W Warszawie zagrał Steve Vai. Na tym relacja mogłaby się zakończyć, bo każdy, kto choć trochę jest zaznajomiony z tematem wie czego się spodziewać – wirtuozerii, charyzmy i energii bijącej ze sceny. A jednak nie był to zwykły koncert i gorący wieczór w Progresji obfitował w wiele niespodzianek…

Amerykański geniusz gitary jest obecnie w wyczerpującej trasie Passion And Warfare 25th Anniversary Tour, która obejmuje prawie 50 koncertów w Europie, a każdy z nich trwa dobre 2,5 godziny. Jak sama nazwa wskazuje, jest to okazja do świętowania 25-lecia klasycznego albumu „Passion And Warfare”, który osiągając komercyjny sukces stał się dalszym wyznacznikiem kariery Vaia. Co więcej, na koncertach cała płyta jest odgrywana od początku do końca, co stanowi dla muzyków nie lada wyzwanie.
https://www.youtube.com/watch?v=ja9jDD5Zg7A
Steve pojawił się na scenie szczelnie wypełnionego klubu Progresja już parę minut po 20. Ubrany w srebrny kaptur spod którego błyszczały czerwone lasery, świecące okulary i zaopatrzony w swoją świecącą gitarę wyglądał jak przybysz z innej planety. I tak też zagrał otwierające koncert „Bad Horsie” na swoim charakterystycznym Ibanezie. Za wstęp posłużyła scena z filmu „Crossroads” wyświetlana na telebimie. Sam ekran również spełniał istotną rolę w trakcie występu. Po kolejnych trzech utworach („The Crying Machine”, „Gravity Storm”, „Whispering a Prayer”) które były mocnym otwarciem – pojawił się na nim gość specjalny. czyli Brian May z Queen, który w duecie z mistrzem ceremonii wykonał „Liberty” oznajmiające początek „Passion and Warfare”. Był to bardzo ciekawy i urozmaicający koncert zabieg, tym bardziej że gośćmi Vaia i publiczności byli także Joe Satriani, który grał „Answers” w różnych dziwnych przebraniach oraz John Petrucci w „The Audience is Listening”. Dzięki teledyskom przejmująco wypadło „For The Love Of God”, a zabawnie z kolei „I Would Love To” oraz wspomniane „The Audience is Listening”. Po odegraniu całego albumu przyszedł czas na kolejne ciekawostki – cover Franka Zappy „Stevie’s Spanking” okraszony świetnym riffem, który był jednym z najmocniejszych elementów występu oraz dosłowny udział publiczności. Steve zaprosił na scenę dwie osoby, których zadaniem było zanucić motyw perkusji, basu i gitary, na bazie których powstał jam rozwinięty przez Vaia. Podstawową część koncertu zakończyło „Racing the World”, a na bis artysta wybrał część „Fire Garden Suite” – „Taurus Bulba”.
Gitarzysta był w doskonałym humorze i formie, chociaż nie sposób nie wspomnieć także o reszcie zespołu, który stanowią jego stali współpracownicy – perkusista Jeremy Colson, basista Philip Bynoe oraz „sekretna broń”, jak nazywa Steve swojego gitarzystę Dave’a Weinera, także imponowali swoimi umiejętnościami. Swoją drogą ten ostatni musi być chyba niezłym psychofanem Vaia, bo trwa u jego boku od 16 lat, chociaż podczas gitarowych duetów pokazywał, że przynajmniej umiejętnościami technicznymi niewiele odstaje od swojego idola.

Był to bardzo udany wieczór pełen wrażeń – szczególnie dla osób, które same grają na instrumencie – bo występy Steve’a Vaia polegają raczej na podziwianiu jego wirtuozerii, a to co gra jest sprawą drugorzędną. Tym bardziej, że nagłośnienie nie pomagało w odbiorze muzyki – bas i perkusja dudniły niemiłosiernie, a brzmienie gitar nie było selektywne, co przy muzyce instrumentalnej jest przecież niezwykle ważne. Ci, którzy sami szarpią struny na pewno byli zachwyceni okazją obcowania z jednym z najsprawniejszych gitarzystów na świecie, a ci stawiający przede wszystkim na muzykę chyba mogli się poczuć trochę znużeni, co było widać po minach. Choć parę momentów godnych zapamiętania było.
2. The Crying Machine
3. Gravity Storm
4. Whispering a Prayer
Passion and Warfare:
5. Liberty (with Brian May)
6. Erotic Nightmares
7. The Animal
8. Answers (with Joe Satriani)
9. The Riddle
10. Ballerina 12/24
11. For the Love of God
12. The Audience Is Listening (with John Petrucci)
13. I Would Love To
14. Blue Powder
15. Greasy Kid’s Stuff
16. Alien Water Kiss
17. Sisters
18. Love Secrets
19. Stevie’s Spanking (Frank Zappa cover)
20. Build Me a Song
21. Racing the World
Bis:
22. Fire Garden Suite IV – Taurus Bulba
![Steve Vai: Relacja z koncertu w Progresji [20.06.2016]](https://deathmagnetic.pl/wp-content/uploads/2016/06/svai-1024x486.jpg)