Gliwicka kapela na polskiej scenie undergroundowej swoje miejsce już ma. Ci którzy tę scenę śledzą, Heretique znają, mimo iż nie namieszała ona specjalnie swoją twórczością. 4 lata po wydaniu debiutanckiego krążka, panowie nadchodzą z kolejnym wydawnictwem, tym razem spod szyldu Via Nocturna. Czy „De Non Existentia Dei” jest godnym następcą „Ore Veritatis”, które tak jak i demo (Primal Blasphemy) zebrało szereg pozytywnych recenzji? Przekonajmy się czy tym razem muzycy postanowili postawić na prostotę i klasykę gatunku, czy na innowacyjność i niekonwencjonalność.

Tym, co charakteryzuje wydawnictwo zdecydowanie jest spójność, której krążkowi nie brakuje. Liczne naleciałości Morbid Angel czy rodzimej kapeli Vader, ukazują inspiracje jakimi kieruje się Heretique. W porównaniu do poprzedniego krążka, „De Non Existentia Dei” cechuje zdecydowanie bardziej klasyczne podejście do tematu death metalu oraz mroczniejszy klimat, mocno nawiązujący do sceny skandynawskiej. Nie ma tu zapychaczy w postaci technicznych uniesień oraz zbędnych solówek, które tylko męczą słuchacza. Niewątpliwie miłym zaskoczeniem są aranżacje jakich dotąd nie było. Obok surowych riffów, wkradają się dźwięki gitary akustycznej, dodając lekkości oraz jeszcze większego klimatu kompozycjom. Zespół świetnie radzi sobie z zachowaniem harmonii między dynamiką utworów, bo obok utrzymanego w średnim tempie ‘The Raven’, znajdziemy taki strzał jak chociażby ‘Hate’, które to napędza podwójna stopa.
Po rozpoczynającym 'Sweet Stench of Rotting Human Flesh’ już wiemy że lekko nie będzie. Dominuje tu prosta rytmika i niskie gitary. 'Czarna Polewka’ nie szczędzi sobie goniących blastów czy siarczystego growlu. Widać, że mimo trzymanej stylistyki, panowie nie boją się nawiązań do brutal death metalu. ’From The Black Soul Heretique’ bardzo mocno ukazuje ducha skandynawskiego black metalu. I choć znane koncepcje zostały ujęte przez Heretyków nieco inaczej, brzmią one na najwyższym poziomie. Każdy z tych utworów, mimo iż da się scharakteryzować osobno, to ma w sobie coś, przez co czasami wszystko zlewa się w jedno.
Choć album prezentuje się naprawdę obiecująco, to brak w nim tego czegoś. Nie można mu właściwie nic zarzucić, ale to jeden z tych krążków, który po prostu leci gdzieś w tle przy okazji piwnych spotkań ze znajomymi. Klimat lat ’90, kiedy to death i black metal łączy się tworząc spójną całość, utrzyma przy sobie muzycznych maniaków i tych, którzy od koncertów oczekują czegoś więcej niż tylko oprawy wizualnej. Szkoda jednak by było, gdyby Heretique wraz ze swoim „De Non Existentia Dei”, zginęła w masie wydawnictw jakie dopiero co się ukazały.
02. Sweet Stench of Rotting Human Flesh
03. De non existentia Dei
04. Dying in Hate
05. Following Through (Interludium)
06. Dimension
07. Czarna polewka
08. From the Black Soil
09. Unknown Whispers
10. Spiritus Antichristi
11. The Raven
12. End of Transmission (Postludium)
Wyro(c)k
0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets
- Pierwsze wrażenie8
- Instrumentarium8
- Wokal8
- Brzmienie9
- Repeat8