath dedykuje to wydawnictwo miejscu, w którym się narodził – potokowi Curone i rzece. Nic zatem dziwnego, że w warstwie tekstowej tej płyty dominuje natura; zresztą tego typu tematyka jest zjawiskiem dość powszechnym wśród grup parających się atmosferycznym black metalem. Z kolei dla liryków wychwalających piękno przyrody pasuje klimatyczna muzyka. „Dalle rive del Curone” to właśnie tego typu propozycja, albowiem zawartość albumu to w dużej mierze długie utwory, w których główny nacisk położony jest na budowanie nastroju niż na bardziej bezpośrednie uderzenie w postaci ekstremalnych temp bez bawienia się w finezję.

Jest więc tutaj wszystko to, co charakteryzuje tę stylistykę: metalowe instrumentarium, urozmaicone kompozycje, akustyczne brzmienia, klawisze, czasami czyste zaśpiewy itd. Co prawda nie jest to może zaskakujące, lecz Svirnath przygotował całkiem zgrabną płytę, która na pewno spełnia wszystkie potrzebne wymogi gatunku, do którego ten jednoosobowy zespół należy. Słucha się tego dobrze dzięki temu, że Frans zadbał o rozmaite formy przekazu – są różnorodne tempa, ładne akustyczne fragmenty, melodie, klawisze robią głównie tło i nie są nachalne, co uważam za zaletę, a w każdym utworze potrafi się naprawdę dużo dziać. Jedynym wyjątkiem jest krótki, trwający ponad dwie minuty wstęp, który ma za zadanie wprowadzić słuchacza w całość jednak posiadający swój urok.

Jak na black metal przystało „Dalle rive del Curone” charakteryzuje się trochę surowym brzmieniem, ale nie jest ono jednocześnie prymitywne czy słabe. Wszystko jest dobrze słyszalne, a produkcja ma na celu zapewne pasować do przekazu tej płyty. W końcu niczym nieskalana natura jest też czymś dzikim i pierwotnym. Także w tym przypadku jest ono jak najbardziej na miejscu.

Ten album adresowany jest do fanów tego typu grania. Jak najbardziej zachęcam do przesłuchania go i przekonania się, co Svirnath ma do przekazania na „Dalle rive del Curone”. Całkiem możliwe, że się wam spodoba.

www.facebook.com/Svirnath

www.naturmacht.com

1. Vir Naturae
2. All’ombra delle fronde
3. L’etereo bagliore
4. Dalle rive del Curone
5. Quando soffia il Maestrale
6. L’abete

Wyro(c)k

80%
80%
2 Minutes to Midnight

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • PIERWSZE WRAŻENIE
    7.5
  • INSTRUMENTARIUM
    8.5
  • WOKAL
    8
  • BRZMIENIE
    8
  • REPEAT MODE
    8
  • Oceny czytelników (0 głosów)
    0
Udostępnij to

O autorze

Avatar

Miłośnik wszelkich odmian ciężkiej muzyki, Star Wars i egzotycznych miejsc. Mawia, że Jedi są spoko, ale Imperium też. Lubi dobrą książkę, film czy serial. Basista w stanie spoczynku. Grał w Island, Chainsaw, Puki' Mahlu i kilku innych zespołach. Od 30 lat w służbie metalu. Stay Heavy! \m/