Mrok, chłód, groza i odwrócone krzyże – to właśnie pragnie zaprezentować nam poznański blackowy zespół Ritual Bloodshed. Mimo to, że są oni dość świeżym zespołem, powstali bowiem w 2015 roku i mają na koncie jeden album i demówkę, to potrafią wziąć sprawy w swoje ręce.

Płyta ma 7 utworów – 3 z tekstem polskim i 3 z angielskim, no i intro. Nastawili się zapewne zarówno na rynek zagraniczny jak i polski. Można? Można. Okładkę mają taką, że na pierwszy rzut oka pomyślałem, że trzymam w ręku jakąś płytę Gorgorotha.
Najbardziej z ich brzmienia spodobały mi się gitary. Grają naprzemiennie wysokie, szybkie tony, które są charakterystyczne dla blacku, razem z ciężkimi, wolniejszymi i podlatującymi death metalem riffami. Muszę powiedzieć, że pasuje to miejscami do wokalu. Do tego dochodzi dobrze komponujący się bas, który podkreśla groteskę i mrok brzmienia. Trudno pominąć mi perkusję, za którą siedzi Shitala. Jest ona jedną z niewielu osobników płci pięknej, którą widzę w black metalu. Oczywiście poza Małą z Xantotola.
Jeśli chodzi o wokal, to zalatuje bardziej typowym nowoczesnodeathowym growlem, niż blackowym. Są w nim również pewne wstawki w postaci powtarzających się nawoływań, które – trzeba przyznać to wokaliście – brzmią jak głos wzywający do bitwy na jakimś średniowiecznym polu. Niestety jednak, taki efekt uzyskał tylko w kilku utworach. W pozostałych nie porywa on za bardzo, a czasami nawet irytuje.
Czas na treść tekstów…
Powiem szczerze, kiedy czytałem ich treść z bookletów, to myślałem, że ktoś pomylił teksty i wstawił do płyty wiersze, które miały pójść na konkurs młodych poetów. Przykład:
Oby Luna już w pełni
a kur już nie zapieje
magiczny taniec
wiatru sabatu
To mi podchodzi taką bajkowością, że wręcz odrzuca. Zdarzają się również przekombinowania środków artystycznych w tekście, aby na siłę go „umrocznić”. Odpowiedni klimat dałoby się osiągnąć nawet bez tego. Do tego zbyt przesadna, że aż czasami nudna i do bólu typowa gloryfikacja postaci Lucyfera. Treść tekstów niestety tu kuśtyka, a szkoda, bo z tego zasobu słów dałoby się stworzyć coś naprawdę przynoszącego zimne fronty z Norwegii.
Podsumowując, Ritual Bloodshed jako jeden z rozwijających się dopiero zespołów, ma potencjał, lecz musi jeszcze dopracować parę elementów, aby ich twórczość była prawdziwym majstersztykiem. Szczególnie teksty. Niby i tak nikt nie rozumie wokalisty jak śpiewa, bo to w końcu black metal i to z domieszką deathu, ale jeśli jednak ktoś się je zdecyduje przeczytać, to.. auć. Jestem ciekaw, jak spiszą się na gigu razem z Non Opus Dei.
2. Cyrograf
3. Katharsis
4. Starodawna Sztuka Czarnej Magii
5. The Essence of Eternity
6. Heart Burning Black Light
7. Ocean of Ashes

Wyro(c)k
0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets
- Pierwsze wrażenie8
- Instrumentarium8
- Wokal4
- Brzmienie6
- Repeat Mode7
