Mike zastąpił Mike’a na stanowisku perkusisty w zespole w 2011 r. Z pewnością nie było to proste zadanie, zważywszy na poziom Portnoya oraz jego pozycję w grupie, której był współzałożycielem. Obecny perkusista został zapytany przez Rhythm Magazine o wielka presję, jaka była związana z zastąpieniem takiej osoby, na co odpowiedział:
Ta całe piętno związane z zastępowaniem kogoś to nonsens. Ktoś rzucił tę robotę, a ja ją przejąłem. Koniec dyskusji. Oczywiście, nie było to tak proste. Inną sprawą jest fakt, że zraniłem się w nadgarstek i nie mogłem poruszać nim przez 8 dni, więc pokazałem się publiczności, ale nie byłem w stanie zagrać materiału. Bałem się, że nie będę mógł tego zrobić. Musiałem płynąć z moim flow, z moim brzmieniem. Moje doświadczeniem z Vai’em pomogło mi. To wszystko nie jest takie proste.
Najwyraźniej Mangini ostatecznie odnalazł się w nowej roli i zespole, ponieważ jest tam do dnia dzisiejszego i, jak widać, dobrze się spisuje.
