Zakk Wylde & Black Label Society: (Foto)relacja z koncertu w Klubie Wytwórnia [3.06.2016]

0

Były gitarzysta Ozzy’ego Osbourne’a, Zakk Wylde, docenia oddanie polskich fanów (zwanych Polish Power Chapter) i koncertuje w naszym kraju coraz częściej. Tym razem występ w łódzkim Klubie Wytwórnia był (a przynajmniej miał być) jednak wyjątkowy, bo Zakk promował swój pierwszy od 20 lat solowy album zatytułowany “Book of Shadows II”.

Pomimo, że główna gwiazda miała pojawić się na scenie dopiero o 21:30, w piątkowy wieczór w Klubie Wytwórnia miłośnicy gitarowego ognia zbierali się już od 19. Powodem były dwa interesujące supporty – Złe Psy Andrzeja Nowaka oraz amerykański gitarzysta Jared James Nichols. Zespół założyciela TSA pojawił się na scenie około 19:30 i pomimo, że jego koncert był krótki (pół godziny), to wystarczająco rozgrzał entuzjastycznie nastawioną publiczność swoją dawką hard rocka. Charyzmatyczny lider jak zwykle zawładnął sceną, chociaż swoje 5 minut mieli także instrumentaliści. Dłuższą chwilę otrzymał Jared James Nichols, który wraz ze swoim basistą i perkusistą zaprezentował podrasowaną mieszankę bluesa i southern rocka. Wyglądający jak młody Ted Nugent artysta raczył publiczność raczył publiczność równie ostrymi zagrywkami, jak jego starszy kolega. Muzycy mieli bardzo dobre przyjęcie i po koncercie podpisywali płyty oraz rozmawiali z fanami, którzy chętnie zaopatrywali się w krążki.

Nowa płyta Zakka, którą recenzowaliśmy tutaj, miała w założeniu być odskocznią od wgniatającego w ziemię brzmienia, które proponuje on ze swoim Black Label Society. Spodziewałem się więc bardziej akustycznego i nastrojowego grania, jednak nie do końca się to udało. Artysta wyruszył w trasę ze swoimi starymi przyjaciółmi z zespołu i już pierwszy utwór, “Sold My Soul”, rozwiał wątpliwości, że nie będzie tutaj taryfy ulgowej. Zakk po spokojnym rozpoczęciu nie mógł się powstrzymać – w solówce, która trwała dobre 5 minut jechał na pełnych obrotach prezentując swoje niesamowite umiejętności, w tym granie zębami oraz trzymając instrument za głową. Oczywiście opad szczęki gwarantowany, jednak w związku z tym, że w tym jednym kawałku wydarzyło się właściwie wszystko, dwugodzinny koncert moim zdaniem trochę stracił dramaturgię i również dlatego, że wszystkie piosenki były utrzymane w jednostajnym tempie, wkradło się lekkie przynudzanie.

Ciekawymi momentami, które podnosiły adrenalinę zebranym były z pewnością cytaty z twórczości Ozzy’ego (zakończenie jednego z utworów motywem “Mama, I’m Coming Home”) i Black Sabbath (cytowanie “The Wizard” podczas gry Zakka na harmonijce) oraz najbardziej ekscytująca dla wielu fanów chwila, gdy Wylde zszedł z gitarą do zgromadzonych odgrywając między nimi kolejne parominutowe solo. Swoje umiejętności miał także okazję zaprezentować drugi gitarzysta, Dario Lorina, który w większości kawałków obsługiwał klawisze. Gdy siadał przy nich Zakk, wtedy solówki odgrywał właśnie Lorina i można było odnieść dziwne wrażenie, że to właśnie jego bardziej oszczędna gra lepiej pasuje do tych nastrojowych utworów. Szkoda, że po gitarę akustyczną mistrz ceremonii sięgnął właściwie tylko raz w “Dead as Yesterday”, które również było jedną z lepszych chwil wieczoru.

Pod koniec koncertu Zakk znalazł chwilę, by przemówić do polskiej publiczności i zasłużenie ją docenić. Humorystycznie przedstawił również członków zespołu. Wieczór zakończyła najbardziej znana i udana piosenka z ostatniej płyty, “Sleeping Dogs”, która chyba już zasłużenie stała się klasykiem. Po odegraniu ostatnich dźwięków muzycy długo dziękowali fanom, którzy po raz kolejny udowodnili, że są jednymi z najlepszych na świecie. Zespół odwdzięczył się robiąc sobie wspólne pamiątkowe zdjęcie z polską flagą. Był to bardzo udany wieczór, jednak szkoda, że pod wieloma względami był to po prostu koncert Black Label Society na zwolnionych obrotach. Skoro Wylde nagrał płytę pod własnym nazwiskiem oczekiwałem, że rzeczywiście będzie to zupełnie nowa jakość i świeże spojrzenie na jego twórczość. To, że jest on jednym z największych talentów w historii gitarowego grania nie podlega dyskusji, jednak szkoda, że nie ma ochoty wyjść poza utarte schematy, które powtarza od wielu lat.

1. Sold My Soul
2. Autumn Changes
3. Tears of December
4. Lay Me Down
5. Road Back Home
6. Yesterday’s Tears
7. Between Heaven and Hell
8. Darkest Hour
9. Throwin’ It All Away
10. Dead as Yesterday
11. Eyes of Burden
12. Way Beyond Empty
13. The King
14. Lost Prayer
15. Sleeping Dogs

Zdjęcia – autor Stanisław Wardas:

Zdjęcia – autor Błażej Grochulski:

Udostępnij to

O autorze

Michał Dudek

Gdy w wieku 11 lat poznał "Nevermind" Nirvany, nic nigdy nie było już takie samo. Od tamtej pory pozostaje niezmiennie wierny swojej jedynej prawdziwej miłości - muzyce rockowej. Od 16 lat jeździ na koncerty, kolekcjonuje płyty, potrafi wymienić chronologicznie wszystkich członków The Fall. Zapatrzony w największych, ich wzorem pragnie rozsiewać... dobrą rockową nowinę!