Paul Di’Anno to jeden z najbardziej rozpoznawalnych głosów heavy metalu, autor utworu 'Killers’ z płyty Iron Maiden o tym samym tytule. Artysta nieszablonowy, charakterny i nieprzewidywalny. Dla niektórych enfant terrible sceny metalowej, dla innych jeden z tych ostatnich szczerych i autentycznych muzyków. Jedno jest pewne: to artysta zapamiętywalny, a więc posiadający cechę, której wiele spośród współczesnych plastikowych produktów muzycznych nie posiada. Były wokalista zespołu Iron Maiden, a także grup takich, jak Gogmagog, Praying Mantis, Killers, czy Battlezone, odwiedził Polskę w ramach Festiwalu Doładowanie. Razem z nim zagrało ponad 20 różnych kapel z różnych zakątków naszego kraju. W poniedziałek, 7. kwietnia odbył się pierwszy z pięciu zaplanowanych koncertów, z którego relację znajdziecie poniżej. Zapraszamy do lektury.
Proxima to niewielki klub muzyczny na Starej Ochocie. Dojście ze stacji PKP jest banalnie proste, toteż bez większych przygód już o 17:30 stawiłem się przed głównym wejściem. Zamknięte. Czekam. Wokół mnie gromadzi się coraz więcej ludzi. Według rozkładu pierwsza kapela wchodzi punkt 18:00, więc coś jest nie tak. Mimo coraz mocniej padającego deszczu organizatorzy zwlekają do ostatniej chwili. Po około dwudziestu pięciu minutach doczekałem się. Drzwi otwarte, można wchodzić.
Po przywitaniu się ze znanym mi dobrze zespołem SteelFire lecę pod scenę gdzie punktualnie melduje się Black Horsemen. Wielki szacunek dla muzyków, ponieważ za wszelką cenę starają się podtrzymać wymierający gatunek, jakim jest power metal. I to nie byle jaki, bo ze smyczkami! Teksty standardowo o smokach, ale trzeba przyznać, że panowie grają bardzo fajnie. Konferansjerka pomiędzy utworami także celująca. Po niecałej godzinie zespół pożegnał się z garstką fanów (jest poniedziałek, nie ma co spodziewać się cudów) i ustąpił miejsca kolejnej kapeli. Punktualnie o 19:00 na scenę wszedł Krakowski skład o tajemniczej i dosłownie nic nie mówiącej nazwie Nonamen. I tu już nieco gorzej – owszem też są smyczki, ale kapela stawia chyba głównie na swój wygląd. Niestety piękna wokalistka tylko z postury przypomina Simone Simons, jej wokal zdecydowanie nie ma siły przebicia. A może się mylę i to dźwiękowcy zawiedli? Mniejsza o to. Z całą pewnością na uwagę zasługuje druga z pań, nieśmiała skrzypaczka. To ona dodaje ich metalowym utworom niebanalnego uroku. Następnie oczom zgromadzonym ukazał się zespół SteelFire z Mińska Mazowieckiego. Klasyczni rockandrollowcy rodem z lat siedemdziesiątych z charyzmatycznym, nie szczędzącym gardła wokalistą na czele. Ich melodyjne, chwytliwe riffy przyciągnęły największą liczbę widzów jak do tej pory.
Jak to zwykle bywa, po lepszym zespole znów pora na nieco słabszy. Być może ściągnę swój gniew zgorzkniałych fanów, ale występ People of the Haze nie przypadł mi do gustu. Kwartet zaprezentował przyzwoity kawał dobrego, nośnego rocka, ale z drugiej strony nie wniósł nic ciekawego, ani oryginalnego. To wszystko już było: kilka autorskich kawałków, jakiś cover i próba rozruszania za wszelką cenę znikomej publiczności. No dobra, dosyć marudzenia. Teraz występ sprawców tego całego zamieszania. To właśnie Scream Maker jest inicjatorem Festiwalu Doładowanie. Tuż po wejściu na scenę wokalista Sebastian Stodolak obnażył kilka faktów odnośnie realizacji koncertów i poinformował, że Paul Di’Anno szczęśliwie dotarł z hotelu, siedzi w garderobie i popija Jacka Danielsa. Chwilę później niewielką salę Proximy ogarnęło heavymetalowe szaleństwo. Pierwszy raz słyszałem ten już dość znany warszawski zespół i muszę przyznać, że robi wrażenie. Wyżej wspomniany niepozorny wokalista ma naprawdę ogromny potencjał, zarówno jeżeli chodzi o śpiew w wysokich rejestrach jak i kontakt z publicznością.
W końcu przyszła pora na gwiazdę tego wieczoru. Światła na scenie zgasły, a w całym klubie zrobiło się pełno dymu. Tak właśnie wchodzi prawdziwa legenda. Reflektory rozbłysły i… okazało się, że Di’Anno jest tak schorowany, że ledwo chodzi. Nic nie szkodzi, głos ma jak najbardziej sprawny. Po krótkim przywitaniu wyjaśnił, że choć już fizycznie nie domaga, to Jack Daniels i kokaina dalej zajmują wysoką pozycję w jego codziennym życiu. Paul na scenie może i nie brał narkotyków, ale palił papierosy i co chwila popijał na zmianę kawę, piwo i zwykłą mineralkę, którą właściwie najczęściej wypluwał gdzie popadnie. No cóż, takie właśnie są gwiazdy rocka i za to je uwielbiamy. Jeżeli chodzi o samą muzykę, to oprócz numerów z solowych projektów, artysta zaśpiewał także kilka przebojów Iron Maiden z wczesnego okresu działalności grupy, w tym dobrze wszystkim znany utwór 'Wrathchild’. Mniej więcej w połowie koncertu nawiązał nawet do sytuacji na Ukrainie i prześmiewczo zadedykował Rosjanom numer 'Killers’ (może jednak nie powinienem tego pisać? Miejmy nadzieję, że szanowny prezydent Vladimir Putin nie przegląda serwisu heavyrock.eu). Nie obyło się także bez podziękowań i wyznań. Nic tak nie podbudowuje fana jak informacja, że znany wokalista kocha wszystkich, którzy płacą za jego występy. Dzięki temu bowiem ma fundusze aby z klasą rozwieść się z żoną i przy okazji jeszcze trochę poszaleć. Po udanym, prawie półtoragodzinnym koncercie (w pewnym momencie było nawet pogo) Paul powoli i niezgrabnie opuścił scenę, aby po chwili znowu wrócić. Chodzenie w tę i z powrotem zajęło mu tyle czasu, że jego muzycy zdążyli zagrać całą 'Transylvanię’. Ostatnim utworem tego wieczoru okazał się cover Judas Priest 'Breakin the Law’, który były wokalista Żelaznych Dziewic zapowiedział z szerokim uśmiechem na twarzy:
Don’t think now I’m turnin’ the gay!
Po koncercie, na małej sali odbyło się małe Meet&Greet gdzie Di’Anno pozował do zdjęć i podpisywał płyty.
Pomimo poniedziałku i niewielkiej liczby zgromadzonej publiczności pierwszy koncert z serii Festiwalu Doładowanie uważam za bardzo udany. Wychodząc z Proximy czułem niedosyt, a w trakcie długiego powrotu do domu nuciłem jeszcze co poniektóre kawałki. Cieszy mnie fakt, że są jeszcze fani byłych muzyków wielkich zespołów i mam ogromną nadzieje, że w przyszłości odbędzie się więcej takich koncertów za niewielkie pieniądze.
www.youtube.com/watch?v=ORq5hTyxoVg&feature=youtu.be

