Niektórzy już pewnie myślą o imprezach sylwestrowych. Tymczasem Nekrofilth powita Nowy Rok swoim nowym i plugawym dziełem, które zetrze z powierzchni ziemi wszelkie noworoczne biesiady, balangi i pijatyki. 28 grudnia za sprawą Hells Headbangers Records zostanie zaprezentowany światu „Worm Ritual”. W tym dniu na powierzchnię ziemi wypełznie koszmarny robal, któremu pokłonią się masy oddające mu cześć i przeprowadzą one rytuał ku jego chwale.
Pierwszy śmierdzący wyziew Nekrofilth – „Devil’s Breath” – powalił czcicieli ekstremalnej muzy w 2013 r. Nadszedł więc czas na powtórkę z rozrywki. Po pięciu latach można spodziewać się jeszcze więcej smrodu, zgnilizny i brudu. Co prawda zespół ma na koncie również sporo splitów, demówek i EPek, a żeby to wszystko policzyć, trzeba zaangażować wszystkie palce u rąk i nóg, to jednak na długograje wyczekuje się najbardziej. Chociaż w przypadku Nekrofilth słowo długograj może nie być stosowne. Zawartość debiutu zamknęła się w 26 minutach, a jego następca jest nieco dłuższy – trwa jakieś 30 minut i znajduje się na nim 15 utworów. Może więc lepiej stworzyć nowe określenie: krótkograj? Zwał jak zwał i w sumie nie to jest istotne. Tym, co się liczy, jest muzyka.
Nekrofilth to połącznie thrash i death metalu z punkiem i hardcore’em. Także nie należy się spodziewać krystalicznej produkcji i słodkich melodyjek. Amerykanie kopią od samego początku. Bezlitosny i niechlujny ‘Ready To Defile’ łomocze czaszkę w rytm chorych dźwięków i szybkiego tempa. Nie jest jasne, kiedy zaczyna się, a kończy kolejny cios. ‘Dead Brain’ mógłby znaleźć się na którejś z pierwszych płyt Napalm Death – trwa tylko ponad pół minuty i to w zupełności wystarczy do dokonania zniszczeń. W podobnym tonie utrzymany jest ‘Severed Eyes’. Przy ‘Rot With The Dead’ można sobie pobiegać po chałupie, uprawiać headbanging i strącać przy tym wszystko w zasięgu rąk i nóg. W ‘Cruel Addiction’ na pierwszy plan wyrywają się wpływy hardcore’a i punka czyniąc ten numer prawdziwym tajfunem pełnym wszelkiego syfu. Znalazł się też na tym albumie utrzymany w duchu Hellhammer i wczesnego Celtic Frost ‘Gutter Oil’. A skoro już o klasykach mowa to zespół pokusił się o nagranie utworu Venom – Nekrofilth i ich wersja ‘Poison’ została wykonana z jajem i rock and rollowym duchem. I taka jest też ta plugawa muzyka grupy – ekstremalna, ale podana tak, że człowiek sam wyrywa się do rytuału machania łepetyną i szalonego miotania się we wszystkie strony niczym rozdrażniony robak.
Jeśli taka twórczość prosto z obleśnych otchłani nie jest wam obca, to „Worm Ritual” jest dla was. Gitarzysta/wokalista Zack Rose, który jest założycielem Nekrofilth i jego dwaj kompani, basista Disgustin Justin i perkusista Shaggy, robią taki hałas, że aż miło daje on po uszach. Na tym krążku nie ma miejsca na kompromisy. To underground pełną gębą. Pokłońcie się zatem robakowi podczas rytuału, a za pieśni pochwalne niech wam posłużą kawałki Nekrofilth.
nekrofilth-ohio.bandcamp.com/album/worm-ritual
facebook.com/nekrofilth/
2. Dead Brain
3. Rot With The Dead
4. Vomit Dog
5. Repulsed At Birth
6. Night Of The Leech
7. Cruel Addiction
8. Feast Of The Rats
9. Gutter Oil
10. Severed Eyes
11. They Took My Skin
12. Unbirthed
13. Worm Ritual
14. Poison (Venom cover)
15. Horror Of The Crypt

Wyro(c)k
0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets
- PIERWSZE WRAŻENIE9.5
- INSTRUMENTARIUM9.5
- WOKAL9.5
- BRZMIENIE9
- REPEAT MODE10
