Richie Faulkner (Judas Priest): “Nie wykluczam kolejnego albumu studyjnego”

0

Patrick Prince z Powerline przeprowadził niedawno wywiad z gitarzystami Judas Priest, czyli Glennem Tiptonem i Richiem Faulknerem. Muzycy mówili dużo o nowym albumie zespołu, uczuciach przy jego tworzeniu i rzekomej emeryturze. Kilka najciekawszych wypowiedzi gitarzystów tłumaczymy poniżej:

Nowy album, ,,Redeemer Of Souls”, jest różnorodny. Mamy ,Crossfire’, potem jest ,Metalizer’, więc pod pewnym względem obejmuje to całą historię brzmienia zespołu. Przywołam tu cytat Roba Halforda, który mówił: “Staraliśmy się, aby każdy album, który stworzyliśmy, wyróżniał się na tle innych, miał coś w stylu oddzielnej tożsamości”. Ta płyta jest wydana w idealnym momencie, bo obejmuje całą historię kapeli.

Faulkner: To wszystko część charakteru kapeli, jeśli chodzi o moje zdanie. Raczej nie cofamy się i nie powracamy – przynajmniej świadomie – do historii zespołu. Chcieliśmy po prostu w to wejść i napisać coś bardzo prawdziwego i naturalnego. Charakter zespołu jest bardzo silny od ponad 40 lat. Nie wiem dokładnie, jak to się dzieje, ale to magia takiego zespołu jak Priest, która pcha nas do przodu. Możesz pisać rzeczy, które pochodzą z twojego serca, a będzie to brzmiało jak Judas Priest.

Wydaje się też, że album jest obdarty z efektów dodawanych podczas produkcji, brzmi jakby zespół występował na żywo.

Faulkner: To było czyste od momentu pisania materiału, od momentu gdy powstawały utwory, aż do etapu produkcji, nagrywania. Ten album jest po prostu bardzo czysty i szczery, pozwala mówić charakterowi zespołu za siebie.

Richie, gdy dołączyłeś do zespołu, musiały towarzyszyć temu konkretne uczucia. Porównaj je z pierwszym nagrywaniem płyty z Judas Priest. Czy było to tego samego rodzaju uczucie? Pojawiła się nerwowość? Album brzmi tak, jakbyś dopasował się tak samo, jak zrobiłeś to przy występach na żywo.

Faulkner: To była ewolucja już od samego początku. Niektóre rzeczy się zmieniły. Niektóre ewoluowały i rozwinęły się. Inne zaś pozostały takie same. Chodzi o to, że od samego początku wszystko było połączone. To była rodzina. Wiesz o co chodzi, “Co myślisz? Jak możemy to poprawić?” To nie dyktatura. Rzeczy typu: “Jak możemy zmienić setlistę, aby była lepsza?” “Jak możemy ulepszyć produkcję sceniczną?” Czy na przykład: “Jakie masz pomysły na nowy album?” “Jak możemy uczynić tę piosenkę lepszą?”

To są te rzeczy, które pozostały takie same podczas całego mojego doświadczenia w zespole. Z drugiej jednak strony pewne sprawy posunęły się naprzód. Przede wszystkim, wszystko układało się na bieżąco – akceptacja przez fanów, granie tych świetnych utworów w tych wszystkich krajach. A potem wejście do studia. Więc była tu też ewolucja, podtrzymywana przez stałe, rodzinne uczucie.

Prawdopodobnie wyszło ci na dobre, że zacząłeś najpierw występować z zespołem, a dopiero potem wszedłeś do studia.

Tipton: Zgadzam się z tobą w 100 procentach.

Faulkner: Tak samo, jeśli chodzi o kreatywność. Zawsze możesz spojrzeć w tył i uzupełnić braki. Jednak gdy patrzyć za siebie w ten sposób, to zaczynasz myśleć, że to właśnie dlatego wszystko tak dobrze współgra. Budujesz więź z tymi facetami, z każdym z osobna i dzieje się to bardzo szybko przy okazji różnych sytuacji. Budujesz zaufanie. Cenisz sobie opinie innych. A potem przetrawiasz całą muzykę – ponad 40 lat. To właśnie robiliśmy każdego wieczoru, noc po nocy. Był materiał z albumu ,,Rocka Rolla”, z ,,Defenders”, ,,Painkiller”, ,,Nostradamus”, wszystko się mieszało, a gdy wszedłeś potem w proces pisania, to ponownie budowałeś relacje i przeglądałeś 40-letni katalog.

Wiele komentarzy fanów na temat odchodzenia zespołu na emeryturę to rzeczy w stylu: “Ach, oni nie odchodzą na emeryturę. Oni wrócą.” Wygląda na to, że ta sprawa cały czas się toczy.

Tipton: Wiesz, to łatwe do zrozumienia. Naprawdę tego chcieliśmy, gdy mówiliśmy, że będzie to nasza ostatnia trasa. To rzeczywiście będzie nasza ostatnia trasa, ale nie zostało powiedziane, że będą to nasze ostatnie występy. Sam wiesz, czas zmienia rzeczy. Richie do nas dołączył. Gdy zaczynaliśmy trasę “Epitaph”, nie trafiliśmy jeszcze na Richiego. Richie nie trafił na nas. Przeznaczenie wtedy nas jeszcze nie połączyło, więc rzeczy uległy zmianie.

Richie dołączył do zespołu, wnosząc ze sobą wiele entuzjazmu. Rob powiedział: “Co będziemy robić? Siedzieć w domu, siedzieć w fotelu i myśleć, co by tu porobić tego wieczoru? Może napiszę utwór albo pomyślę o ponownym wyruszeniu w trasę.” Faktycznie mówiliśmy prawdę. To nie była próba sprzedania większej ilości biletów. Sprawy ulegają jednak zmianom.

Czy myślisz, że zespół wciąż będzie nagrywał, nawet jeśli odstąpi już od tras koncertowych?

Tipton: Kto wie?! To niebezpieczne terytorium, żeby wydawać teraz takie oświadczenia.

Faulkner: Patrząc na nowy album i na to, ile materiału przygotowaliśmy oraz to, jak każdy z łatwością tworzył go na tę płytę, nie wykluczam kolejnego albumu studyjnego. Mam na myśli to, że nigdy tego nie wiesz. Nigdy nie wiesz, co się wydarzy. Opierając się jednak jedynie na kreatywności podczas ostatnich sesji, nie wykluczam tego całkowicie.

Cały wywiad przeczytacie pod tym linkiem.

Richie Faulkner (Judas Priest): "Nie wykluczam kolejnego albumu studyjnego"

Udostępnij to

O autorze

Rafał Stempień

Headbang motherfucker.