Frontal Cortex: Recenzja płyty „Passage”

0

Wiele naszych rodzimych zespołów udowodniło, że należy się z nimi liczyć na arenie międzynarodowej. To dzięki nim Polska nie jest pustynią na muzycznej mapie. Fani ekstremalnych dźwięków na całym świecie znają takie grupy jak Vader, Behemoth czy Decapitated. Z kolei tym lubującym się w progresywnych klimatach na pewno dużo mówi nazwa Riverside. Jednak oprócz weteranów sceny są i młodsze stażem ekipy grające również interesującą muzykę.

Na pewno jedną z nich jest olsztyński Frontal Cortex, który ma szanse na dotarcie ze swoją twórczością do szerszego grona odbiorców zainteresowanych dobrym progrockiem – czego z całego serca życzę. A dlaczego miałoby się tak stać? A to za sprawą debiutanckiego albumu pt. „Passage”. Wydana w październiku tego roku płyta to wspaniała dźwiękowa uczta dla wielbicieli Toola, A Prefect Cirlce czy Porcupine Tree. Zresztą Frontal Cortex określa swoją muzykę emocjonalnym rockiem progresywnym, co idealnie pasuje do zawartości „Passage”.

Pierwsze dziecko olsztynian ma wiele wspaniałych zalet, które sprawiają, że chce się do niego często wracać – dużym plusem są dobre i melodyjne utwory, brzmienie i produkcja oraz wyobraźnia instrumentalistów, którym należą się także brawa za umiejętności. Frontal Cortex powstał w 2015 r., ale słychać, że muzycy są doświadczeni, ponieważ nie każdy może nagrać coś takiego jak „Passage”. Żeby coś takiego stworzyć, trzeba opanować grę na instrumentach na wyższym poziomie, a na to pracuje się latami. I na własne uszy można się przekonać, że ten wysiłek się opłacił. Od pierwszej nuty do ostatniej. A z czym człowiekowi przychodzi obcować, kiedy już włączy płytę?

Na początek zespół serwuje krótkie ‘Intro’ a następujący po nim ‘Graceless’ to ukłon w stronę Toola. Jego budowa i charakter nasuwają skojarzenia z tym, co grają amerykanie, jednak spieszę wyjaśnić, że Frontal Cortex mądrze korzysta z inspiracji, dbając o to, żeby zachować własny charakter i nie przekroczyć linii, za którą stoi znak z napisem „kopiowanie”. ‘Gracless’ to kapitalny numer na otwarcie, który świadczy o tym, że kwartet z Olsztyna ma dużo do zaoferowania i potrafi pozytywnie zaskoczyć. Natomiast trzeci w kolejności – ‘Beginning Of The End’ – to mój cichy faworyt. Jest bardzo przebojowy i mógłby spokojnie hulać w radiu, kasując wiele tzw. hitów; jest dowodem na to, że grając ambitną muzykę, można jednocześnie zaproponować słuchaczowi świetną piosenkę. Podobne odczucia wywołuje u mnie ‘Breath’, w którym jest takiego trochę grunge’owego bujania. Natomiast wieńczący debiut utwór tytułowy to wspaniałe podsumowanie „Passage”. To piękna mozaika złożona z różnych elementów, która zawiera w sobie najlepsze cechy Frontal Cortex.

Dodam też, że pozostałe kompozycje nie odbiegają jakością od wyżej wymienionych. Każda z nich jest wyjątkowa i każda zasługuje na uwagę. To naprawdę dobra płyta bez słabego momentu czy wypełniaczy. „Passage” przez ponad 45 minut przyciąga uwagę odbiorcy i nie pozwala mu jej utracić choćby na chwilę. A to przecież jest ważne. Nie wiem, czy taka długość albumu była zamierzona, czy nie, ale jest idealna. Nie jest ani za krótko, ani za długo. Zespołowi ten czas wystarczył, żeby odpowiednio się zaprezentować.

Chwaliłem wcześniej instrumentalistów za ich umiejętności, niemniej muszę wspomnieć o wokaliście, który jednocześnie obsługuje gitarę basową, Grzegorzu Gołaszewskim. Dysponuje on fantastycznym głosem. Jego styl, barwa głosu wraz z nienaganną angielszczyzną robią wrażenie.

Przyznam się także, że gdyby ktoś włączył mi Frontal Cortex i kazał zgadywać, z jakiego jest kraju, to nie pomyślałbym w pierwszej kolejności o Polsce. Grupa brzmi profesjonalnie i – nie boję się użyć tego stwierdzenia – nie odbiega od światowych standardów. Połączenie umiejętności muzyków z brzmieniem i produkcją okazało się nadzwyczaj owocne. Studio Nagrań Radia UWM Fm w Olsztynie było miejscem, w którym między majem 2017 r. a sierpniem 2018 r. zarejestrowano i zmiksowano materiał oraz dokonano masteringu, a czuwał nad tym Radosław Hrynek. Sprawdźcie efekt i niech wasze uszy przekonają się, że warto.

Skład zespołu:

Bartosz Kukuć – perkusja
Grzegorz Gołaszewski – bas/wokal
Łukasz Gołaszewski – gitara
Rafał Piegat – gitara

facebook.com/frontalcortex.band
frontalcortex.pl
frontalcortex.pl/#music

1. Intro
2. Graceless
3. Beginning Of The End
4. Disappointed
5. Hangman
6. Breakthrough
7. Blurred Line
8. Before The Storm
9. Breath
10. Passage

Wyro(c)k

97%
97%
Master of Puppets

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • PIERWSZE WRAŻENIE
    10
  • INSTRUMENTARIUM
    9.5
  • WOKAL
    9.5
  • BRZMIENIE
    9.5
  • REPEAT MODE
    10
  • Oceny czytelników (14 głosów)
    7.8
Udostępnij to

O autorze

Avatar

Miłośnik wszelkich odmian ciężkiej muzyki, Star Wars i egzotycznych miejsc. Mawia, że Jedi są spoko, ale Imperium też. Lubi dobrą książkę, film czy serial. Basista w stanie spoczynku. Grał w Island, Chainsaw, Puki' Mahlu i kilku innych zespołach. Od 30 lat w służbie metalu. Stay Heavy! \m/