Monster Magnet: Dave Wyndorf prezentuje swój manifest

0

Za niespełna dwa tygodnie, 23 marca, ukaże się dwunasty album Monster Magnet zatytułowany “Mindfucker”. Z tej okazji frontman grupy, Dave Wyndorf, postanowił podzielić się z fanami oświadczeniem na temat swojego najnowszego dzieła:

Manifest Mindfucker: Monster Magnet w post-prawdziwej przyszłości.

Linia zmiany daty w Red Bank, New Jersey. Także czwarty wymiar. Jestem na planecie Monster Magnet.

Pierwsza rzecz, którą chcecie wiedzieć, to dlaczego tak głupi tytuł? Po pierwsze, nie mogę przeżyć całego życia bez nazwania jednej płyty Mindfucker. Jako rocker umniejszyłbym swojemu obowiązkowi! Oprócz tego, rzeczy głupie są dziś uważane za mądre. Tak, sprawy są popieprzone. Ludzie, którzy rozumieją moją niezbyt subtelną argumentację załapią. Ile osób to będzie? Nie wiem.

Mindfucker to z pewnością zabawne słowo. Miło się je wymawia i jest bardzo na czasie. Każdy, kto tego nie widzi, po prostu mija się z historią. Teraz jesteście w historii. Spójrzcie między krople i zobaczcie jak odbierane są rzeczy i jak my odbieramy siebie.

Wpływ reklamy w XX wieku zbiera pełne żniwo w wieku XXI, wszyscy nauczyliśmy się, jak się sprzedawać. A przynajmniej nasze własne wyobrażenie o sobie. Jesteśmy naszymi stronami w mediach społecznościowych. Możemy sfabrykować nasze własne profile. Oto mój telewizyjny show! Oto moje zdjęcie! Spójrz! Proszę!

Sprzedajemy własny napój iluzji i pijemy go równie dużo. To wszystko przez dręczące podejrzenie, że znikniemy, gdy wylogujemy się z sieci albo poniesiemy błyskawiczną klęskę, jeśli zrobimy coś źle. Cierpimy na praktycznie te same skracające życie niepewności, co celebryci z niższej ligi, ale bez zapłaty. Ktoś mówi o kryzysie tożsamości. No cóż, to trochę… mindfuck.

Druga rzecz, jaką musicie zrozumieć, to że to rockowy album. Miałem taki pomysł w mojej głowie, że to będzie „rozrywkowy” album. Jak jeden z tych starych albumów UFO czy Kiss, wiecie? Ale z prawdziwym zacięciem Detroit – 10-piosenkowy, rock dla rocka. Czemu nie? Nigdy wcześniej tego nie robiłem.

Gdy piszę piosenki na płytę, zawsze zostawiam teksty na koniec. Cóż, nie mogłem trafić gorzej. Napisałem całą tę muzykę, zaaranżowałem, złożyłem do kupy i powiedziałem „W porządku, mamy to nagrane i teraz zanurzę się w pisanie tekstów, rozpoczynając 9 stycznia 2017”. Wtedy nastąpiła inauguracja Trumpa. I jak każdy na świecie, oglądałem kompletnie załamującą się erę informacji. Szaleństwo! Nikogo za kierownicą!

I oto jestem w swojej kuchni, próbując napisać „rozrywkowy” album! Moją prostą rockową płytę. Blehhh!

Myślę „Kurwa, oto co dostaję?” Nie chodzi tylko o politykę. O wszystko. Próbuję trzymać się postawy „dobrych czasów” najbardziej jak mogę, ale jak to mówią „nie da się odzobaczyć tego, co zobaczyłeś”. Napisałem piosenki szybko i oczywiście wkradła się rzeczywistość. Jak mogłaby nie? Kiedy zacząłem śpiewać je w studio zauważyłem, że słowo „kłamstwo” pojawia się jakieś 10 razy – tak samo „mózg”. Ha ha! „Boli mnie mózg!!!” Pytanie „czemu” przewija się więcej niż parę razy, jak jakieś egzystencjalne wycie w lesie. To całkiem spieprzyło mi umysł, wiecie?

Mówisz tak, gdy masz 14 lat. „To jest kurwa naprawdę rozpieprzające umysł, stary. Twój rozum został wypieprzony”. Ale my naprawdę jesteśmy wypieprzeni! Jesteśmy w tym wszyscy! Czuję się jakbym miał 14 lat! To jak naród taniego piwa. Pieprzyć intelektualizm. Pieprzyć to wszystko. Pieprzyć. Nawet nie opłaca się myśleć. Fakty są dla frajerów. Rób co chcesz i pieprz się. Moje potrzeby dają mi prawo do kłamstwa.

Pewnego dnia spojrzą na ten czas w historii i powiedzą „Wow, nie wierzę, że to przeżyliście”.

Końcowy rezultat tekstowy jest produktem faceta próbującego być optymistycznym jak cholera, ale skręcajacego w stronę cynicznego humoru, całkowitej wściekłości i nutki rozpaczy. Cyniczny humor nie jest dla mnie niczym nowym, ale wściekłość i rozpacz? Nie mój zwyczajny styl. Ale hej, mamy niezwyczajne czasy.

Trzecia (i chyba najbardziej istotna dla mnie) rzecz na temat tej płyty, to to, że jest ukierunkowana przez zespół. Napisałem tę muzykę dla tych kolesi. To najlepszy zespół, z jakim pracowałem. Słyszę to w studio. Czuję to, gdy gramy na żywo. Oni są świetni. Nie ma kłótni. Są zabawni i dobrze bawimy się w trasie. Mówiąc wprost, oni RZĄDZĄ. Są dla mnie jak rodzina.

Granie na żywo jest tak ważne, ponieważ to jedyny czas, gdy naprawdę patrzysz ludziom w oczy i mówisz „Dobra, to dla was mamy”. Kontakty międzyludzkie są teraz ważniejsze niż kiedykolwiek. Warstwy komunikacji internetowej, którą mamy, czasem mnie dezorientują. To tak, jakby patrzeć na kogoś przez kalkę. Nie na prawdziwy obraz. My tworzymy pierwotną, rockową muzykę.

A pierwotna rockowa muzyka musi mieć żywą publikę. Nie obchodzi mnie czy to dwie osoby, 200, 2000 czy cokolwiek. Muszę kogoś czuć. Ten album został napisany z myślą o tym.

Monster Magnet był nierozumiany odkąd powstał, ale trudno. Muzyka jest dziwna i fajna. Bycie w zespole jest dziwne i fajne. Byłem w zespole przez długi czas. Nigdy nie chciałem być w zespole, który się całkiem sprzedał. Nigdy nie chciałem dotrzeć do każdego głupka na tej planecie. Nigdy nie chciałem być w zespole, który idzie w coraz bardziej absurdalnym kierunku, tak że utknąłbym w pozycji „Tak, jestem ponad tym” i chodziłbym przybijając piątki sobie samemu. Można temu zapobiec jedynie będąc wiernym sobie. Jeżeli to znaczy być czasem niezrozumianym, to niech tak będzie.

Na koniec i bez względu na moje kpiny, mam nadzieję, że ludzie zrozumieją, bez względu na to, czy odbiorą wrażliwość tekstów czy nie, że MINDFUCKER ciągle jest tym czysto rockowym albumem, o którym mówiłem. I nie ma nic w tym złego.

Rockowe pozdrowienia.

— Dave Wyndorf, 2018

Do tej pory pojawiły się dwa teledyski promujące płytę – ‘Mindfucker’ oraz ‘Ejection’ (cover Hawkwind). Możecie obejrzeć je poniżej:

Udostępnij to

O autorze

Michał Dudek

Gdy w wieku 11 lat poznał "Nevermind" Nirvany, nic nigdy nie było już takie samo. Od tamtej pory pozostaje niezmiennie wierny swojej jedynej prawdziwej miłości - muzyce rockowej. Od 16 lat jeździ na koncerty, kolekcjonuje płyty, potrafi wymienić chronologicznie wszystkich członków The Fall. Zapatrzony w największych, ich wzorem pragnie rozsiewać... dobrą rockową nowinę!