Dwa dni temu zaprezentowaliśmy Wam pierwszą część artykułu, który ukazał się w ostatnim wydaniu czasopisma Revolver. Tekst zebrał pochlebne opinie zarówno wśród użytkowników deathmagnetic.pl, jak i zaprzyjaźnionych z nami overkill.pl i ForWhom. Z tym większą przyjemnością przedstawiamy Wam odcinek nr 2. Po lekturze zapraszamy dyskusji.

„Żyć znaczy Umierać”
Doświadczywszy bliskości śmierci w czasach „St. Anger”, największy metalowy zespół świata powraca z nowym poczuciem celu i zabójczym nowym albumem.
Duża część albumu krąży wokół doświadczenia bliskiej śmierci, wiesz, bliskiej śmierci zespołu Metallica. Czytałem wywiad z Johnnym Cashem, w którym opowiadał o tym jak sam poczuł bliskość śmierci, gdy naprawdę zobaczył światło, tunel i te wszystkie rzeczy, które widzimy na filmach. Opowiadał tak jakby to była prawda; nie sądzę by Johnny Cash kłamał. Opowiadał tę historię, wrócił z niej i mówił jak wdzięczny był i jak wspaniałe stalo się życie. Potrafił oddychać życiem, dostrzegać ludzi i odczuwać wszystko mocniej niż przed tamtym doświadczeniem. Intrygowało mnie to i w pewien sposób identyfikowałem się z tym dzięki temu że nasz zespół o mało się nie rozpadł.
Tak więc mamy przypadek Casha, ale mamy też wielu którzy nie powrócili ze światła w tunelu; wielu męczenników rocka, albo wojowników metalu, którzy zmarli, którym się nie udało bo nie umieli sobie z tym poradzić. Takich jak Layne Staley (Alice in Chains, zmarł w 2002 r. w wyniku przedawkowania heroiny z kokainą). Wszyscy ci, którzy wpadli w pułapkę bycia w trasie i zbytnio polegali na wspomagaczach.
Ze sposobu, w jaki James mówi na ten temat, wyraźnie widać, że jest to bardzo osobista sprawa ? nie tak dawno sam polegał przesadnie na jednym z tych wspomagaczy ? alkoholu. Bardziej niż którykolwiek członek Metalliki, może nawet bardziej niż cały zespół, Hetfield wygląda na odrodzonego.
James był trochę nadwrażliwy gdy dołączałem do zespołu pięć lat temu. Przebywanie z nim przypominało spacer po linie, albo po cienkim lodzie? wspomina Trujillo, mówiąc o czasach, gdy minął ledwie rok od opuszczenia przez Jamesa kliniki odwykowej. ?Wydaje się, że teraz można poruszać ten temat tabu. Jest trzeźwy, i to dla niego piękna rzecz. Ma bardzo stabilną sytuację rodzinną. Zdaje się, że jest teraz nieograniczony, naprawdę nakręcony pisaniem piosenek i skupiony na swoim riffowaniu i tekstach. Nie boi się zostać w studio do pierwszej w nocy, grając na gitarze i rozwiązując różne kwestie.

Ale mimo, że każdy cieszy się, że Hetfield jest trzeźwy, i sam zainteresowany zdaje sobie sprawę, że uratowało mu to życie, to nie jest do końca pewien czy ?rozwiązywanie kwestii? jest teraz dla niego łatwiejsze czy trudniejsze.
To mnie wzmocniło pod tym względem, że nie muszę polegać na źródle zewnętrznym? mówi Hetfield o wpływie trzeźwości na jego proces twórczy. ?Mogę wejść do jaskini; pomaga mi bycie w domu lub gdzieś, gdzie jestem sam. Wiesz, kiedyś tworzyłem jaskinię za pomocą picia, ale już tego nie potrzebuję. Jednak w wielu momentach myślę sobie, że byłoby znacznie łatwiej gdybym po prostu nie był sobą, albo gdybym napił się i stał czymś innym; czułbym się bardziej wyzwolony. Wtedy zastanawiam się nad tym dłużej i dochodzę do wniosku, że nie chcę być czymś innym lub kimś innym. Chcę być mną. Lub przynajmniej tym, kim myślę, że jestem. Po co mam udawać kogoś innego gdy próbuję łączyć się z ludźmi? To nie jest cool, gdy zbliżasz się z ludźmi bo oni mają cię za kogoś innego. Więc to jest taka huśtawka: jestem bardziej kreatywny, jestem mniej kreatywny; jest wspaniale, nie jest tak wspaniale. Z pewnością za dużo się zastanawiam. Ale jednocześnie coraz bardziej ufam w możliwość tworzenia bez lekkiego odurzenia.
Dwa lata temu Rick Rubin rozpoczął z Metalliką pracę nad Death Magnetic i wyłożył swoje motto, swoją mantrę ? ?Wróćcie do tego co myśleliście w czasach Masterof Puppets?. Dziś Lars przyznaje, że wówczas po stronie zespołu pojawiło się ?trochę strachu i niepokoju w związku z wracaniem do przeszłości i przyglądaniem się temu, co Metallica niegdyś robiła?. Zaprosili do współpracy legendarnego producenta, odpowiedzialnego za tak ważne albumy metalowe jak Reign in Blood Slayera, Danzig Danziga, Vol.3 Slipknota i Toxicity System of a Down, po to, by trochę wstrząsnąć pewnymi sprawami po długoletniej współpracy z Bobem Rockiem, który, za przyzwoleniem Hetfielda, stał się ?częścią zespołu?. Być może Rubin chciał wstrząsnąć zbyt mocno.
Na trasie Justice w 89tym ? nie pamiętam który to był występ ? graliśmy te pieprzone piosenki, one trwają po 10 minut. Ćwiczenia w matematycznym metalu, jedno za drugim. Wracamy do szatni, patrzymy na siebie zadając sobie pytanie: ?Co to kurwa jest? Dlaczego my się w to pakujemy?? Nasze granie polega w zasadzie na tym, by nic nie spieprzyć. Co wieczór wychodzimy na scenę mając jeden cel: niczego nie spieprzyć. Obiecaliśmy sobie nawzajem, że pójdziemy w zupełnie innym kierunku i po prostu odejdziemy od tego. Minęło 16 lat podczas których – jeśli to dobre określenie ? ?uciekaliśmy od tego?, a na pewno, przynajmniej w moim przypadku, robiliśmy wszystko by tam nie wrócić. Wszystko, żeby tylko nie powtórzyć tego, czym były tamte nagrania.
Lecz po tym jak muzycy pokonali swoje początkowe wątpliwości ? ucząc się, jak to ujmuje Hammett,
nie bać się spojrzeć w przeszłość i wybrać z niej najlepsze elementy, ponieważ należą do nas. To my wynaleźliśmy to gówno
? zrozumieli że mogą poddać się temu eksperymentowi.
Bardzo dużo analizowania i rozważania: w pisaniu piosenek, w ich wykonywaniu, w nagrywaniu, w nastawieniu, w rozwiązywaniu problemów. W wielu momentach zadawaliśmy sobie pytanie: ?Co zrobilibyśmy w latach 80tych?? Ale wiesz, nieważne jak bardzo próbujemy zagrać coś jakby to pochodziło, powiedzmy, z drugiego albumu, bo i tak będzie brzmiało inaczej, ponieważ gramy to teraz, kontekst jest inny, a my jesteśmy innymi muzykami.

Również Ulrich zaznacza, że Death Magnetic nie jest po prostu powrotem do przeszłości. Opowiada, jak w czasie nagrywania muzycy ?na nowo inspirowali się dawnymi nagraniami? jednocześnie będąc ostrożnymi żeby nie ?grać ? bez obrazy ? klasycznego rocka?.
Trujillo uważa, że im się udało.
Tak, są tu elementy prędkości, riffu, ciężkości starych płyt, ale zdecydowanie są tu też wigor i groove, będące znakiem tego, co ma miejsce teraz.
Podczas gdy członkowie Metalliki są pewni co do tego, że ich nowy album łączy nawiązywanie do starych albumów z teraźniejszością, wciąż przetrawiają doświadczenie pracy z Rubinem. Wszyscy czterej zgadzają się co do tego, że jedną z najlepszych rzeczy w pracy z Rickiem jest to, że ? jak to ujmuje Hammett ? ?Nigdy go nie widzisz?. Rubin zazwyczaj zostawiał muzyków z ich pracą, a sam wpadał do studio raz na sześć do ośmiu tygodni by ocenić postępy i wydać opinie. A jeśli już mówimy o opiniach?
Tym, co mi się najbardziej podoba w Ricku jest to, że jest najbardziej szczerą i bezceremonialną osobą jaka istnieje.
mówi Ulrich.
Jeśli chodzi o muzykę, to bardzo proste: Albo mu się podoba albo jest to cholerne gówno. I w pewnym sensie podoba mi się ta bezceremonialność. To znaczy, czasami wydaje się to szaleństwem. Któregoś dnia przesłuchiwałem ścieżki perkusji. Puściłem mu jedną wersję a on na to: ?To jest tak słabe że chyba się zabiję. Dosłownie, mam nadzieję że nigdy więcej tego nie usłyszę. Jest dołująco słabe.? OK, więc puszczam mu to samo co przed chwilą z tym że ta wersja ma dwa inne przejścia. Poza tym, obie wersje są identyczne, no nie? Puszczam więc drugą wersję. ?To jest właśnie ogień! To jest świetne!? Więc siedzisz tam i zastanawiasz się: ?Zaraz, o co biega??

Wiesz, było trochę walki o pozycję, mówi Hetfield o radzeniu sobie z pewnymi zagadkowymi wskazówkami Rubina.
Oh, on mówi coś a ja się z tym nie zgadzam. Nie zrobiłbym tego w ten sposób. Skąd on wie? On nie wie co to metal. Mówi nam: ?To jest metal, to nie jest metal?.
Ulrich dodaje:
W kilku momentach musieliśmy przejąć stery, i czujemy, że to jest dobre. Czujemy, że możemy na tym polegać gdy jest taka potrzeba. Ja i Hetfield potrafimy wstać i pokazać: ?Nie zadzieraj z Metalliką?, bo gdy przychodzi co do czego, Metallica to my.
