Brian Lew, współautor albumu „Murder In The Front Row”, opublikował właśnie schowany przed światem wywiad z Kerrym Kingiem i Jeffem Hannenmanem ze Slayera, jaki przeprowadził na potrzeby drugiego numeru swojego fanzinu „Whiplash” w 1983r. Sprawy potoczyły się inaczej i kartka trafiła do szuflady. Poniżej możecie zobaczyć oryginał spisany przez Kinga, tłumaczenie zaś w środku.

Brian,
Zawarty tu jest nasz wywiad i mała biografia. Mam nadzieję, że to pokryje wszystkie informacje o zespole, których ci trzeba. Gdy numer ze Slayerem wyjdzie, czy mógłbyś proszę wysłać mi kilka kopii, jak również w artykule zawrzeć mój adres, aby metalowcy z północnej Kalifornii mogli do mnie pisać. Dzięki bardzo za twoje wsparcie.
Wywiad dla Whiplash: {wywiad z Kerrym Kingiem i Jeffem Hannenmanem, gitarzystą prowadzącym i rytmicznym Slayera}
Whiplash: Jak, kiedy i skąd Slayer się wziął?
Kerry: Slayer zaczął się jakoś w październiku 1981r. Wszyscy byliśmy strasznie do dupy. Byłem na przesłuchaniu do innej gównianej kapeli z LA, a Jeff przypadkiem próbował się dla tego samego zespołu. Nasze talenty i zainteresowania były podobne, więc tak oto zaczął się Slayer. Znałem Toma Arayę z poprzedniego bandu, a Dave mieszkał na tej samej ulicy. I tak Slayer wygląda od tamtego czasu.
Whiplash: Wpływy osobiste i całej kapeli.
Jeff: Wpływy zespołu to Venom, Mercyful Fate i Metallica. To dlatego, że to wszystko, czego słuchamy.
Kerry: Wydaje mi się, że to dość oczywiste, że lubimy Venom i Metallikę, i myślę również, że nowy album Fate’ów zawiera jedne z najgorętszych riffów, jakie kiedykolwiek napisano.
Whiplash: Czy to pierwotny skład Slayera?
Jeff: Skład Slayera jest taki sam od samego początku, bo gdy kapele zaczynają zmieniać członków, to rozpierdala pierwotną siłę i energię, jaką mieli. Jak Iron Maiden.
Whiplash: Inspiracje do kawałków.
Jeff: Kery i ja nie inspirujemy się [niczym]. Po prostu siadam i zaczynam się kurwa bawić gitarą i wpadam na riff, albo serię akordów, a potem przerabiam to na tak ciężkie i złe jak tylko się da.
Whiplash: Metalowa scena w LA ogółem (zwłaszcza to, jak reaguje na Slayera)
Kerry: Metalowa scena w LA jest zjebana, oni głównie interesują się pizdowatą stroną Heavy Metalu. Jest kilku pojedyńczych wyznawców prawdziwego metalu, ale to wszystko. Chcemy się aktualnie wynieść z LA.
Jeff: LA jest chyba światową stolicą pozerstwa. Quiet Riot, Motley Crue i RATT są tu najcięższe na świecie. Więc jeśli to jest ciężkie, to my musimy być jak stopiona stal. Przy takim podejściu w LA jasne jest, że fanów Slayera można policzyć na palcach. Ale ci, którzy są z nami, są totalnie hardcorowi.
Whiplash: nadzieje i plany na przyszłość.
{Brian, znajdziesz odpowiedź na to w zawartych wyżej informacjach).
Dzięki raz jeszcze,
(dane teleadresowe i podpis managera)