King Crimson: Recenzja płyty “Radical Action to Unseat the Hold of Monkey Mind”

0

Jak przeżyć 3-godzinny orgazm? Kupić najnowszy koncertowy album mistrzów rocka progresywnego King Crimson.

kingcrimson

4-płytowy (lub 6-płytowy w przypadku limitowanej edycji dostępnej przez sklep internetowy) box pod intrygującą nazwą “Radical Action to Unseat the Hold of Monkey Mind” to ostatnia, najpełniejsza rejestracja nowego wcielenia grupy. Wcielenia zupełnie niespodziewanego – zresztą czy kiedyś w historii King Crimson było inaczej? Ze stanowiskiem pożegnał się przede wszystkim wokalista i gitarzysta Adrian Belew, którego mózg i jedyny stały członek od początku istnienia grupy Robert Fripp nie przewidział w 7-osobowym składzie. “Siedmiogłowa bestia”, jak mówi Fripp o obecnym wcieleniu zespołu, powróciła do życia w 2013 roku w zaskakującej odsłonie: za mikrofonem stanął Jakko Jakszyk, do tej pory grający w 21st Century Schizoid Band – coverbandzie King Crimson; po 40 latach powrócił saksofonista/flecista Mel Collins; na basie Tony Levin, na gitarze Fripp, a do tego… trzech perkusistów – Pat Mastelotto, Gavin Harrison z Porcupine Tree oraz Bill Rieflin z Ministry/R.E.M. Dziwna decyzja Frippa, który jako gitarzysta powinien skupiać się na instrumentach strunowych, a tymczasem według jego najnowszej wizji siłą napędową Crimson mają być bębny.

Grupa koncertuje w tym składzie od 2014 roku i kto nie miał jeszcze okazji przekonać się na żywo o jej sile, teraz może przeżyć doświadczenie najbliższe koncertowi. Co prawda od jej reaktywacji ukazały się już 2 wydawnictwa, lecz z każdym kolejnym są one bardziej odważne. Najpierw był 40-minutowy mini-album “Live at the Orpheum”, następnie pełny dwupłytowy koncert “Live in Toronto”, a teraz kompilacja z każdym utworem zagranym podczas trasy w 2015 roku. Tym sposobem dostajemy aż 27 różnych kompozycji. Na towarzyszącej boxowi płycie BluRay są one ułożone w porządku “koncertowym”, natomiast płyty CD podzielone są tematycznie tworząc “trzy wirtualne albumy studyjne”, ponieważ usunięto z nich dzikie odgłosy natury, czyli w tym wypadku publiczności.

Dość jednak tych formalności i przejdźmy do zawartości muzycznej, bo ta powala na kolana, urywa głowę, miażdży wrażliwe miejsca. Skupmy się na rejestracji z obrazem – po intro w postaci pejzażu dźwiękowego przygotowanego przez Frippa na pierwsze danie wjeżdżają języczki skowronków w galarecie, czyli “Larks’ Tongues in Aspic pt. 1”. Niesamowite wykonanie tego 10-minutowego instrumentalnego arcydzieła, które zawiera w sobie i jazz, i metal, i rock i sam Karmazynowy Król wie co jeszcze. Przeplatające się partie gitar, czyli znak firmowy King Crimson wykonywane przez Jakszyka i Frippa przyprawiają o pierwsze ciarki podniecenia. Jazzu na tej płycie, dzięki obecności Mela Collinsa jest sporo. Po stylowym saksofonowo-gitarowym riffie “Pictures of a City” pojawiają się pierwsze nowości – dwie części instrumentalnego “Radical Action” rozdzielone “Meltdown”, w którym pojawia się wokal Jakszyka. Te elementy, mimo że posiadają trzy różne tytuły, możemy traktować jako całość. Utwór w warstwie muzycznej idealnie łączy ducha Crimson przełomu lat 60/70-tych i tego z przełomu wieków. To chyba komplement, bo taki był zamiar Frippa – przypomnieć słuchaczom najstarszy materiał (wreszcie!), a jednocześnie wejść z nim w XXI wiek. Nie mogę doczekać się nowej płyty, co niestety się przeciąga, pomimo że na wydawnictwie znajduje się aż 7 nowych kompozycji. Niektóre z nich to “tylko” solówki na trzy zestawy perkusyjne przypominające “B’Boom” z “Thrak”, ale domyślam się, że one także znajdą się na ewentualnej studyjnej płycie.

Co jeszcze znajduje się na albumie? Łatwiej raczej zadać pytanie “czego tu nie ma?” Zespół doskonale wykonuje najstarsze klasyki z pierwszej płyty, takie jak “Epitaph”, “The Court Of The Crimson King”, nie wspominając o “21st Century Schizoid Man”. Nie byłem wielkim entuzjastą nowego składu, bo dla mnie Adrian Belew jest wielkim wizjonerem sześciu strun i jednym z najlepszych gitarzystów w historii, a Jakszyk jedynie odtwórcą, ale trzeba oddać mu szacunek, że te kawałki z zamierzchłych czasów wykonuje wspaniale. Jego głos idealnie pasuje do materiału z lat 70-tych i bardzo przypomina zarówno Grega Lake’a, jak i Johna Wettona. Program koncertów King Crimson zresztą głównie na nich się opiera. Próżno tu szukać utworów z czasów kolorowej trylogii stworzonej z Belewem, a z najnowszej historii grupy są jedynie instrumentalne “Level Five” i “The ConstruKction Of Light”, w których Jakko z trudem wykonuje partie poprzednika. Nadrabia jednak takimi perełkami jak “Easy Money”, “Starless” czy jedna z nowości “Suitable Grounds For The Blues”, którą uważam za najciekawszą propozycję w dotychczasowej twórczości 7-osobowego składu.

Parę słów należy poświęcić także poszczególnym instrumentalistom. Na froncie znajdują się trzy zestawy perkusyjne, natomiast w drugiej linii na podwyższeniu miejsce zajmują Collins, Levin, Jakszyk i Fripp, który czujnym okiem obserwuje wszystko, co dzieje się na scenie. Zresztą to, co gra ten człowiek wciąż mnie zadziwia. Ten w obecnej chwili już ponad 70-letni pan o wyglądzie księgowego (wszyscy muzycy ubrani są w garnitury) siedzi na stołku w słuchawkach i otoczony jest swoim sprzętem. Z jednej strony wygląda na nieobecnego, ale podczas zbliżeń widać, że nadzoruje każdy instrument, a przede wszystkim bacznie przygląda się Jakszykowi, który stoi obok niego. Jego partie są natomiast ekstremalnie trudne, jednak poczciwy Robert nie patrzy nawet na gryf swojej gitary! Fripp to zdecydowanie największy hardkor wśród szarpidrutów, jakiego znam.

Wiele kontrowersji wzbudził sposób nagrania koncertu. Głównie kamera umieszczona jest na wprost sceny i pokazuje całą siódemkę, lecz na obrazie wciąż pojawiają się “przebitki” – zbliżenia na poszczególnych muzyków wykonujących swoje partie. Jest to bardzo oryginalny sposób przedstawienia tego, co dzieje się na scenie. Wywołał on wiele głosów krytycznych po publikacji pierwszego kawałka z płyty na YouTube, ale oglądając cały koncert muszę stwierdzić, że jest to naprawdę dobry pomysł, a montaż nie męczy.

Po zapoznaniu się z zawartością “Radical Action to Unseat the Hold of Monkey Mind” nie mogę się doczekać koncertów w Polsce, które zaczną się już w tę sobotę. Grupa wystąpi 17 i 18 września w Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu, a następnie po jednodniowej przerwie da dwa koncerty w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu. Nowy box King Crimson to zdecydowanie jedna z najlepszych koncertowych rejestracji, jakie widziałem i słyszałem, a tak jak już wspomniałem, szczerze mówiąc nie byłem nastawiony entuzjastycznie do obecnego składu. Ach Robercie Frippie, Ty to się znasz na dowcipie!

Threshold Soundscape
Larks’ Tongues in Aspic Part One
Pictures of a City, Peace
Radical Action (to Unseat The Hold of Monkey Mind)
Meltdown, Radical Action II
Level Five, Epitaph
The Hell Hounds of Krim
The ConstruKction of Light
Scarcity of Miracles
Red
VROOOM
Banshee Legs Bell Hassle
Easy Money, Interlude
The Letters, Sailor’s Tale
The Light of Day
The Talking Drum
Larks’ Tongues in Aspic Part Two
Starless
Devil Dogs of Tessellation Row
In the Court of the Crimson King
21st Century Schizoid Man
Suitable Grounds for the Blues
One More Red Nightmare

Wyro(c)k

92%
92%
Master Of Puppets

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway To Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master Of Puppets

  • Pierwsze wrażenie
    9
  • Wokal
    8
  • Instrumentarium
    10
  • Brzmienie
    10
  • Repeat mode
    9
  • Oceny czytelników (15 głosów)
    8
Udostępnij to

O autorze

Michał Dudek

Gdy w wieku 11 lat poznał "Nevermind" Nirvany, nic nigdy nie było już takie samo. Od tamtej pory pozostaje niezmiennie wierny swojej jedynej prawdziwej miłości - muzyce rockowej. Od 16 lat jeździ na koncerty, kolekcjonuje płyty, potrafi wymienić chronologicznie wszystkich członków The Fall. Zapatrzony w największych, ich wzorem pragnie rozsiewać... dobrą rockową nowinę!