Perkusista Iron Maiden ma już swoje lata. W takim wieku naturalne wydają się rozważania na temat zakończenia kariery, tego, kiedy może ono nastąpić i w jaki sposób. I mimo że zespół jest w naprawdę dobrej formie, o czym przekonywał niedawno basista Steve Harris, to trzeba pamiętać, że nic nie trwa wiecznie. Warto dodać, że rola perkusisty jest szczególne trudna i wyczerpująca, zwłaszcza, kiedy osiąga się już dojrzały wiek. W ostatnim wywiadzie dla Classic Rock Magazine muzyk Żelaznej Dziewicy mówił:
Myślę o życiu po Iron Maiden. Godzę się z tym. Ale nie widzę zakończenia działalności zespołu już wkrótce. Postawmy sprawę jasno. Nigdy nie pozwolilibyśmy stać się parodią samych siebie. Granie w grupie jest moją pracą, ale pewnego dnia nie będę w stanie już tego robić. Idealnie byłoby pograć jeszcze tak z…10 lat? Nie, nie widzę tego. Wyobraź sobie mnie grającego 'Run to the Hills’ w wieku cholernych 73 lat! Więc tak naprawdę nie wiem, zobaczymy. Jednak na pewno planuję odejść z godnością.
Zapytany o to, co będzie robić, gdy już nie będzie grać w Iron Maiden, odpowiedział:
Wyjdę i będę grał w golfa. No i mam też inny zespół – The McBrainiacs. Zabawne jest to, że to jest tribute band Iron Maiden. Gramy też utwory AC/DC, Purple, Hendrix, ale głównie kawałki Iron Maiden.
Widać, że perkusista ma już plany na przyszłość. Miejmy jednak nadzieję, że będziemy mogli jeszcze długo cieszyć się grą zespołu na dobrym poziomie. Wszystko na to wskazuje, ponieważ, jak twierdzi manager zespołu, Iron Maiden zna sekret długowieczności.
