Slash i Myles Kennedy o nadchodzącej płycie, ,,World On Fire”

0

Jak wiadomo, Slash wraz ze swoim solowym zespołem przygotowuje płytę, która ukaże się 15 września. ,,World On Fire”, bo tak nazywa się najnowsze wydawnictwo gitarzysty, będzie następcą wydanego w 2012 roku albumu ,,Apocalyptic Love”. W związku z tym portal Blabbermouth.com przeprowadził wywiad ze Slashem i Mylesem Kennedym, w którym muzycy odpowiadają na pytania związane z najnowszym krążkiem. Najciekawsze wypowiedzi tłumaczymy poniżej:

Jaka jest największa różnica między ,,Apocalyptic Love” a ,,World On Fire”?

Slash: Największą różnicą jest to, że zespół ewoluował w sposób naturalny poprzez te wszystkie trasy koncertowe i tego typu rzeczy. Różnica jest też w zdolnościach muzycznych, które są pokazane na tej płycie, szczególnie jeśli chodzi o umiejętność pisania utworów. Kolejną rzeczą jest fakt, że oba albumy nagrywaliśmy na żywo, ale tylko ,,Apocalyptic Love” zostawiliśmy w takim stanie. Nie było tam dogrywek, wielu warstw czy jakichś studyjnych sztuczek. Jeśli chodzi zaś o ,,World On Fire”, to chciałem zrobić harmonie gitarowe i podwoić partie. To pod tym względem trochę bardziej wyprodukowany album.

Myles: Nie spędziliśmy tyle czasu na ulepszaniu aranżacji podczas sesji przy ,,Apocalyptic”. Myślę, że to jeden z powodów, dlaczego ten krążek brzmi spójnie. Slash spędził dużo czasu z Toddem i Brentem (Kernsem i Fitzem, basistą i perkusistą – przyp. red.) pracując przy aranżacjach, podczas gdy ja koncertowałem z Alter Bridge w zeszłym roku. Gdy skończyłem trasę, spotkałem się z nimi w L.A., aby mogli zobaczyć, jak utwory wypadną z wokalem. Kolejną różnicą jest to, że Slash nagrał wszystkie gitary na ,,World On Fire”. Podczas ,,Apocalyptic”, śpiewałem i grałem na gitarze, co było fajne, ale na pewno ograniczyłem przez to czas, podczas którego miałem się skupić na tekstach itp. Niegranie na gitarze przy ,,World On Fire” dało mi dodatkowy czas na dopracowanie tekstów i melodii, co w ostateczności ulepszyło utwory.

Przy ,,World On Fire” połączyliście siły z producentem Michaelem “Elvisem” Baskettem (znanym m.in. z Alter Bridge, Incubus). Co według was wniósł ten człowiek?

Slash: Elvis jest bardzo przytomny, jeśli chodzi o gitary, ale też o perkusję, bas i wokal. Dla mnie ważną sprawą jest pracować z kimś, kto bardzo skupia się na brzmieniu gitary. W tych konkretnych czasach ciężko znaleźć kogoś, kto naprawdę rozumie gitarowe brzmienie. Elvis jest ekstremalnie ciężko pracującym człowiekiem. Postrzegam siebie i Mylesa jako osoby, które ciężko pracują. Elvis był kimś, kto podczas całego procesu nagrywania płyty, dawał mi jeszcze więcej motywacji w niektórych momentach. Praca z nim była przyjemnością.

Myles: Elvis jest wspaniały. To piąta płyta, którą miałem przyjemność z nim nagrywać. Jego zdolność do wyciągnięcia wszystkiego najlepszego z kapeli rockowej jest wyjątkowa. On zawsze wydaje się być świadomym tego, co fani chcą usłyszeń od artysty. Odwalił on świetną robotę, dokumentując brzmienie i dźwięki Slasha. Pamiętam, jak pierwszy raz usłyszałem solo do ,Battleground’ – rozwaliło mnie. Elvis jest bezpośredni przy wszystkich elementach podczas nagrywania płyty. Od aranżacji po ostatecznie miksy. Jest bezwzględny w tym, aby mieć pewność, że płyta jest taka, jaka powinna być.

Pod jakim względem, według ,,World On Fire”, powinniśmy cierpieć?

Slash: Będąc dosłownym, jeśli chodzi o tą rzecz, to mamy np. sprawę z globalnym ociepleniem. ,,World On Fire” jest jednak bardziej żartobliwą, pozytywną, zabawą rzeczą – ma wiele seksualnych skojarzeń w nazwach kawałków. To eufenizm, zrobić coś trochę szalonego i jednocześnie takiego, aby osiągnęło to sukces.

Myles: ,,World On Fire” niekoniecznie jest głęboką deklaracja na temat tego, w którym miejscu jesteśmy jako planeta. To raczej o życiu pełnią życia… carpe diem. Ktoś może postrzegać dany utwór jako ucieleśnienie natury, ale myśl chwytania chwili i robienia tego, co czyni cię szczęśliwym jest motywem przewodnim. Mówiąc jeszcze raz- to nie moja działka, aby dyktować wszystkim, o czym mówi dany kawałek. Mogę wam jedynie powiedzieć, co przechodziło przez moją głowę podczas tworzenia tekstów.

Tego lata koncertujecie z Aerosmith podczas trasy “Let Rock Rule”. Wygląda na to, że w dzisiejszej, prowadzonej przez pop muzyce, prawdziwy rock jest potrzeby bardziej niż kiedykolwiek. Jak się z tym czujecie?

Slash: Jestem rock’n’rollowym kolesiem. Biznes muzyczny stał się zorientowaną w pop sprawą i wszystkie inne muzyczne gatunki zaczęły się stawać popem. Uwielbiam fakt, że tworzę rock’n’roll i zawsze robiłem tą samą rzecz z dużą szczerością. Aerosmith zaprezentowali mi to, gdy byłem dzieciakiem. To, że w dwójkę jedziemy w dużą trasę, trzymamy ten sztandar i robimy to tak szczerze, jak tylko potrafimy sprawia, że jestem z tego dumny.

Myles: Pomimo tego, że rock nie jest już w Ameryce tak silny jak kiedyś, to wciąż ma lojalnych fanów, którzy będą mu oddani bez względu na to, co popkultura uważa aktualnie za “czadowe”. To świetne, ponieważ idziesz na koncert rockowy i wiesz, że ludzie są tam nie z powodu obecnych trendów, nie są niepewnymi fanami – oni podążają za swoim sercem i słuchają muzyki, którą kochają. Niektórzy ludzie od lat mówią, że rock jest martwy, ale prawda jest taka, że on od czasu do czasu traci trochę zainteresowanie popkultury. Jednak fani rocka wciąż tu są i to jest powód, dla którego takie trasy są bardzo ważne.

Cały wywiad przeczytacie pod tym linkiem.

Slash i Myles Kennedy opowiadają o nadchodzącej płycie, ,,World On Fire"

Slash i Myles Kennedy opowiadają o nadchodzącej płycie, ,,World On Fire"

Udostępnij to

O autorze

Rafał Stempień

Headbang motherfucker.