Public Image Ltd.: Recenzja płyty “What the World Needs Now”

0

John Lydon, czyli Johnny Rotten z punkowej legendy Sex Pistols w 2010 r. przywrócił do życia swoje ukochane dziecko. Właśnie ukazała się druga po reaktywacji płyta – „What the World Needs Now”.

publicimagewtwnn

Po 20 latach wydawniczej przerwy PiL powrócił doskonale przyjętym albumem „This is PiL”, któremu towarzyszyła światowa trasa koncertowa. W jej ramach zespół 2 razy wystąpił w Polsce – na Impact Festival na Bemowie w 2012 r. oraz rok później na festiwalu Soundedit w łódzkim klubie Wytwórnia. Oba koncerty, choć w bardzo różnych warunkach potwierdziły wysoką formę i zasadność powrotu grupy. W jej skład oprócz punkowego szamana Lydona wchodzą gitarzysta Lu Edmonds i perkusista Bruce Smith, którzy byli obecni w jednym z poprzednich wcieleń zespołu oraz basista Scott Firth, który ma na swoim koncie współpracę z wieloma znanymi artystami, jednak trochę z innej bajki, m.in. Spice Girls, Melanie C, Toni Braxton czy Morcheeba.

Na „This is PiL” na powitanie otrzymywaliśmy bekanie Lydona oraz oznajmienie, że jesteśmy szczęśliwcami i wkraczamy do strefy PiL. Nowy album zaczyna się równie osobliwie, bo od narzekań wokalisty: No i czego znowu zrzędzisz?/Że co?/Że kibel jest znowu popsuty?/Mówiłem, wezwij hydraulika. I pomimo, że w dalszej części frontman wyznaje, że Domestos jest domowym szczęściem, robi to z taką charyzmą i w taki sposób, że nagle marka popularnego detergentu staje się najfajniejszą nazwą na świecie. Co więcej, od pierwszej chwili wszystko zgadza się też jeżeli chodzi o muzykę – sekcja rytmiczna z pulsującym basem oraz niezwykle chwytliwe zagrywki Edmondsa są doskonałym podkładem do zaśpiewów, krzyków i recytacji, które stosuje Lydon.

Niektórzy zachowanie wokalisty, który Public Image Ltd. uważa za swoje najdoskonalsze dokonanie mogą uznać za arogancję i objaw megalomanii, ale prawda jest taka, że ci prekursorzy post-punka i nowej fali są naprawdę doskonali w swoim fachu. Ostrzejsze, punkowe oblicze pokazują w ‘Know Now’, by za chwilę wprowadzić nas w nowofalową przestrzeń za sprawą ‘Bettie Page’ na cześć powojennej modelki pin-up i niespiesznego ‘C’est La Vie’ przypominającego klimatem najlepsze dokonania zespołu takie jak ‘Albatross’. Mocnymi punktami są także ukryte w środku ‘Spice of Choice’ oraz bezwstydnie przebojowy ‘The One’, który wpada w ucho od pierwszego przesłuchania. Ciekawie robi się także pod koniec płyty za sprawą ‘Corporate’, w którym powraca anarchista Rotten zamiennie używając słów corporate – murderer. W finałowym ‘Shoom’ sprawy mają się jeszcze bardziej kontrowersyjnie – Johnny wymienia rzeczy, które jego zdaniem są pierdołami lub dosadniej, czyli tak jak pewnie wolałby powiedzieć: chujnią. Powtarzającym się słowem bollocks świadomie lub też nieświadomie nawiązuje do swojej przeszłości, czyli najbardziej znanej płyty Sex Pistols „Never Mind the Bollocks”. Jak widać, mimo prawie 40 lat na scenie, wciąż są na świecie „pierdoły”, które dalej go denerwują. Dzięki temu otrzymujemy jednak wciąż zainspirowanego i zbuntowanego artystę. Na koniec dostajemy wreszcie odpowiedź na tytułowe pytanie – czego potrzebuje dziś świat? Tego jednak wam nie zdradzę, zachęcając do przesłuchania tego niezwykłego albumu samemu. Podpowiem jedynie, że jest to niezwykle prosty przepis.

Szczerze mówiąc, po takim zaskoczeniu, jakim była dla mnie poprzednia płyta, obawiałem się, czy PiL będzie mógł ją przeskoczyć. Jednak już po pierwszym przesłuchaniu odetchnąłem z ulgą – poziom został utrzymany. Album od dnia premiery nieustannie gości w moim odtwarzaczu i zastanawiam się w czym tkwi sekret artystycznego sukcesu grupy, która powróciła po 20 latach i od razu stała się jednym z najbardziej ekscytujących zjawisk na post-punkowej scenie. Czy jest to nieprzemijająca charyzma frontmana, doskonała konfiguracja personalna, czy po prostu niesamowity instynkt do pisania dobrych utworów pomimo braku jakiegokolwiek wykształcenia muzycznego? Jedno jest pewne, starzy wyjadacze wciąż pokazują młodzieży jak powinno się grać. Chce się tylko krzyknąć „Panie Lydon, znowu się Panu udało!”

Całego albumu możecie posłuchać na Spotify:

 

Wyro(c)k

90%
90%
Ace of Spades

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • Pierwsze wrażenie
    9
  • Instrumentarium
    9
  • Wokal
    9
  • Brzmienie
    9
  • Repeat Mode
    9
  • Oceny czytelników (5 głosów)
    7.8
Udostępnij to

O autorze

Michał Dudek

Gdy w wieku 11 lat poznał "Nevermind" Nirvany, nic nigdy nie było już takie samo. Od tamtej pory pozostaje niezmiennie wierny swojej jedynej prawdziwej miłości - muzyce rockowej. Od 16 lat jeździ na koncerty, kolekcjonuje płyty, potrafi wymienić chronologicznie wszystkich członków The Fall. Zapatrzony w największych, ich wzorem pragnie rozsiewać... dobrą rockową nowinę!