Prima Aprilis!
Podczas świątecznej wizyty w rodzimym kraju ze swoją nową wybranką, w przeprowadzonym wczoraj wywiadzie dla duńskiej stacji radiowej Danmarks Radio Program 3 (DR P3) Lars Ulrich odpowiedział na parę raczej standardowych pytań, jednak ustosunkował się także do zarzutów, że nie ćwiczy już na perkusji, na czym mają cierpieć zwłaszcza jego występy na żywo. Jego wypowiedź i jej tłumaczenie w dalszej części artykułu.

„Nie wydaje mi się, abym na ostatnim albumie robił coś nie tak. Gram na tej płycie w taki sposób, żeby wszystko zgadzało się z riffami. Zawsze tak było. Nie widzę problemu, nawet jeśli nie jest to najbardziej finezyjna gra na świecie. To thrash, a nie muzyka progresywna. Za to na naszym późniejszym pobocznym projekcie, którego nazwy podobno nie wolno już głośno wymawiać, moja gra wyglądała zgoła inaczej. Co do występów na żywo, to wiesz, zawsze może być lepiej. Zdarza mi się zapomnieć jakieś partie, albo iść na skróty, ale, wiesz, jest ku temu dobry powód. W moim życiu prywatnym ostatnio zaszły pewne zmiany, a wcześniej długo się na nie zanosiło i chyba w internecie już wszyscy o tym czytali, ale choć na zdjęciach wszystko wygląda fajnie i w ogóle, to, uhm, takie sprawy zwyczajnie nigdy nie są proste. Byłem więc ostatnio pochłonięty sprawami osobistymi, rozumiesz, przeprowadzką, przebudowywaniem swojego życia prywatnego. Na kolejnej płycie będzie trochę inaczej, słowo, nie wiem, czy to znaczy lepiej, ale inaczej. Tylko nie pytaj mnie, kiedy się ona ukaże! Nadal mamy nasz trójwymiarowy film do skończenia itd. Jak wszystko dobrze pójdzie, kto wie, może pomyślimy o części drugiej, lub czymś podobnym. Ktoś zasugerował już koncert w wydaniu IMAX. Bylibyśmy chyba pierwszym zespołem, który tego dokonał. Wciąż stawiam na zdrowy tryb życia i nie sądzę, abym wrócił do nudnych, powtarzalnych ćwiczeń, ale na pewno postaram się o większą kreatywność, zwłaszcza że nowe utwory są bardziej organiczne, spontaniczne, trochę bardziej w stronę naszych dokonań z lat ’90. To na pewno ułatwi też pisanie materiału. Wszystko się już jakoś dobrze ułożyło i powinno to pozytywnie wpłynąć na moją grę. Ostatnio [przy okazji Lulu – red.]nauczyliśmy się, że w dwa tygodnie można nagrać naprawdę fajny, oryginalny materiał, kierując się przede wszystkim intuicją.
Dzięki Łukasz za cynk!