Obecnie scena metalowa rozwija się w bardzo szybkim tempie, powstaje mnóstwo nowych zespołów, z których jednak niewiele jest w stanie wybić się poza koncertowanie w małych obdrapanych barach czy klubach. Jest to spowodowane między innymi tym, że większość z nich powiela twórczość swoich poprzedników, nie dodając nic od siebie, ale w głównej mierze słabą jakością muzyki (zarówno brzmieniowo, jak i pod względem samych kompozycji). W związku z tym nie spodziewałem się niczego szczególnego po debiutanckim albumie „Selling Death” polskiego zespołu Foucalt, który ujrzał światło dzienne w 2014 roku. Jednakże, jak powszechnie wiadomo, uprzedzenia są zjawiskiem negatywnym i rzadko odzwierciedlają rzeczywistość. Mocnym argumentem potwierdzający powyższą tezę może być właśnie ta płyta.
Zanim przejdę do recenzji, chciałbym poświęcić kilka słów samemu zespołowi, gdyż panowie mieszkają, pracują i tworzą w… Norwegii. Zespół został powołany w Oslo w 2012 roku, kiedy to muzycy zaczęli spotykać się w garażach i grać głównie dla przyjemności, a z czasem przerodziło się to w tworzenie autorskiego materiału, czego efektem jest 30-minutowy „Selling Death”.
Część liryczna płyty została napisana w języku angielskim, jednakże już kilkunastosekundowe ‘Intro’ jest dowodem na polskie pochodzenie członków Foucalt, gdyż bardzo wyraźnie słychać tu mobilizowanie się muzyków – „K***a, gramy!”. Skoro gramy, to gramy. ‘United Forces’ od razu uświadamia słuchacza, że raczej nie ma co spodziewać się po tej płycie pop-rockowych kompozycji przeplatanych akustycznymi balladami.
Mocny gitarowy riff w połączeniu z podbitym basem i tłustą perkusją z pewnością u wielu wywoła nagłą chęć do kiwania głową w rytm muzyki. Jakość wokalu również pozytywnie zaskakuje, gdyż nie jest to w żadnym wypadku jeden wielki trzask, a całkiem przyzwoity growl.
Jeśli podczas ‘United Forces’ z aprobatą wsłuchiwaliśmy się w sekcję rytmiczną, to przy ‘The Day of Thunder’ bardziej zagorzały fan metalu może odczuć niepohamowaną ochotę do bardziej zdecydowanych ruchów. Na pochwałę zasługuje tutaj wpadająca w ucho gitara prowadząca i bojowy refren.
Jeśli nadal nam mało, to z pomocą przychodzi tytułowy 'Selling Death’, w którym perkusista nie żałował podwójnej stopy. Następnie czeka nas krótka chwila odpoczynku (dokładnie 5-sekundowa), podczas której w ‘Płynnie przechodzimy na’ zostaniemy poinformowani (oczywiście po polsku), że przyszła pora na kolejny utwór na płycie. Dalsza część albumu jest utrzymana w podobnym, bezkompromisowym stylu, gdzie słuchacz nie może liczyć na taryfę ulgową. Nawet wstęp klawiszowy do ‘Private God’ po chwili przekształca się gwałtownie w ciężkie granie. Płytę zamyka ‘Outro’, w którym znowu słyszymy nasz rodzimy język i towarzyszące temu śmiechy muzyków.
Debiutancki album Foucalt pozytywnie mnie zaskoczył, ponieważ jest to pół godziny porządnej muzyki. Mimo reprezentowania sobą tej cięższej odmiany metalu, nie czujemy się tą płytą znużeni, a to za sprawą urozmaiconej sekcji rytmicznej i dość melodyjnych riffów. Brzmienie, jak na debiutancki krążek, jest dobre – nie ma trzasków i zgrzytów, co często spotyka się przy słuchaniu nawet drugiego czy trzeciego wydawnictwa deathmetalowych zespołów.
Najczęstszym mankamentem początkujących zespołów jest brzmienie wokalu, jednakże ten problem nie dotyczy Foucalt, gdyż dobrze wpasowuje się on w całość albumu. W tekstach nie ma co dopatrywać się pochwał pod adresem diabła albo ambitnych opisów destrukcji, ponieważ zostały w nich poruszone tematy, z którymi zmaga się współczesny świat, między innymi bezsensowny rozlew krwi towarzyszący ekspansjom mocarstw. Na „Selling Death” brakuje jednak bardziej dopracowanych solówek, bo te na płycie nie porywają słuchacza i raczej nie zapadają w pamięć.
Mimo kilku niedociągnięć jest to płyta godna polecenia i pół godziny poświęcone na przesłuchanie jej z całą pewnością nie będzie czasem straconym. Trzymam kciuki za panów z Foucalt i liczę, że pójdą za ciosem i nie trzeba będzie długo czekać na następcę „Selling Death”.
- Intro
- United Forces
- The Day of Thunder
- Selling Death
- Płynnie Przechodzimy na
- What Is Your Favorite Drug
- Private God
- Follow Your Leader
- Innerworm
- Outro

Wyro(c)k
1 Sad But True
2 Bad Reputation
3 Wild Thing
4 Satisfaction
5 Another Brick in the Wall
6 Proud Mary
7 Highway To Hell
8 2 minutes to midnight
9 Ace of Spades
10 Master Of Puppets
- Pierwsze wrażenie7
- Instrumentarium6,5
- Brzmienie8
- Repeat Mode7
Warning: A non-numeric value encountered in /home/platne/serwer384276/public_html/deathmagnetic.pl/wp-content/plugins/smartmag-core/inc/reviews/review.php on line 89

