Zamieszanie wokół perkusisty AC/DC doprowadziło do jego odejścia z zespołu. Dzisiaj Phil Rudd powraca ze swoją solowa grupą, ale w wywiadzie dla Kaaos TV opowiada o chęci powrotu do australijskich weteranów rocka.
O wykonywaniu utworów AC/DC podczas europejskiej, solowej trasy:
Mam kilka takich kawałków, które bardzo lubię i w których mam duży udział. Nie chcemy być cover bandem, dlatego wykonujemy zaledwie 2 lub 3 takie utwory. 28 kwietnia w Szkocji zagramy 3 numery związane z Bonem Scottem (były wokalista AC/DC), jako pewnego rodzaju tribute dla tej tej legendy.
O swoim życiu po wyrzuceniu z AC/DC i wyroku skazującym go na 8-miesięczny areszt domowy:
To była moja psychologiczna odbudowa. Miałem świetnego terapeutę. Bycie zamkniętym pozwoliło mi uporządkować wiele sprawy. Mam całkiem przyjemną chatkę w Taurandze w Nowej Zelandii, więc nie było tak źle. Ludzie mogli mnie odwiedzać, więc nie czułem się samotny. Mój kolega Rupert Bird, który jest również moim lekarzem, był dla mnie ostoją. Jestem w świetnej formie. Przeżyłem atak serca i teraz moja krew jest pompowana jeszcze szybciej. Jestem w dobrej kondycji. Moja gra jest na niezłym poziomie, jeśli mam być szczery.
O ewentualnym powrocie do AC/DC:
Chciałbym ponownie współpracować z Angusem Youngiem. Może na następnym albumie. Jednak wciąż mam pewne zakazy związane z podróżowanie i nie jestem pewny, czy mogę pojechać do Ameryki. Kilku moich prawników wykonuje pracę, abym mógł wrócić do USA, ale nie wiem, czy to możliwe. Mam pewne ograniczenia, ale robię, co mogę.
