Greyhawk: Recenzja EPki „Ride Out”

0

Zza wielkiej wody, a dokładnie z Seattle, nadciąga do heavy metalowego świata Greyhawk. Zespół powstał w 2016 r. i przez dwa lata przygotowywał się do zadania pierwszego ciosu. Efektem wylania wielkiej ilości krwi i potu – co przyznaje sama grupa – jest wydana własnym sumptem debiutancka EPka „Ride Out” zawierająca intro i pięć utworów. Jej premiera miała miejsce 18 września 2018 r.

Na oblężonej niegdyś przez miłośników grunge’u i flanelowych koszul ziemi Greyhawk prezentuje swój do bólu klasyczny heavy metal rodem z przełomu lat 70. i 80. Mało tego, nawet brzmienie nawiązuje do tamtych jakże pięknych czasów. Kwintet nie pozostawia wątpliwości co do swoich muzycznych korzeni i inspiracji. I nie sili się na nowatorstwo, tylko całymi garściami czerpie z najlepszych wzorców.

Przede wszystkim najwięcej w ich twórczości słychać legendę metalu z Birmingham – Judas Priest. Kiedy po krótkim wstępie zespół serwuje „The Abdication”, wszystko jest jasne, bo riffy, wokal, jak i kompozycja to istny hołd dla Priest. Podczas słuchania „Ride Out” nasunęły mi się również skojarzenia z Mercyful Fate i Kingiem Diamondem. Może ten wpływ nie jest aż tak silny, jak Judasów, jednak jest do wychwycenia np. w utworze tytułowym, w którym pewne fragmenty – jak początek utworu – oraz wokal przywołują na myśl muzykę Duńczyków. Rev Taylor, który dzierży mikrofon, potrafi nieźle pojechać głosem w górę. Nie powinno to dziwić, ponieważ według biografii śpiewa on w Seattle Opera. Natomiast motoryczny „Serpent King” to ponownie pieśń pochwalna dla kwintetu z łysym wokalistą. Dalej też Greyhawk leci klasycznie: „Wisdom Of The Wizard” i zamykający EPkę „Circle Of Heroes” nie odbiegają od poprzedników. W tym ostatnim, szczególnie wstęp i solówka, podsuwają mi ponownie myśli o Mercyful Fate. Niemniej jak wspomniałem, muzycy z kraju wikingów rzadziej nawiedzają członków Greyhawk niż Judas Priest.

„Ride Out” pozostawia po sobie pozytywne wrażenia. Materiał powinien przypaść do gustu tym, którzy lubią klasyczne heavy metalowe granie sprzed kilku dekad. Nie ma tutaj miejsca np. na jakieś szaleństwa na klawiszach, wypolerowane brzmienie czy ładowanie do własnej muzyki niezliczonej ilości instrumentów niewiadomego pochodzenia mających ją „uatrakcyjnić”. Jest za to wszystko to, co w metalu być powinno – dobre riffy, utwory i wokal. Ciekawe, kiedy pełnowymiarowy debiut, bo jako miłośnik rasowego heavy metalu z chęcią posłuchałbym więcej.

Skład zespołu:

Rev Taylor – wokal
Jesse Berlin – gitara
Enrico Mariuzzo – gitara
Darin Wall – bas
Nate Butler – perkusja

Sprawdźcie Greyhawk na:

facebook.com/Greyhawkmetal
greyhawkmetal.bandcamp.com

1. Covenant (Intro)
2. The Abdication
3. Ride Out
4. Serpent King
5. Wisdom Of The Wizard
6. Circle Of Heroes

Wyro(c)k

88%
88%
Ace of Spades

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • PIERWSZE WRAŻENIE
    9
  • INSTRUMENTARIUM
    9
  • WOKAL
    9
  • BRZMIENIE
    8
  • REPEAT MODE
    9
  • Oceny czytelników (0 głosów)
    0
Udostępnij to

O autorze

Miłośnik wszelkich odmian ciężkiej muzyki, Star Wars i egzotycznych miejsc. Mawia, że Jedi są spoko, ale Imperium też. Lubi dobrą książkę, film czy serial. Basista w stanie spoczynku. Grał w Island, Chainsaw, Puki' Mahlu i kilku innych zespołach. Od 30 lat w służbie metalu. Stay Heavy! \m/