Pomimo statusu kapeli „światowej”, który posiada Decapitated, panowie nie zaniedbują fanów z rodzimego kraju. Obie części trasy promującej album ,,Blood Mantra” okazały się wyjątkowo udaną i efektowną metalową ucztą. Ekipa Vogga, wspierana przez Materię, The Sixpounder i Thy Disease dała szereg koncertów i została ciepło przyjęta w większości zakątków Polski… No właśnie, w większości – na pewno część fanów żałowała, że zespół nie dotarł do bielskiego Rudeboya, pomijając go w swojej rozpisce koncertowej. Jednak jak już wcześniej było wspomniane, Decapitated dba o swoich fanów i przed wyruszeniem w trasę po Australii postanowiło wstąpić do Bielska-Białej. Death metalowców wspierały, jak się potem okazało, prawdziwe perełki polskiej sceny ciężkiego grania – Spirits Way, War-saw i Thunderwar.
Sobotni koncert otwarli Warszawiacy z Spirits Way, prezentując bardzo solidną i odpowiednio ciężką odmianę death metalu z wokalem mogącym przywodzić na myśl Corpsegrindera z Cannibal Corpse. Tomek Radzikowski, wokalista i jednocześnie gitarzysta grupy całkiem nieźle prezentował się za ciekawym, „industrialnym” statywem, złożonym z różnych mechanicznych i przemysłowych elementów, jak koła zębate, pręty i gwoździe. Największą uwagę przykuwał jednak – nie ostatni raz podczas tego wieczoru – perkusista, czyli Przemek Pietrzak. Obserwowanie jego płynnej, precyzyjnej i potężnej gry dawało naprawdę dużo frajdy. Ze spokojem i skupieniem na twarzy grane były wszelkie łamańce i przejścia, przez co cała sekcja rytmiczna Spirits Way odwalała kawał dobrej roboty.
Druga kapela, War-saw, to czysty, oldschoolowo brzmiący thrash, w którym słychać zarówno wpływy legend tego gatunku zza naszej zachodniej granicy jak i granie spod znaku Death Angel. Fanów przekładających ostre nawalanie nad ideologię na pewno cieszyła postawa frontmana kapeli, Łukasza Podgórskiego, który mówił rzeczy w stylu: „Nie pierdolimy, napierdalamy”.
Jeśli perkusistę Spirits Way w jego spokoju i precyzji można by było nazwać profesorem, to Darek Karpiński, pałker War-saw grał, jakby już od dawna nie uprawiał stosunku seksualnego. Naprawdę, nie przesadzam – przez cały koncert nie opuszczało mnie wrażenie, że perkusja zaraz się rozsypie, pękną naciągi, albo Rudeboyowy sufit zwali się wszystkim na głowę. Potęga, z jaką Darek uderza w swoje bębny sprawiła, że nie byłem jedyną osobą, która została wbita w ziemię podczas koncertu grupy, która również wywodzi się z Warszawy.
Cover utworu ,Phobia’ z repertuaru Kreatora sprawił, że na sam koniec serce wszystkich thrasherów zabiło szybciej i pokochało całe War-saw, nie pozostawiając wątpliwości, czy warto głębiej zapoznać się z ich twórczością.
Gdy wydawało się, że liczba bardzo dobrych supportów została już na ten dzień wykorzystana i lepiej być nie może, przy rytmie świetnego i klimatycznego intro na scenę weszli chłopaki z Thunderwar. Aż wstyd się przyznać, że tego wieczoru miałem pierwszy „większy” kontakt z ich muzyką. Co prawda obiło mi się jakiś czas temu o uszy, że na polskiej scenie rosną nam nowe gwiazdy, które powstały zaledwie 2 lata temu, a już miały okazję otwierać koncerty takich sław jak Amon Amarth, Carcass czy Obituary. Mało tego, debiutancki materiał Thunderwar, czyli EP ,,The Birth of Thunder” zostało produkowane przez braci Wiesławskich w Hertz Studio, a logo zespołu zaprojektował słynny Christophe Szpajdel, który tworzył loga dla chyba połowy znanych, black/death metalowych zespołów z Europy… Niezły życiorys jak na zespół założony w 2013 roku, nieprawdaż?
Wracając jednak to koncertu – słowa gitarzysty Maćka Olszewskiego dla Mystic Artu, mówiące, że „bliżej im do Szwecji, niż Ameryki”, idealnie odzwierciedlają całą sytuację. Wpływy skandynawskiego black i death metalu słychać gołym uchem, więc nie dziwią nawiązania do Dissection, Unleashed, a momentami nawet Bathory. Nie trzeba się chyba zastanawiać, dlaczego ta muzyka zyskała aż tak dużą popularnością i do dzisiaj cieszy się wielkim uznaniem – growl i mroczna, depresyjna atmosfera idealnie komponują się z ciężkimi gitarami, które jednak nie zapominają o melodii, co jest częstą przypadłością zespołów grających tą „amerykańską” odmianę death metalu. Co jak co, ale nawet najbardziej zatwardziali metale lubią czasem pobujać się przy melodyjnej solówce czy czymś, co całkiem łatwo – jak na standardy takiej muzyki – zanucić.
Nie chcę zostać odebrany jako wierny i oddany fan perkusji, który pomija przy okazji wszelkie inne instrumenty (być może to wina nowego nagłośnienia w Rudeboyu, które sprawdza się świetnie), więc wybaczcie, ale Vit Argasiński to chyba połączenie dwóch poprzednich bębniarzy. Łącząc precyzję i opanowanie z potężnym uderzeniem sprawiał, że perkusja dosłownie się rozkręcała. Zresztą, cały Thunderwar grał jak o życie. Mimo młodego wieku czuć u nich profesjonalizm i pełne zaangażowanie w występy. Ich pierwszy longplay, planowany na lat, może być jednym z najciekawszych tegorocznych wydawnictw w Polsce. Jak na razie fanom pozostaje słuchanie EPki Thunderwar, którą można zresztą pobrać na ich oficjalnej stronie (sam słucham jej dziś już chyba ósmy raz…).
Gdyby sobotni gig skończył się na trzech powyższych kapelach, nikt nie mógłby chyba z czystym sumieniem stwierdzić, że czuje wielki niedosyt i nie usłyszał jeszcze dobrego grania. Brawa dla Decapitated, które ma widocznie nosa do dobrych supportów i oprócz swojego przedstawienia chce zagwarantować fanom kilka godzin świetnej muzyki.
A koncert naszych death metalowych gwiazd, zdobywających coraz większą popularność na całym świecie? Co tu dużo pisać, występy grupy założonej w Krośnie to prawdziwy majstersztyk, w dużej mierze za sprawą szefa zespołu, czyli Vogga. Paradoks jest taki, że gwiazdorstwo gitarzysty wcale nie objawia się w jego zachowaniu, lecz właśnie grze. Chociaż, gwiazdorstwo to może złe określenie. Kiełtyka to po prostu gitarowy mistrz, mocno stawiający na groove i brutalne, techniczne i rytmiczne riffy z mega szybkim kostkowaniem – to przepis na sukces wg Decapitated. Sprawdza się? Jak najbardziej!
Decapitated wciąż jest stosunkowo świeżo po wydaniu swojego ostatniego albumu, stąd duża ilość kawałków z ,,Blood Mantra”. Nie zabrakło w takim wypadku numeru tytułowego, ,,Exiled in Flesh” na otwarcie czy znakomitego ,,Instinct” z biegającymi po gryfie palcami Vogga. Rasta w koszuli Lamb of God wywijał ku uciesze dziewczyn swoimi długimi dredami przy barierkach, udowadniając przy okazji, że pasuje do zespołu i częste głosy, mówiące, że jest przeciętnym wokalistą są niesłuszne. Rasta na żywo naprawdę daje radę, a frontman z niego bardzo dobry. Szef Decapów dobrze wie, co robi.
Oprócz kawałków z najnowszego krążka nie mogło się też obyć bez ,Homo Sum’, a żeby nikt nie pomyślał, że kapela pomija starsze wydawnictwa, zagrane zostało m.in. ,Spheres of Madness’.
Zeszły rok był niesamowicie udany dla czołówki polskiego metalu – nowe albumy Decapitated, Vadera i Behemotha zebrały masę dobrych recenzji i potwierdziły wysoką pozycję naszego kraju na metalowej mapie świata. Podsumowując – Decapitated jest w wielkiej formie i prze do przodu jak tornado, nie biorąc jeńców. Chłopaki grają w maju szereg koncertów po Australii i Nowej Zelandii do spółki z Suffocation, więc tamtejsi mieszkańcy zacierają już pewnie ręce. Zwieńczeniem sukcesów death metalowców będzie chyba występ na tegorocznym Woodstocku, gdzie zagrają zapewne dla największej w swojej karierze publiczności. Nam pozostaje życzyć Voggowi i jego ekipie dalszych tryumfów i wciąż takiego zaparcia i motywacji, która bywała już wystawiania na próby przez różne losowe przeciwności.
PS.
Łapcie jeszcze setlistę z Decapów:
![Decapitated, Spirits Way, War-saw, Thunderwar: Relacja z koncertu w bielskim Rudeboy Club [18.04.2015]](https://deathmagnetic.pl/wp-content/uploads/2015/04/Decapitate-1024x565.jpg)
![Decapitated, Spirits Way, War-saw, Thunderwar: Relacja z koncertu w bielskim Rudeboy Club [18.04.2015]](http://www.deathmagnetic.pl/wp-content/uploads/2015/04/Decapitated.jpg)
![Decapitated, Spirits Way, War-saw, Thunderwar: Relacja z koncertu w bielskim Rudeboy Club [18.04.2015]](http://www.deathmagnetic.pl/wp-content/uploads/2015/04/20150418_194158-1024x576.jpg)
![Decapitated, Spirits Way, War-saw, Thunderwar: Relacja z koncertu w bielskim Rudeboy Club [18.04.2015]](http://www.deathmagnetic.pl/wp-content/uploads/2015/04/20150418_203300-Rozdzielczość-Pulpitu-1024x576.jpg)
![Decapitated, Spirits Way, War-saw, Thunderwar: Relacja z koncertu w bielskim Rudeboy Club [18.04.2015]](http://www.deathmagnetic.pl/wp-content/uploads/2015/04/20150418_211721-Rozdzielczość-Pulpitu-1024x576.jpg)

![Decapitated, Spirits Way, War-saw, Thunderwar: Relacja z koncertu w bielskim Rudeboy Club [18.04.2015]](http://www.deathmagnetic.pl/wp-content/uploads/2015/04/Decap.jpg)