Są albumy, które recenzuje się szybko, łatwo, prosto i przyjemnie. Już po kilku pierwszych przesłuchaniach słuchacz wyrabia sobie jednoznaczną opinię, która co prawda może ulec zmianie z biegiem czasu, jednak nie ma to bezpośredniego wpływu na przelewanie swoich odczuć na papier, czy, w tym akurat wypadku, na klawiaturę.
Zupełnym przeciwieństwem opisanej powyżej sytuacji jest niedawno wydany, drugi album studyjny zespołu Veal, zatytułowany „Age Of Overload”. Nie skłamię mówiąc, że przesłuchałem tę płytę kilkanaście razy w ciągu ostatnich kilku dni. Pomimo tego, wciąż nie potrafię sobie poradzić z jednoznaczną oceną tego krążka.
Płytę otwiera kompozycja „Now” – ładne, melodyjne, wprawiające w nastrój intro, które jednak nijak się ma do surowości i szorstkości, która czeka na nas w dalszej kolejności. Zaraz po krótkim wstępnie nadchodzi kawałek „Left Nowhere”, będący swoistym streszczeniem brzmienia i stylistyki, którą usłyszymy na „Age Of Overload”.
Już przy pierwszym kawałku nasuwa się do głowy następujący wniosek: ciężko nie zgodzić się z osobami, które porównują Veal do Lamb Of God. Pomijając już kwestię brzmienia czy kompozycji, które poza grupą z Wirginii mogą kojarzyć się też miejscami z naszym rodzimym Decapitated czy Gojirą, wokal bywa momentami identyczny z tym, co Randy Blythe prezentował na pierwszych wydawnictwach swojej grupy, ze szczególnym naciskiem na krążek „New American Gospel” z 2000 roku. Dlaczego piszę, że momentami? Dopóki wokalista Veal ryczy niczym frontman Baranków, wszystko wypada dobrze, jednak całkowicie nie sprawdzają się partie czystego wokalu, który jest po prostu słaby i potrafi być męczący.
Pomimo faktu, że już przy pierwszym kawałku zostajemy zapoznani z tym, co czeka nas już do końca płyty, album jest całkiem różnorodny, a utwory nie zlewają się w całość. Mamy tak więc numer „Hell Showdown” z najbardziej przebojowym riffem na „Age Of Overload”, bardzo dobry, zajeżdżający czasami Decapited „No One But Me” ze świetnymi partiami czystej gitary czy mój osobisty faworyt, galopujący przed siebie na złamanie karku utwór instrumentalny „One And None”, który mógłby być przedsmakiem tego, co zespół zaprezentuje na kolejnym albumie.
Utwór tytułowy z kolei, mający w sobie coś ze wspomnianej wcześniej francuskiej Gojiry, nawiązuje w środkowej części do okładki najnowszego wydawnictwa Veal, na której mamy świnie jedzące z koryta, którym jest klawiatura. Jak już panowie wspominali w jednym z wywiadów, jest to metafora obecnych czasów, ery pogoni za „lajkami” i mediów społecznościowych, które z jednej strony wnoszą wiele dobrego, ale z drugiej zaśmiecają nasze głowy i Internet niezliczoną ilością zbędnych, bezużytecznych informacji.
„Age of Overload” ma jedną cechę, która powoduje, że słuchacz chce wracać do tego krążka – gdy włączamy niektóre z numerów i wydaje się nam, że nie uświadczymy tu nic ciekawego, nagle pojawia się smaczek, który zachęca nas do dalszej eksploracji albumu. W taki też sposób przy każdym kolejnym odsłuchaniu patrzymy na płytę przez pryzmat innych dźwięków, zabiegów i patentów gitarowych.
Przytaczając słowa klasyka, w Polsce mamy tylko dwóch dziennikarzy muzycznych. Przeczytałem kiedyś wypowiedź jednego z nich, który wspominał lekturę recenzji, która wyjątkowo zapadła mu w pamięć. Ów dziennikarz stwierdził na jej podstawie, że recenzenci prześcigają się w wymyślaniu barwnych porównań, metafor i epitetów, które są jednak w wielu przypadkach sztuką dla sztuki, a czytelnik nie potrafi dowiedzieć się z recenzji najważniejszego – czy płyta jest dobra, czy nie. Przepraszam więc Pana Dziennikarza, ale ja również nie potrafię tego wprost napisać, bo sam nie mogę się zdecydować, czy „Age Of Overload” jest albumem dobrym, czy złym. Mogę jednak z czystym sumieniem zaświadczyć, że jest warty uwagi, a wyrobienie opinii pozostawiam każdemu ze słuchaczy osobno.
2. Left Nowhere
3. Hell Showdown
4. Age of Overload
5. 2-Hour Day
6. No One but Me
7. Bury the Ring
8. One and None

Wyro(c)k
0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets
- Pierwsze wrażenie5
- Instrumentarium8
- Wokal5
- Brzmienie7
- Repeat Mode7
