Above Aurora: Recenzja płyty “Onwards Desolation”

0

Bieżący rok obrodził w solidne premiery. Nie patyczkuje się również Pagan Records w którego katalogu znalazła się EP-ka starych wyjadaczy z Bloodthirst i pełnowymiarowy debiut Ragehammer. Jakiś czas temu dołączyli do nich również debiutanci z poznańskiego Above Aurora. Pagan dał im kredyt zaufania, ale czy słusznie?

Rozpoczynając swoją ścieżkę na drodze grania black metalu, trudno jest uciec od porównań do bardziej znanych zespołów. W przypadku Above Aurora pierwsze skojarzenie to bez wątpienia Mgła z okresu „Grozy”. I nie jest to w żaden sposób zarzut, ponieważ wszystko od początku do końca osadzone w czytelnej produkcji ocieka wręcz gęstą atmosferą. Poznaniacy sprawnie lawirują między black metalem a doomem. Od początku do końca podróży przez to nieco ponad trzydziestominutowe wydawnictwo, ma się wrażenie jakby stało się na skraju przepaści w kompletnych ciemnościach. Poczucie nadciągającego końca i niepewność tego co czai się tuż za rogiem są wszechogarniające, a każdy następny utwór dokłada swoją cegiełkę w tym złowieszczym dziele.

above aurora cover

Gęsta atmosfera otacza słuchacza już od pierwszych momentów „Onwards Desolation”. Największa „robotę” robi połączenie wolnych riffów z blackmetalową, rozpędzoną perkusją i głębokim, deathmetalowym wokalem. Typowe doomowe patenty hipnotyzują i na dłuższą chwilę zapadają w pamięć. Niektóre fragmenty są wręcz chwytliwe! Nagłe zmiany tempa i nastroju sprawiają, że krążek cały czas potrafi zaskakiwać i nie nudzi się przy wielokrotnym przesłuchaniu. Odpowiednio dobrane od czasu do czasu pojawiające się fragmenty dialogów z filmów urozmaicają jeszcze bardziej całość.

„Onwards Desolation” docenią zarówno miłośnicy intensywności black metalu, jak i osoby które zasłuchują się w wisielczym doom. Połączenie obu gatunków nie zawsze wypala w stu procentach. W przypadku debiutu Above Aurora po prostu czuje się, że muzycy włożyli w ten album całe swoje czarne serca. Album jest spójny i równy od początku do końca, bez ani jednego słabszego ani nużącego momentu, co nie zdarza się wcale aż tak często gdy porywa się na połączenie doom i black.

Above Aurora to zespół który praktycznie znikąd wystrzelił prosto do pierwszoligowej krajowej wytwórni i mam wrażenie że tylko i wyłącznie przez swoją politykę, zgodnie z którą ograniczają liczbę koncertów do minimum, nie znaleźli się jeszcze w ścisłej czołówce rodzimej sceny czarnego metalu. Z niecierpliwością czekam na kolejne materiały od Poznaniaków. Jeśli utrzymają poziom z „Onwards Desolation”, swoim następnym wydawnictwem mogą zrobić niemałe zamieszanie.

WYRO(C)K

76%
76%
2 Minutes to Midnight

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway To Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master Of Puppets

  • PIERWSZE WRAŻENIE
    7.5
  • WOKAL
    7
  • INSTRUMENTARIUM
    7.5
  • BRZMIENIE
    8
  • REPEAT MODE
    8
  • Oceny czytelników (0 głosów)
    0
Udostępnij to

O autorze

Michał Smoll

"Knight Rider" to był dopiero serial.