Cóż można powiedzieć na wstępie recenzji nowej płyty Turbo? O polskiej thrashowej grupie na pewno każdy słyszał, więc pisanie tekstu na jej temat jest czymś bardziej w rodzaju poczciwego, standardowego rzemiosła niż odkrywania nowych muzycznych horyzontów. Mimo jednak imponującej dyskografii zespołu hasło „Turbo” kojarzy się głównie z Dorosłymi Dziećmi, czasem też padnie skojarzenie Strażnik Światła. W obliczu wydania nowego albumu thrashowców z Poznania postawmy więc pytanie, zarówno dla zaawansowanych jak i niezaawansowanych słuchaczy: Piąty Żywioł to krok w przód względem poprzednich wydawnictw czy też dorosłe dzieci mogą mieć do Turbo żal?
Odkrywanie tego albumu to istna żonglerka odczuciami na jego temat. Bez cienia wątpliwości jest to album, który wywołuje sporo kontrowersji nie tyle w mediach i magazynach muzycznych, co w nas samych. Ciosem dla fanów Strażnika Światła będzie samo już wrzucenie płyty do odtwarzacza i odkrycie, że ich ulubiony zespół odszedł od grania kompozycji trwających pięć minut i więcej. Rezygnacja z progresywnego zacięcia spowodowała zredukowanie specyficznych i oryginalnie brzmiących pomysłów do minimum. Zero dysharmonii, kombinowania, długie i klimatyczne ballady występują tutaj w oszałamiającej ilości dwóch sztuk. Czas się załamać? Niekoniecznie.
Zamiast instrumentalnego intra dostajemy od razu mocny strzał w postaci Myśl i Walcz. Jest to typowy koncertowy opener, przy którym uśmiechnie się nawet typowy metalowy sceptyk. Oto przed nami trzyminutowa thrashowa galopada riffów, utwór, na dźwięk którego fani mocnego grania odstawiają piwa, wstają z kanap i pędzą , by oddać się przyjemności pogowania. Panowie z Turbo pokazują, że nie chcą na tej płycie nas urzekać klimatem – jest szybko, intensywnie, a ogromne umiejętności techniczne muzyków są tutaj widoczne jak na dłoni. Jak na heavy metalowy album przystało, spokojny moment nie nadchodzi prędko, a w tym przypadku na pewno nie w utworze Cień Wieczności. Poza szybkim tempem nacisk zostaje położony na chwytliwość, jest ona jednak dobrze wyważona, a teksty o popowych melodiach można wsadzić między bajki i dalej spokojnie obserwować muzyków machających swymi grzywami. Okazję do zderzeń pod sceną lub kiwania głową w zaciszu własnego domu dostarcza również następny numer – Serce na Stos, który może poszczycić się sporą ilością solówek. Czyżby nowe wyzwanie dla tych fanów Turbo, którzy również dzierżą gitarę? Z pewnością tak!
Jest to recenzja płyty thrash metalowej. Mamy za sobą trzy utwory. Czym więc będzie czwarty? Tak. Zgadza się. Balladą. Mimo wcześniejszych pochwał docieramy do momentu, niestety, wyraźnie słabszego. O ile wcześniejsze kompozycje, mimo oldschoolowej konwencji, brzmiały interesująco, świeżo i energetycznie, tak Piąty Żywioł wydaje się być nieco irytującym, na tle pozostałych utworów, rzemiosłem. Utwór tytułowy stara się sięgać do ideałów ballady z lat 80. i istotnie, brzmi jak twór z tamtego okresu. Jest jednak na tyle niewybijający się w zestawieniu z pozostałymi numerami na płycie, że okazuje się być jej najsłabszym elementem i przez to zwyczajnie drażni.
Zarówno Piąty Żywioł, jak i Może tylko płynie czas niezbyt pasują do klimatu całego wydawnictwa. Nie są to, szczególnie ten drugi, utwory słabe. Nie można im odmówić rozbudowania i garści niezłych riffów czy też melodii. Ich problemem zdaje się być to, że brzmią tak, jakby muzycy stwierdzili, że każdy album musi zawierać jedną czy dwie ballady i chcieli je napisać na siłę. Brak im po prostu polotu, tak bardzo charakterystycznego dla tych krótszych, energetycznych petard.
Zostawiając z tyłu zarzuty pod adresem nowego albumu Turbo, wróćmy do pozytywów. Przebij Mur i Garść Piasku to dwa najlepsze, razem z Myśl i Walcz, dokonania zespołu na jego najnowszej płycie. Pierwszy wymieniony numer łatwo i bez ostrzeżenia wkracza do naszej pamięci i zostaje w niej na długo. Na wyróżnienie zasługują świetne zwrotki oraz bridge grany na samym basie, do złudzenia wręcz przypominający ten z Holier Than Thou Metalliki. Garść Piasku z kolei charakteryzuje się uzależniającym refrenem. Nieraz złapałem się na tym, że nieświadomie chodził mi po głowie, a po paru przesłuchaniach, lepiej lub gorzej, śpiewałem go razem z ryczącym Tomaszem Struszczykiem.
Co prawda mamy już za sobą najlepszą część albumu, nie można jednak lekceważyć pozostałych numerów, bo trzymają one ogólny poziom Piątego Żywiołu. Niezłomny to interesujące połączenie akustycznych zwrotek z przesterowanymi refrenami spięte w niespełna pięciominutowej klamrze i wybijające się dobrymi oraz interesującymi solówkami. Miejscem, w którym muzycy mogą zaprezentować swój niewątpliwy kunszt jest instrumentalny Amalgamat ze świetnym, lirycznym środkiem utworu. Zbliżając się do końca wydawnictwa napotykamy jeszcze Rozpalić Noc oraz This War Machine. Kontynuują one z powodzeniem myśl zawartą i przekazaną słuchaczom przy pomocy dźwięków poprzednich utworów, nie da się jednak ukryć, że od Garści Piasku do samego końca Piąty Żywioł pozbawiony jest efektu „wow” który tak bardzo narzucał się w pierwszej połowie albumu.
Czy można się do czegoś jeszcze przyczepić? W zasadzie nie. Mimo pojawiających się tu i ówdzie narzekań na dziwną i „skopaną” produkcję nowej płyty Turbo muszę te zarzuty zdementować – Piąty Żywioł jest ciekawie wyważony, wszystko jest na swoim miejscu, a mastering zdaje się być dostosowany do całości albumu. O ile progresywny Strażnik Światła wymagał produkcji zapewniającej wiele przestrzeni, tak czyste i nieco wygładzone instrumenty sprawdzają się dobrze w kompozycjach zawartych na nowym rzemiośle polskich thrasherów.
Nie bez powodu użyłem właśnie takiego słowa mając na myśli Piąty Żywioł. Nowe wydawnictwo Turbo to po prostu rzemieślnicza robota, kolejne z wydawanych co 2, 3 lata wydawnictw, które zdecydowanie trzyma poziom, jednak nie ma szans na to, by w znaczącym stopniu zmienić oblicze thrashu lub kogoś przyprawić o katharsis. Nie może być tu mowy ani o kroku w przód ani w tył, jest to raczej krok w bok. Czy muzycy Turbo podążą wyznaczoną przez siebie drogą? Czas pokaże. Niemniej jednak jest to dla fanów zespołu pozycja obowiązkowa, a dorosłe dzieci żalu mieć nie powinny.
Tracklista:
- „Myśl i walcz” – 02:58
- „Cień wieczności” – 04:41
- „Serce na stos” – 04:35
- „Piąty żywioł” – 06:51
- „Przebij mur” – 03:54
- „Garść piasku” – 04:37
- „Niezłomny” – 04:49
- „Amalgamat” – 04:17 (utwór instrumentalny)
- „Rozpalić noc” – 03:51
- „This War Machine” – 05:40
- „Może tylko płynie czas” – 07:58
Autor: Bartosz Pietrzak
Ocena: 7/10



